„Wieczny Batman” – recenzja Tom 1

W 2014 roku postać Batmana obchodziła swoje 75. urodziny. W związku z tym liczne serwisy komiksowe, festiwale czy księgarnie specjalistyczne ogłosiły ten rok właśnie rokiem Mrocznego Rycerza. Patrząc jednak na ofertę wydawniczą komiksów z Batmanem w roli głównej, można odnieść wrażenie, że jego święto obchodzimy rokrocznie już od kilku lat. Rzeczywiście, postać zamaskowanego Nietoperza jest gwarantem dobrej sprzedaży każdego niemal tytułu, niezależnie od ocen i jakości.

WiecznyBatman1
Czytelnicy mają podwójne korzyści. Po pierwsze na rynku pojawiło się naprawdę sporo klasyki amerykańskiego komiksu (zarówno wznowienia, jak i komiksy publikowane po raz pierwszy). Bardzo często były to tytuły, które śmiało zakwalifikować można do  wyznaczających kierunek komiksu i odmieniających jego oblicze („Rok pierwszy” i „Powrót Mrocznego Rycerza” Franka Millera, „Długie Halloween” i „Mroczne zwycięstwo” Jepha Loeba i Tima Sale’a). Z drugiej zaś strony fani mogą przebierać wśród najnowszych komiksów z Batmanem, wydanych pod znakiem New52. Do trzech publikowanych obecnie serii z Mrocznym Rycerzem w roli głównej („Detective Comics”, „Batman” i „Mroczny Rycerz”) dołącza „Wieczny Batman”, który ukazał się w marcowym pakiecie nowości Egmontu.

Komiks ten jest sporym przedsięwzięciem, podjętym w ramach wspomnianego wcześniej „Roku Batmana”, obchodzonego w wydawnictwie z okazji 75. urodzin superbohatera. Rozpoczęty w kwietniu 2014 roku projekt prowadzony jest przez cały zastęp ludzi, obejmujący sześciu scenarzystów, trzydziestu jeden rysowników (z czego jedenastu w opisywanym albumie) i ośmiu kolorystów. Mózgami całego procesu są Scott Snyder i James Tynion IV, koordynujący prace zespołu, na który składają się John Layman, Ray Fawkes, Tim Seeley i Kyle Higgins. Z założenia scenarzyści zmieniają się raz po raz, popychając akcję według ogólnego zarysu fabuły. W międzyczasie dochodziło do pewnych roszad, jak choćby opuszczenie ekipy po 10 zeszytach przez Johna Laymana (którego nadal wymieniano jako współscenarzystę, do zeszytu 21.), zastąpionego przez Kyle’a Higginsa.

Fabuła pierwszego integrala „Wiecznego Batmana”, obejmująca pierwsze 21 zeszytów, rozciągnięta jest na, bagatela, 480 stron. Scenarzyści mają więc sporo miejsca na jej rozwój. Mimo że, jak na „trykociarski” komiks przystało, dzieję się tu naprawdę dużo, to widoczny jest jednak brak pośpiechu w przedstawianiu historii. Kolejni bohaterowie i przeciwnicy pojawiają się na scenie stopniowo, akcja rozdzielona jest między wiele postaci, działających niezależnie, a nawet zostaje przeniesiona poza wieżowce i zaułki Gotham City.

Ci czytelnicy, którzy znają „Długie Halloween” i „Mroczne zwycięstwo” duetu Jeph Loeb (scenariusz) i Tim Sale (rysownik), wydane przez Mucha Comics (odpowiednio w 2013 i 2014 roku), będą mile zaskoczeni. Komiksy, które były inspiracją Christophera Nolana w kreowaniu jego wizji Batmana podczas prac nad adaptacjami filmowymi, są punktem wyjścia dla twórców „Wiecznego Batmana”. Po pięcioletniej nieobecności do miasta powraca sam Carmine „Rzymianin” Falcone, który swego czasu rządził półświatkiem Gotham. Mafioso marzy o ponownym przejęciu kontroli nad miastem i zaczyna od skorumpowania ratusza i policji. Jedyne, co trzeba zrobić, to usunąć ze stanowiska nieprzekupnego komisarza Jima Gordona, a zastąpić go swoim człowiekiem. Gordon w dziwnych okolicznościach doprowadza do tragicznego w skutkach wypadku. Wykazujący zaskakującą nadgorliwość nowy, tymczasowy, komisarz Jack Forbes szybko stawia mu zarzuty i zamyka w areszcie w jednym z najgorszych więzień w Stanach Zjednoczonych, okrytym niesławą Blackgate. Wydaje się, że w policji ostatnim sprzymierzeńcem starego szefa pozostał nowy członek komendy, Jason Bard, ideowiec sprowadzony do Gotham przez Jima Gordona. Tylko czy w pojedynkę uda mu się doprowadzić do uniewinnienia komisarza? Pomoc Batmana będzie niezbędna, szczególnie wobec rozpętanej przez „Rzymianina” wojny gangów.

W komiksie o tak pokaźnej objętości (a pamiętać trzeba, że jest to dopiero pierwszy z trzech integrali) upakowano wiele wątków i bohaterów. Stąd też „Wieczny Batman” jest tytułem momentami nierównym. Przeplatające się ze sobą wątki typowo kryminalne (wojny gangów, korupcja władzy, policyjne śledztwa i sądowe procesy) oraz te fantastyczne (spirytystyczne obrzędy w Azylu Arkham, wątek Pyga czy córki Jokera) nie zawsze są odpowiednio wyważone. Część z nich wręcz zdaje się wprowadzona na siłę (zupełnie nieprzekonujący wątek córki Cluemastera oraz postać Harper Row, będąca rażącą kopią Lisbeth Salander z „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” Stiega Larssona). Mimo to „Wieczny Batman” zaskakuje rozmachem. Snyder to znaczące nazwisko w amerykańskiej branży komiksowej, nawet, jeśli od czasu do czasu zdarzy mu się małe potknięcie. Takie dzieła tylko to potwierdzają.

Do przygotowania serii od strony graficznej zatrudniono cały sztab rysowników, inkerów i kolorystów. Większość twórców (wśród nich Jason Fabok, Mikel Janin czy Guillem March) prezentuje wyrównany, bardzo dobry poziom, choć rzadko wybijający się poza dobrą, rzemieślniczą robotę. W albumie zdarzają się jednak wyjątki. Sporym zaskoczeniem mogą być prace Iana Bertrama, bardzo odważne jak na, bądź co bądź, mainstreamową serię. Może nie wszystkim przypadną one do gustu, ale na pewno są zaskakującą odmianą. Również Andy Clarke pozytywnie wyróżnia się na tle innych rysowników. Dustin Nguyen za to rozczarowuje, kompletnie zaniedbując tła i mocno upraszczając postaci ( choć przyznać trzeba, że okładki robi świetne, zdecydowanie najlepsze wśród wszystkich zeszytów z pierwszego integrala „Wiecznego Batmana”).
Przygotowany z ogromnym rozmachem „Wieczny Batman”, wprawdzie niepozbawiony wad i potknięć, może okazać się jednym z ciekawszych eventów z New52 dostępnych w Polsce. Scott Snyder i James Tynion IV wraz z współpracownikami stworzyli rozbudowane dzieło, łączące wiele wątków i wprowadzające na arenę wydarzeń całą plejadę bohaterów, zarówno tych dobrze znanych, jak i zupełnie nowych. Nie jest to, co prawda, komiks kalibru chociażby „Trybunału sów” i „Miasta sów”, lecz wciąż warto przyjrzeć mu się z bliska.

Karol Sus

 

Wieczny Batman #1

Scenariusz: Scott Snyder, James Tynion IV, Ray Fawkes, John Layman, Tim Seeley
Rysunki: Jason Fabok, Dustin Nguyen, Andy Clarke, Trevor McCarthy, Emanuel Simeoni, Guillem March, Riccardo Burchielli, Ian Bertram, Mikel Janín
Wydanie: I
Data wydania: Marzec 2016
Seria: Wieczny Batman, Nowe DC Comics
Tytuł oryginału: Batman Eternal #1-21
Tłumaczenie: Marek Starosta
Stron: 480
Wydawnictwo: Egmont

 

About the author
Karol Sus
Rocznik ‘88. Absolwent Uniwersytetu Warmińsko- Mazurskiego w Olsztynie. Wychowany na micie amerykańskiego snu. Wciąż jeszcze wierzy, że chcieć – to móc. Wolnościowiec. Kinomaniak, meloman, mól książkowy. Namiętnie czyta komiksy. Szczęśliwy mąż i ojciec.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *