Wielkanocne przemyślenia

Jak to jest?

Oto święta Bożego Narodzenia, które obchodzimy na pamiątkę narodzin Syna Bożego. Utrudzony, umęczony Naród Wybrany wita w tym dniu nowo narodzonego Mesjasza, który ma wyzwolić ich i poprowadzić do Królestwa Bożego. Czyż nie powinniśmy się z tego powodu radować i weselić? Tymczasem Boże Narodzenie jest świętem poważnym, nastrojowym. Śpiewamy kolędy, spędzamy Wigilię w podniosłym nastroju…

A z drugiej strony – święta Wielkiej Nocy. Sytuacja odwrotna: wszak obchodzone są na pamiątkę cierpienia i  męczeńskiej śmierci Chrystusa, powinny więc kojarzyć się właśnie z powagą i szacunkiem. Tymczasem nieodmiennie Wielkanoc jest świętem radosnym, wręcz wesołym, o ile o święcie można tak powiedzieć. Wielkanocny królik roznoszący jajka jest – przy całej sympatii dla ubranego na  czerwono brodacza – postacią znacznie radośniejszą niż święty Mikołaj,  wielkanocne śniadanie przebiega w zdecydowanie innej atmosferze niż wigilijna kolacja, podobnie jak święcenie pokarmów jest również radośniejsze niż wigilijna pasterka. No i tradycyjny lany poniedziałek…

Wielkanoc wydaje mi się również znacznie mniej skomercjalizowana, a za to bardziej rodzinna. Boże Narodzenie kojarzy mi się z bombardowaniem już od początku grudnia kolędami (kilka dni przed świętami zaczynam omijać z daleka wszelakie stacje radiowe), Mikołajami, reniferami, choinkami, lukrowanymi reklamami w TV i obwieszonymi światełkami ulicami. Wielkanoc – choć oczywiście reklam, zajączków i baranków pojawia się multum – jest pod tym względem znacznie spokojniejsza, co powoduje, że przedświąteczna atmosfera jest w tym przypadku znacznie  przyjemniejsza.

Odpowiedź na pytanie, dlaczego Wielkanoc jest świętem radośniejszym jest prosta, a raczej takowa się wydaje być. Boże Narodzenie obchodzimy podczas najkrótszych dni roku, co jest pozostałością pogańskich kultów solarnych. Wierzono, że wtedy bowiem odradzał się potężny Bóg-Słońce, a święto to jest symbolicznym zwycięstwem dnia nad nocą. Jednakże wszechobecna szarość, śnieg i mróz a także krótki dzień nie sprzyjają radosnemu świętowaniu.

Tymczasem Wielkanoc to święto, które powstało jako rytuał przyciągający wiosnę. Wtedy to składano ofiary błagalne ku czci różnych bóstw (angielska nazwa Wielkanocy – Easter powstała prawdopodobnie od imion bóstw Eostre bądź Isztar). Szukano ukrytych wszędzie symboli życia – czyli pomalowanych na czerwono lub złoto jajek. Z radością obserwowano pierwsze pąki na drzewach, coraz zieleńszą trawę, powrót ptaków wędrownych… Dlatego to właśnie Wielkanoc obchodzona jest radośnie – wystarczy zresztą (choćby dziś) spojrzeć za okno.

Wielkanoc – to także zmartwychwstanie. Jedna z podstawowych zasad każdej starożytnej religii  zmartwychwstali po trzech dniach Tammuz (Babilonia), Adonis (Syria), Dionizos (Grecja), Ozyrys (Egipt), Attis (Frygia) no i oczywiście Jezus. Zmartwychwstanie to symboliczne odrodzenie się Gai, tryumf życia nad śmiercią, ale także tryumf wiosny nad zimą, Słońca na Księżycem, światłości nad ciemnością. Odrodzenie się przyrody, która jeszcze niedawno schowana była w szarości i śniegu. Odrodzenie się duszy, łaknącej światła, błękitnego nieba i śpiewu ptaków.

I dlatego dziś, w dniu, w którym świat się zazielenił, a zima ostatecznie odeszła w niepamięć, w dniu, w którym symbolicznie odradza się życie składam Wam serdeczne życzenia Wielkanocne i życzę jak najwięcej radości, jak najwięcej światła, optymizmu i uśmiechu.

No i tradycyjnie – smacznego jajeczka.

Robert Rusik

Skomentuj

*