Werlioka – Wieniamin Kawierin

0

Jeśli ktoś myśli, że historia nastoletnich czarodziei zaczęła się wraz z narodzinami Harry’ego Pottera, albo że pierwszym z nich był Artemis Fowl, to jest w błędzie. W literaturze światowej znajdują się ich pierwowzory, choć trudno powiedzieć, który z nich był pierwszy. Pewnie jakiś znawca literatury mógłby odpowiedzieć na to pytanie. Ja nie potrafię. Jednak niewątpliwie jednym z najciekawszych nastoletnich czarodziei jest bohater powieści Wieniamina Kawierina „Werlioka”. Czemu? Oceńcie to sami. W tym celu jednak musicie przeczytać tę cienką, ubogo wydaną książeczkę. Być może w jakiejś bibliotece znajdziecie jej egzemplarz.

W miasteczku Sosnowa Góra mieszka astronom Płaton Płatonowicz. Po śmierci żony, kobietki płytkiej i kapryśnej, został właściwe zupełnie sam. Jego dom prowadzi gosposia Olga Ipatiewna, ma też wielu znajomych w miasteczku. Ale jedynymi istotami, które przejmują się samotnością i postępującym zdziwaczeniem astronoma, są kot Filuś i Szkocka Róża, rosnąca w jego mieszkaniu. Oboje wiedzą, że piętnaście lat wcześniej nieuważna urzędniczka w biurze paszportowym pomyliła dokumenty i wpisała w paszport Płatona nieistniejącego syna, Wasię. Stary astronom potraktował to poważnie i urządził nawet w swym domu pokój dziecinny.

Pewnej nocy Róża i Filuś zastanawiają się wspólnie, jakby to było, gdyby ten chłopiec istniał. Tej samej nocy Płaton Płatonowicz, nie mogąc zasnąć, idzie do „pokoju dziecinnego”, by w samotności pomarzyć o swym wyśnionym synu. Jednak w pokoju zastaje piętnastoletniego chłopca, który twierdzi, że nazywa się Wasia. Przekonany, że to sen, zaczyna z nim rozmowę i nagle orientuje się, że chłopak jest istotą z krwi i kości, choć zjawił się nie wiadomo skąd i sam nie pamięta, kim jest ani gdzie podziewał się do tej pory. Astronom przyjmuje to za zrządzenie losu i mówi wszystkim, że chłopiec jest jego synem.

Wasia szybko adaptuje się do życia w Sosnowej Górze. Zaczyna chodzić do szkoły, gdzie poznaje młodocianą poetkę Iwę Iwanową. Zaprzyjaźniają się ze sobą i wkrótce odkrywają, że młody chłopak, choć sam nie wie jak, potrafi robić różne nieoczekiwane rzeczy. Niedługo potem okazuje się, że jego przybycie do miasteczka wcale nie było przypadkiem, że jest kimś w rodzaju wybrańca i że spoczywa na nim ogromna odpowiedzialność, z jaką nie poradził sobie nikt z jego poprzedników….

Wieniamin Kawierin zasłynął głównie jako autor książek obyczajowych i awanturniczych. Film „Dwaj kapitanowie”, który powstał na podstawie jego powieści, znany jest również w Polsce. „Werlioka” jest chyba jedyną w jego dorobku powieścią fantasy, adresowaną przede wszystkim do dzieci. Powstała w 1981 roku, gdy pisarz miał już 75 lat. Stworzył tę czarodziejską opowieść z myślą o swoich wnukach, ale nadaje się ona dla wszystkich dzieci, a i dorosłym może się podobać. Pobrzmiewają w niej jeszcze echa przeszłej epoki, która na terenach byłego ZSRR wciąż była żywa, a i dzisiaj jest wspominana jako te „lepsze czasy”. Jednak oprócz akcentów typowo rosyjskich i bardzo bajkowych są w tej opowieści jeszcze inne nawiązania. Na pewno każdy czytelnik sam chciałby przekonać się jakie, nie będę ich więc wyliczać, by nikomu nie psuć przyjemności.

Wydanie, które opisuję, jest jedyną polską edycja tej książki. Skromna, bardzo tania oprawa nie powinna jednak nikomu przesłonić prawdziwej wartości utworu. Jest naprawdę godny polecenia.

Luiza „Eviva” Dobrzyńska

Ocena: 5/5

Tytuł: „Werlioka”Autor: Wieniamin Kawierin

Język oryginału: rosyjski

Ilość stron: 171

Okładka: miękka

Rok wydania polskiego: 1984

Wydawnictwo: NASZA KSIĘGARNIA

 

Podziel się

O autorze

Technik MD, czyli maniakalno-depresyjny. Histeryczna miłośniczka kotów, Star Treka i książek. Na co dzień pracuje z dziećmi, nic więc dziwnego, że zamiast starzeć się z godnością dziecinnieje coraz bardziej. Główna wada: pisze. Główna zaleta: może pisać na dowolny temat...

Odpowiedz