„Wieczny Okręt” Franceski Haig, czyli nie aż tak emocjonujące zakończenie trylogii

Po zatopieniu mitycznej Arki Cass, Kobziarz i Zoe stają przed nowym wyzwaniem. Na pokładzie zaginionego statku Omeg, „Rozalindy”, do brzegu dobija także Paloma – mieszkanka Zamorza. Okazuje się, że wszystkie dotychczasowe legendy na temat innego, lepszego świata, oddzielonego morzem od zniszczonego przez wybuch nuklearny kontynentu, są prawdą. Paloma jest nadzieją dla rebeliantów na lepsze jutro. Mieszkańcy Zamorza albo – jak ona sama nazywa to miejsce – Rozrzuconych Wysp opracowali lekarstwo na bliźniactwo. Ludzie rodzą się tam w nieznacznym stopniu niepełnosprawni i zdeformowani, ale dzięki temu nie ciąży już na nich fizyczne i emocjonalne połączenie z bliźniakiem ani klątwa bezpłodności.

Rebeliantów Omegi cieszy perspektywa rozwiązania tej uciążliwej zależności. Alfy oceniają to jednak zupełnie inaczej. Prowodyr i jego żołnierze są przerażeni perspektywą utraty fizycznej doskonałości i dotychczasowych przywilejów. Nad wyzwolonym Nowym Hobartem zaczynają zbierać się ciemne chmury. Na domiar złego do bram miasta dobija się przeklęty brat bliźniak Cass – Zach. Układ sił w Radzie Alf uległ drastycznej zmianie. Odkąd Cass i Kobziarz wysadzili Arkę w powietrze, bezwzględna Pani Generał postanowiła pozbyć się również Reformatora. Tym sposobem nie pozostało mu nic innego, jak poszukać schronienia u swojej bliźniaczej siostry, która równocześnie wzbudza w nim strach i pogardę. Cass i Zach po raz kolejny stają naprzeciw siebie, a splot pełnych napięcia wydarzeń nieuchronnie zmierza do krwawego finału.

„W dzieciństwie z utęsknieniem wyczekiwałam wiosny. Oznaczała kres mrozów i coroczne powodzie zalewające niżej położone pola. Oznaczała bliskość lata: pływanie z Zachem w rzece i spędzanie długich dni poza domem, z dala od nadzoru rodziców. Teraz jednak zaszło tyle zmian i tak szybko. Zbiorniki. Bomba. Zamorze. Paloma. Obecne nastanie wiosny – polne kwiaty przywracające ziemi barwy, kolczaste łodygi ostów przebijające się spod gruntu – przynosiło ze sobą jedynie lęk przed tym, co nastąpi”.

„Wieczny Okręt” jest ostatnią częścią trylogii, koncentrującą się na bohaterskim powstaniu Omeg, prowadzonych przez Kobziarza i wizjonerkę Cass. Zakończenie to zwykle dobry moment na podsumowanie. Tym razem zacznę jednak od krytyki. Haig udało się stworzyć jedyny w swoim rodzaju, fascynujący świat, podzielony społecznie i wyjałowiony przez nuklearną katastrofę. Przedstawiona dystopia jest dzięki temu bardzo oryginalna, samo odczuwanie towarzyszącego jej apokaliptycznego klimatu sprawia, że czytelnik nie może oderwać się od lektury. „Wieczny Okręt” najbardziej ze wszystkich trzech części udowadnia jednak, że bez dobrze skonstruowanych bohaterów i łączących ich relacji nawet najbardziej realistycznie oddany świat i groza systemu totalitarnego nie wystarczą, żeby powieść odniosła sukces.

Z upływem czasu Cass staje się coraz bardziej irytująca i wręcz nieprzekonująca w roli głównego narratora. Jej bierność i otępienie zniekształcają wydarzenia i nie pozwalają innym bohaterom w pełni rozwinąć skrzydeł. Jej zachowanie wobec Kobziarza też zaczyna drażnić. Osobiście jestem zwolenniczką powoli rozwijających się romansów, ale to, co zrobiła Haig w przypadku Kobziarza i Cass, można spokojnie nazwać denerwującym rozwlekaniem. Na domiar złego ich wspólne sceny są praktycznie nieistotne, jakby autorka specjalnie omijała najciekawsze momenty. Tym bardziej zaskoczyło mnie zamknięcie tego wątku i zamiast się z niego ucieszyć, uśmiechnęłam się z politowaniem. Wyszło tak, jakby Kobziarz zadowolił się resztkami, a Cass przyjęła go z litości. Kłóci mi się to niestety z tym, jak autorka przez wszystkie trzy tomy kreowała postać Kobziarza, podkreślając jego silne, liderskie cechy i pewność siebie. Okazało się, że zabrakło mu godności.

