Wielki brat, pluszowe jednorożce i inne związki reality show z literaturą

0

Związki literatury z programami typu reality show, czyli takimi, które są tworzone w myśl zasady „Umieść ludzi w miejscach i sytuacjach ekstremalnych, a następnie filmuj ich reakcje” (Godzic, 2004, s. 109), można podzielić na dwa rodzaje. Po pierwsze są to inspiracje czerpane z literatury przez twórców takich programów, czego najbardziej znanym przykładem jest Big Brother – najpopularniejsze reality show, którego tytuł i założenia zostały zaczerpnięte z powieści George’a Orwella Rok 1984. Innym przykładem takiej relacji są inspirowane Władcą much Williama Goldinga programy reality show z udziałem dzieci – Kids Nation oraz Boys and Girls Alone – których polskie wersje dotychczas nie zostały wyprodukowane.

            Warto jednak przyjrzeć się bliżej relacji odwrotnej, czyli inspiracjom czerpanym przez pisarzy z telewizji. Motyw reality show pojawia się bowiem w literaturze popularnej różnego rodzaju i można go znaleźć w książkach zarówno dla młodzieży, jak i dla dorosłych, w romansach, powieściach obyczajowych i sensacyjnych. Wśród powieści dla młodzieży można wymienić takie książki jak Isola autorstwa Isabel Abedi, Reality show Nicoli Kraus i Emmy McLaughlin oraz najpopularniejsze z tego grona, a w 2012 roku zekranizowane, Igrzyska śmierci Suzanne Collins. Jeśli zaś chodzi o powieści dla starszych czytelników, to mamy tu romans Jessiki Hart pt. Słodkie życie oraz mniej lub bardziej sensacyjne powieści: Fragment Warrena Fahy’ego, Parszywą historię Jake’a Hilla i Kwas siarkowy Amélie Nothomb.

            W powieściach tych zagadnienie reality show stanowi najczęściej zaledwie poboczny wątek fabuły, ale czasem – i właśnie te powieści zostaną poddane analizie – jest głównym tematem, stanowiącym przyczynek do rozważań pisarzy nad przyszłością telewizji, a przede wszystkim nad tym, jak daleko mogą posunąć się producenci reality show w pogoni za zyskiem i oglądalnością.

dzien pary

            Najbardziej radykalnie, a zarazem tendencyjnie, przedstawiła ten problem Amélie Nothomb w powieści pt. Kwas siarkowy, której polskie tłumaczenie ukazało się nakładem wydawnictwa Muza w 2006 roku. Polski wydawca informuje na okładce, że autorka

wydała w tej powieści walkę mediom oraz ich praktykom. Postanowiła zaprotestować przeciwko widowiskom, a przede wszystkim przeciwko widowni programów typu reality show. W telerzeczywistości nie ma żadnej prawdy, a głównym celem jest epatowanie widza drastycznością. W swym proteście autorka sięgnęła po środki ostateczne, szokujące… Oby skuteczne.

            Oczywiście te „ostateczne i szokujące” środki nie okazały się skuteczne i w żadnej mierze nie wpłynęły na rzeczywistość. Na czym one jednak polegały? Otóż Nothomb opisała w swojej powieści reality show pt. Witajcie za drutami, którego formuła polegała na tym, że w przestrzeni przypominającej obóz koncentracyjny umieszczono dwie grupy ludzi: więźniów i strażników (kapo), którzy odtwarzali warunki życia w takim obozie. Nie była to jednak gra aktorska – więźniowie nie udawali morderczej pracy, głodu ani cierpienia, a strażnicy nie odgrywali aktów przemocy i okrucieństwa, lecz naprawdę je stosowali. Uczestnicy pełniący rolę kapo wybierani byli w castingu i otrzymywali wynagrodzenie, natomiast więźniowie to osoby, które trafiły do show wbrew własnej woli, w wyniku „łapanek”, opisywanych przez autorkę w taki oto sposób:

 Nie trzeba było spełniać żadnych wymogów, żeby zostać zaaresztowanym. Łapanki urządzano wszędzie; zgarniano wszystkich, bez możliwości odwołania. Jedynym kryterium było to, że się jest człowiekiem (Nothomb, 2006, s. 7).

            Tym samym Nothomb modyfikuje definicję reality show, w której zawarta jest „dobrowolna zgoda na podglądanie i częściowe ograniczenie wolności” (Godzic, 2005, s. 49–50), i daje telewizji totalną władzę i możliwość stosowania przemocy nie tylko symbolicznej, ale też wszelkiej innej, oraz decydowania o wolności widzów i uczestników, a nawet o ich życiu i śmierci. W odróżnieniu bowiem od wszystkich programów reality show polegających na zamknięciu i filmowaniu grupy osób w sztucznie wykreowanej przestrzeni, w programie Witajcie za drutami nie ma zwycięzców, jest wyłącznie ciągła, codzienna selekcja więźniów, która prędzej czy później dosięga każdego i której skutkiem jest wyeliminowanie go z programu i z życia – śmierć.

            Główną bohaterką tej powieści jest więźniarka Pannonique, piękna dwudziestolatka, reprezentująca dobro, godność, wolność, niezłomność i właściwie wszelkie cnoty. Stanowi ona wsparcie moralne dla innych więźniów, a dla widzów – ulubioną postać w programie. Jego organizatorzy bowiem:

wypatrzyli ją i uznali, najzupełniej słusznie, za największy atut programu. To, że dziewczynę tak piękną i pełną gracji czekała niechybna śmierć, której zadawanie będzie można na żywo śledzić, stwarzało rozkosznie nieznośne napięcie (Nothomb, 2006, s. 16).

            Początkowo Pannonique nie zdawała sobie sprawy z faktu, że jest ulubienicą publiczności i że to na nią najczęściej skierowane są kamery. Gdy jednak uświadomiła to sobie, postanowiła zaapelować do widzów, zwracając się wprost do jednej z kamer:

Widzowie, wyłączcie telewizory! To wy jesteście głównymi winowajcami! Gdybyście tak masowo nie oglądali tego potwornego programu, już dawno by go nie było! Prawdziwi kapo to wy! A kiedy patrzycie, jak umieramy, mordercami są wasze oczy! To wy jesteście naszym więzieniem, wy jesteście naszą torturą! (Nothomb, 2006, s. 78)

            Oczywiście jej apel przyniósł skutek odwrotny do zamierzonego i przyczynił się jedynie do wzrostu i tak ogromnej popularności programu, który zaczął być oglądany przez 100% społeczeństwa. Dzięki niezłomności głównej bohaterki Witajcie za drutami zostało jednak ostatecznie zdjęte z anteny – wprawdzie nastąpiło to nie na drodze pokojowej, nie dlatego, że ucieleśniająca moralność Pannonique przekonała organizatorów do swoich racji, lecz w wyniku groźby wysadzenia obozu w powietrze, którą to groźbę wystosowała zakochana w pięknej więźniarce i pragnąca ją uwolnić strażniczka Zdena. Najistotniejsze jednak, że udało się zapobiec dalszemu odczłowieczaniu i zabijaniu uczestników tego programu. Telewizja przegrała, przynajmniej w tym sezonie.

1

            Nie jest to wprawdzie standard w powieściach, których autorzy podejmują temat telewizji rzeczywistości i nie ukrywają swego krytycznego stosunku wobec takich programów. Oto bowiem w powieści dla młodzieży pt. Reality show autorstwa Nicoli Kraus i Emmy McLaughlin ostatecznym zwycięzcą jest telewizja. Powieść ta opowiada o losach grupki nastolatków wybranych spośród uczniów całej szkoły do obsady dokumentującego życie licealistów programu pt. Prawdziwe Hampton Beach. Teoretycznie miał to być program bardziej przypominający dokument niż reality show. Jego producenci, zachęcając uczniów do udziału w programie, mówili, że będzie to: „reality show o życiu prawdziwych licealistów z Nowego Jorku, którzy mają prawdziwe problemy w prawdziwym świecie” (Kraus, McLaughlin, 2010, s. 13).

            Okazało się jednak, że nastolatkowie zostali zaangażowani do tworzenia reżyserowanego, fabularyzowanego serialu, w którym prawdziwe były tylko ich wizerunki i nazwiska, nazwa miasta i szkoły, do której uczęszczali, oraz kilka dotyczących miłości i zdrady wątków z ich życia. Twórcy tego programu kazali bowiem młodym bohaterom odgrywać przed kamerą sceny, które z ich prawdziwym życiem nie miały nic wspólnego, kazali im grać kogoś, kim nie są, by stworzyć produkt spełniający oczekiwania widzów, tj. kontrowersyjny program, przedstawiający upadek moralny współczesnej młodzieży, jej pustotę i zainteresowanie wyłącznie miłostkami i rozrywkami. Nastolatkowie dowiedzieli się o tym zbyt późno i nie mieli żadnego wpływu na własny, całkowicie zafałszowany wizerunek, który naturalnie przyczynił się do mnóstwa problemów po emisji programu.

            Manipulacje jego realizatorów nie ograniczały się zresztą do fabularyzowania dokumentu i tworzenia niezgodnego z rzeczywistością wizerunku młodzieży. Jak się bowiem okazało – znów oczywiście zbyt późno – nagrywali oni nastolatków nie tylko jawnie, ale też bez ich wiedzy i zgody, za pomocą ukrytych kamer, i jakby tego było mało, po zakończeniu produkcji nadal ich szpiegowali i wykorzystywali zdobyte dzięki podsłuchom informacje. Co ciekawe jednak, młodzi uczestnicy tego programu, mimo ewidentnych szkód, jakich doznali w życiu osobistym i rodzinnym, mimo tak brutalnej konfrontacji z oszustwami telewizji i wyzyskiem, jakiego doświadczyli na własnej skórze, nie zrezygnowali z udziału w kolejnej serii programu. Mieli wprawdzie kilka uwag, które zostały uwzględnione przez twórców, ale ostatecznie postanowili tkwić w tym dalej i pozwalać telewizji na manipulowanie swoim wizerunkiem i życiem również podczas studiów. W odróżnieniu więc od omawianej wcześniej powieści Nothomb, tutaj ostateczne zwycięstwo odnosi telewizja.

            Autorki Reality show dość dobitnie zwróciły uwagę na element manipulacji wizerunkami bohaterów, obecny w każdym programie tego rodzaju. O ile jednak w rzeczywistości stereotypizacja uczestników takich produkcji dzieje się w określonych granicach i polega na uwypuklaniu pewnych cech i tuszowaniu innych – zawsze jednak takich, jakie są obecne u danego bohatera, gdyż „trudno jest uwypuklić albo sprowadzić do stereotypu coś, co w ogóle nie istnieje” (Mazierska, 2001, s. 173) – o tyle wizerunki bohaterów powieściowego show były niekiedy diametralnie różne od prawdziwych. Najwyraźniej widać to w przypadku głównej bohaterki – Jesse, zwyczajnej, niezamożnej, pracującej w cukierni osiemnastolatki, z której uczyniono szastającą pieniędzmi i zainteresowaną wyłącznie własnym wyglądem i chłopakami intrygantkę. Jej telewizyjny wizerunek był tak odmienny od rzeczywistego, że nie poznawała jej nawet własna matka. Na pytanie matki: „Kim ty jesteś?” Jesse odpowiedziała: „Gwiazdą programu, z którego nie pozwoliłaś mi odejść” (Kraus, McLaughlin, 2010, s. 205), a swój udział w tym przedsięwzięciu opisała słowami:

Myślałam, że będę robić to co zwykle, a oni będą za mną chodzić i filmować, no i to będzie tylko trochę dziwne. Ale tego się nie spodziewałam. To jest życie jakiejś innej osoby (Kraus, McLaughlin, 2010, s. 100).

            Cechą charakterystyczną wszystkich programów reality TV jest ich „hybrydyzacja, a więc tendencja do łączenia rozmaitych formuł i modalności” (Przylipiak, 2004, s. 198), w tym dokumentalizmu i fabularyzacji, rzeczywistości i manipulacji, prawdy i fikcji. W programie opisanym w powieści Kraus i McLaughlin zdecydowanie przeważa jednak fikcja, a manipulacja dotyczy nie tylko wizerunków młodych bohaterów, ale również ich życia. Producenci Prawdziwego Hampton Beach nie tylko bowiem ingerują w materiał filmowy, przede wszystkim reżyserując go zgodnie z oderwanym od rzeczywistości scenariuszem, ale też wchodzą z butami w życie nastolatków, na przykład rzucając pracę w imieniu głównej bohaterki bez jej wiedzy i zgody.

1

            Podobnie jest w powieści Parszywa historia Jake’a Hilla, w której manipulacje producentów telewizyjnych znacznie przekraczają granice znane nam z rzeczywistości, a właściwie: ze współczesnej telewizji. Parszywa historia to opowieść o programie pt. Rick Show, w którym dwudziestu uczestników umieszczono w zamkniętej przestrzeni – nieczynnej wyrzutni rakietowej – gdzie mieli spędzić pod okiem kamer jakiś czas i wykonywać specjalne zadania.

            Zanim jednak tam dotarli, najpierw musieli wziąć udział w upokarzających castingach, podczas których kazano im się obnażać i nie ukrywano, że: „istnieje ryzyko, że […] poczucie godności [uczestników] ucierpi podczas gry” i że „widzowie tego właśnie oczekują” (Hill, 2003, s. 12). Następnie sto wybranych podczas castingów osób musiało pokonać niebezpieczny tor przeszkód, co dla niektórych okazało się może nie tragiczne w skutkach, ale na pewno niezbyt szczęśliwe (na przykład jedna z chętnych do udziału w programie złamała nogę). Po dotarciu do celu dwudziestu wybrańcom wręczono czapki z doczepionymi kamerami, dzięki którym producenci uzyskiwali dodatkowy materiał filmowy, i rozpoczął się „show”.

            W odróżnieniu od większości programów tego rodzaju, zakładających stopniowe zmniejszanie liczby uczestników, eleminacje i selekcje, w Rick Show nikt nie odpadał. Wprawdzie najmniej lubiani przez widzów uczestnicy byli „eliminowani”, ale w praktyce oznaczało to wyłącznie utratę szansy na główną nagrodę. Wyeliminowani nadal zostawali w grze, polegającej – oczywiście poza byciem przedmiotem obserwacji widzów przez 24 godziny na dobę – na wykonywaniu specjalnych zadań, zlecanych przez telewidzów, którzy byli określani mianem „katów”. Uczestnicy, dla których przeznaczano zadania, byli natomiast nazywani „ofiarami”, a pomieszczenie, w którym wykonywano zadania – „salą tortur”. Wbrew temu złowieszczemu nazewnictwu czynności, jakie kazano wykonywać uczestnikom Rick Show, nie były szczególnie niebezpieczne czy bolesne. Najtrudniejszym zadaniem, jakie postawiono przed jedną z kobiet biorących udział w tym programie, było zjedzenie surowego szczura. Poza tym nie działo się właściwie nic wyjątkowego. Do czasu.

            W pewnym momencie bowiem jedna z uczestniczek, wytypowana przez telewidza do wykonania zadania polegającego na zgoleniu włosów na głowie, popełniła samobójstwo, korzystając z pistoletu ukrytego w maskotce (wielkim pluszowym jednorożcu, który również stanowi intertekstualny motyw łączący reality show z literaturą – ten oryginalny rekwizyt towarzyszył bowiem nie tylko bohaterce powieści Hilla, wydanej w Polsce w 2003 roku, ale też uczestniczce emitowanej w 2007 roku czwartej polskiej edycji programu Big Brother, Jolancie Rutowicz). Samobójstwo to było oczywiście wielkim wydarzeniem, które znacznie zwiększyło oglądalność programu, ale niestety, przyczyniło się do rezygnacji z udziału najpopularniejszej uczestniczki – Jenny. Producenci Rick Show, nie chcąc tracić ulubienicy widowni, zaproponowali dziewczynie sporą kwotę za filmowanie jej poza show, w domu i pracy, podczas codziennego, zwyczajnego życia.

            Prawdziwy „show” zaczął się jednak później – gdy ojciec samobójczyni, milioner, wyznaczył nagrodę na schwytanie Jenny, którą bezpodstawnie oskarżył o zamordowanie córki. Twórcy programu, którzy dotychczas ukazywali Jenny w pozytywnym świetle, zmienili taktykę i zaczęli eksponować nagrania rejestrujące jej agresywne zachowania, a nawet w programie do modyfikacji zdjęć zmienili jej fotografię w bardzo niekorzystny sposób, upodabniając jej wizerunek do obrazu przestępczyni. Tym samym zachęcili widzów do pościgu, który przyczynił się do zabicia kilku dziewczyn przypominających poszukiwaną, a następnie – do rozruchów, rozbojów, bijatyk, kradzieży:

Ludzie podkładają ogień pod samochody, plądrują sklepy, tłuką szyby wystawowe, świetlne reklamy, biegną ulicami, by uciec wraz z ciążącym im w kieszeniach łupem, wracają pośpiesznie do domów, obiecując sobie, że tylko zostawią swój ładunek i znów wyruszą, spotykają gangi, które najwyraźniej zapomniały, że mają się wzajemnie zabijać, korzystają z tych magicznych chwil. Jednak zaledwie trzysta metrów dalej […] wre walka: manifestanci domagający się aresztowania Jenny biją się z manifestantami głoszącymi jej niewinność; słychać hasła wzywające policję do wypełniania jej obowiązków, a z naprzeciwka krzyki domagające się definitywnego zakończenia Rick Show. Podczas gdy te dwie wielkie grupy staczają ze sobą surrealistyczną bitwę, inne, liczące ledwo po kilkadziesiąt osób, żądają likwidacji wszystkich reality show (Hill, 2003, s. 192).

            Oczywiście wszystkie te wydarzenia są filmowane i emitowane w telewizji, a ich uczestnicy, zmęczeni kradzieżami i bójkami, „mają już tylko ochotę na jedno: usiąść przed telewizorem z dobrze zmrożoną puszką piwa, rozpoznać siebie w tłumie i powiedzieć, że oni tam byli” (Hill, 2003, s. 147). Tym samym widzowie, zaangażowani do pościgu za Jenny przez telewizję, ostatecznie sami również w niej występują, stając się uczestnikami widowiska, które wykroczyło daleko poza założenia Rick Show.

            O ile jednak widzowie zostają wciągnięci do gry za swoją zgodą – każdy z nich ma przecież wybór – o tyle jeden z bohaterów powieści, Milo, operator kamery, który miał filmować Jenny po opuszczeniu przez nią programu, stał się uczestnikiem telewizyjnego widowiska wbrew swojej woli. Oto bowiem żądni przynoszącej zyski oglądalności producenci, wraz z ojcem samobójczyni, stwierdzili, że w popełnieniu rzekomego morderstwa Milo pomagał Jenny, więc jego również należy ścigać i schwytać, oczywiście za równie wielką jak w przypadku Jenny nagrodę pieniężną i także pod okiem kamer. Naturalnie po ogłoszeniu tej informacji tłum polujący na dziewczynę znacznie się zwiększył, podobnie jak liczba przestępstw i władza telewizji, która udowodniła, że może zrobić, co tylko chce z kim tylko chce – że może manipulować wizerunkiem i życiem nie tylko osób, które teoretycznie wyraziły na to zgodę, zgłaszając się do reality show, ale też wszystkich innych ludzi.

1

            Według Zygmunta Baumana każdy z programów reality show przypominających Big Brothera (czyli takich, w których spośród grupy niebędących aktorami osób filmowanych w określonym miejscu wybiera się jednego zwycięzcę):

opowiada nam tę samą historię o tym, że nikt poza kilkoma samotnymi zwycięzcami nie jest naprawdę niezbędny, że człowiek potrzebny jest innym ludziom jedynie tak długo, jak długo daje się go wykorzystać, że kosz na śmieci, ostateczne przeznaczenie wszystkich wykluczonych, jest naturalnym miejscem dla tych, których nie da się już wykorzystać lub którzy nie chcą być dłużej wykorzystywani, że ludzkie współbycie to tak naprawdę gra o przetrwanie, w której ostateczną stawką jest przeżycie reszty uczestników (Bauman, 2008, s. 219).

            Bauman uważa, że widowiska z rodziny Big Brothera są „skondensowanym, wydestylowanym, oczyszczonym […] modelem” (Bauman, 2008, s. 233) współczesnej rzeczywistości społecznej. Według niego różnica między starym, orwellowskim Wielkim Bratem, czyli totalitaryzmem, a nowym, telewizyjnym Wielkim Bratem symbolizującym ponowoczesność, polega na tym, że:

jedynym pragnieniem [dawnego Wielkiego Brata]było trzymać wszystkich pod kluczem i przywracać stadu zbłąkane owieczki. Wielki Brat z telewizyjnych reality show zajęty jest jedynie wykluczaniem tych, którzy nie pasują do sytuacji lub miejsca, albo pasują gorzej niż inni, mają mniej sprytu albo mniej zapału, są mniej uzdolnieni albo mniej zaradni. […]

            Dawny Wielki Brat zajmował się przyłączaniem – integrowaniem, ustawianiem ludzi w szeregu i trzymaniem ich w szyku. Zajęciem nowego Wielkiego Brata jest usuwanie – wyławianie ludzi „nie pasujących” do miejsca, w którym się znajdują, wypędzanie ich stamtąd i odstawianie „na właściwe miejsce”, a jeszcze lepiej, niedopuszczanie do tego, aby w ogóle zjawiali się tam, gdzie być nie powinni (Bauman, 2008, s. 219-220).

            We wszystkich trzech zaprezentowanych powyżej powieściach „Wielki Brat”, czyli telewizja, łączy te dwie funkcje – jednocześnie przyłącza, trzymając pod kluczem wszystkich, bez względu na to, czy tego chcą, czy nie, i usuwa ich, gdy tylko staną się zbędni. Za zbędnego natomiast prędzej czy później zostanie uznany każdy, kogo telewizja postanowiła wykorzystać. Mamy tu więc do czynienia z wizjami ponowoczesnego totalitaryzmu, w którym władzę totalną dzierży telewizja. Ten pesymistyczny i przerażający, zwłaszcza w powieści Nothomb, obraz służy krytyce zarówno praktykowanego przez producentów reality show przesuwania granic między sferą prywatną a publiczną, epatowania drastycznością, szokowania i opierania oglądalności na kontrowersjach, jak i wyrażanej przez uczestników zgody na uprzedmiotawianie i zrzekanie się wolności, a także rosnącego apetytu widowni na takie programy, który przeradza się w „niepohamowaną i nieposkromioną żarłoczność” (Przylipiak, 2004, s. 194).

 

 

Bibliografia:

Abedi, I. (2008). Isola. Warszawa: Nasza Księgarnia.

Bauman, Z. (2008). Bauman o popkulturze. Wypisy. Warszawa: Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne.

Collins, S. (2012). Igrzyska śmierci. Poznań: Media Rodzina.

Fahy, W. (2010). Fragment. Warszawa: Świat Książki.

Golding, W. (2012). Władca much. Kraków: Wydawnictwo Literackie.

Godzic, W. (2004). Telewizja i jej gatunki. Po „Wielkim Bracie”. Kraków: Universitas.

Godzic, W. (2005). „Big Brother”, czyli flirt telewizji z rzeczywistością, [w:] Godzic W.(red.), 30 najważniejszych programów TV w Polsce. Warszawa: Wydawnictwo Trio, s. 47-55.

Hart, J. (2010). Słodkie życie. Warszawa: Harlequin Enterprises.

Hill, J. (2003). Parszywa historia. Warszawa: Muza.

Kraus, N., McLaughlin, E. (2010). Reality show. Kraków: Znak.

Mazierska, E. (2001). Reality TV – próba analizy. Kwartalnik filmowy, 35­-36, s. 160-176.

Nothomb, A. (2006). Kwas siarkowy. Warszawa: Muza.

Orwell, G. (2004). Rok 1984. Kraków: Mediasat Poland.

Przylipiak, M. 2004. U źródeł reality show. Słupskie Prace Filologiczne, 3, s. 193-205.

Podziel się

O autorze

Słuchaczka Filologicznych Studiów Doktoranckich UG. Temat doktoratu: wizerunek dzieci w programach reality TV. Publicystka i autorka kilku e-booków oraz wielu artykułów dotyczących głównie rodzicielstwa i przemocy wobec dzieci. Publikacje w czasopismach „Tygodnik Powszechny”, „Przekrój”, „W sieci”, „Dziecko”, „Bliza”, „Znak”, „Niebieska Linia” i „Gdańskie Zeszyty Kulturoznawcze” oraz serwisach internetowych madrzy-rodzice.pl, naszemaluchy.pl, englishstory.pl, foch.pl, wpolityce.pl i szuflada.net. Inicjatorka kampanii „Kocham. Nie daję klapsów” i akcji „Książki nie do bicia”. Autorka petycji w sprawie ochrony prywatności dzieci w programach telewizyjnych.

Odpowiedz