Drugim, już mocno widocznym w ostatniej części minusem jest brak konkretnego, dobrze scharakteryzowanego antagonisty. Pani Generał co najwyżej również wzbudza uśmiech politowania na twarzy czytelnika, kiedy autorka po raz kolejny próbuje nas przekonać o jej bezwzględności i okrucieństwie. Ani razu nie pokazuje tego w żadnej scenie. Bohaterowie o niej mówią, Cass opowiada o jej czynach w swojej narracji, ale to jedynie sprawia, że Pani Generał staje się jeszcze bardziej papierowa. W pierwszej części wydawało mi się, że to Zach ostatecznie przejdzie na ciemną stronę albo że wręcz już się to z nim stało. Miał predyspozycje do bycia dobrym antagonistą, ale Haig zniszczyła jego potencjał w zarodku. W podobny sposób potraktowała zresztą Prowodyra – honorowego Alfę, członka Rady, który mimo nieskrywanej niechęci zdecydował się poprzeć powstanie Omeg i pomóc im zdobyć Nowy Hobart. Wiązałam duże nadzieje z tą postacią, ponieważ jej obecność pozwalała wreszcie przyjrzeć się z bliska relacji Alf i Omeg w warunkach, kiedy są sobie równi. Sam Prowodyr do końca trylogii wydawał się intrygującym bohaterem, nadal skrywającym wiele sekretów. Tymczasem Haig nie pokazała go w żadnych interesujących interakcjach poza jego sprzeczkami z Cass, które też, niestety, sugerowały, że był nią zainteresowany romantycznie. W konsekwencji ostateczna walka ruchu oporu z siłami Pani Generał ogranicza się, w moim odczuciu, do nieszczerego gestu szlachetności ze strony Zacha, przymuszonego do tego przez Cass. Absolutnie rozczarowujący brak prawdziwej konfrontacji utwierdza tylko w przekonaniu, że autorka zapomniała o tym, iż nie wystarczy coś stwierdzić i przekonywać czytelnika, że tak właśnie jest. Trzeba też umieć to pokazać.

Do pozytywnych aspektów trylogii na pewno należy postać Zoe. Autorce udało się stworzyć przekonującą kreację silnej, opanowanej rebeliantki, będącej jakby przeciwieństwem nudnej Cass. W trzeciej części Zoe nawiązuje romans z Palomą i co ciekawe, tym razem autorka niczego nie rozwleka, wręcz przeciwnie – pozwala czytelnikowi lepiej przyjrzeć się ich kiełkującemu uczuciu.

„Po tym incydencie zaczęłam baczniej obserwować obie kobiety. Zrozumiałam, że kiedy Paloma przygląda się Zoe i Kobziarzowi, nie zwraca już uwagi na milczące unisono ich ruchów, i że w gruncie rzeczy w ogóle nie patrzy na niego. To było równie naturalne i niespieszne jak obrastanie mchem kamienia. One obie były mchem i obie były kamieniem. Wszyscy wiedzieliśmy, że to się dzieje, lecz niemal nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy. Paloma przesuwająca się w nocy pod kocem bliżej do Zoe. Zoe wyciągająca gałązkę, która zaplątała się we włosy Palomy”.

W tej części czytelnik ma także okazję lepiej poznać Zacha. Nadal będę się upierać, że jest znacznie ciekawszą postacią od Cass. Jego relacje z nią cechuje wstyd, złość i desperacja. Brakuje mu niestety wewnętrznej siły, aby doprowadzić do końca swój plan zniewolenia Omeg w zbiornikach.

„ – Nigdy nie czułem się bezpieczny – mówił dalej. – Ani przez chwilę. Nawet kiedy przebywałaś w Przechowalni. To ty odebrałaś mi poczucie bezpieczeństwa wszystkimi tymi latami w wiosce, kiedy musiałem żyć tylko połowicznie. Właśnie ty pokazałaś mi, jak niebezpieczne mogą być Omegi, jakim są ciężarem. To z twojego powodu wystąpiłem z pomysłem zbiorników.
Zamknęłam oczy. Wiedziałam, że jego wymówki i usprawiedliwienia są szalone – a zbiorniki były ucieleśnieniem jego szaleństwa i nie ponoszę za nie winy. Ale nie potrafiłam pozbyć się obrazu tamtych dzieci w zbiornikach, z dryfującymi w cieczy włosami zasłaniającymi im twarze. Nie otwierałam oczu, usiłując o tym zapomnieć.
– To ty uczyniłaś mnie tym, kim jestem – rzekł Zach”.

Trylogia Franceski Haig charakteryzuje się pięknym, chwilami poetyckim, językiem, niebanalnym ukazaniem świata i szarpiących nim problemów. W trzeciej części niestety jej mocne przesłanie ginie w chaotycznym, niezbyt przekonującym zakończeniu. Książki te jednak naprawdę mnie wciągnęły i pozostawiły po sobie mocne wrażenie. Mimo licznych usterek fabularnych i przydługich, nie wnoszących nic do fabuły scen apokaliptyczna kraina Alf i Omeg broni się świeżą koncepcją, podjęciem trudnego tematu koncentracyjnych obozów i zgłębieniem systemu totalitarnego.

Magdalena Pioruńska

About the author
Magdalena Pioruńska
twórca i redaktor naczelna Szuflady, prezes Fundacji Szuflada. Koordynatorka paru literackich projektów w Opolu w tym Festiwalu Natchnienia, antologii magicznych opowiadań o Opolu, odpowiadała za blok literacki przy festiwalu Dni Fantastyki we Wrocławiu. Z wykształcenia politolog, dziennikarka, anglistka i literaturoznawczyni. Absolwentka Studium Literacko- Artystycznego na Uniwersytecie Jagiellońskim. Dotąd wydała książkę poświęconą rozpadowi Jugosławii, zbiór opowiadań fantasy "Opowieści z Zoa", a także jej tekst pojawił się w antologii fantasy: "Dziedzictwo gwiazd". Autorka powieści "Twierdza Kimerydu". W życiu wyznaje dwie proste prawdy: "Nikt ani nic poza Tobą samym nie może sprawić byś był szczęśliwy albo nieszczęśliwy" oraz "Wolność to stan umysłu."

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *