W międzyczasie, w międzyświecie – recenzja komiksu „Staruszek Logan #2: Berserk”

Podróże w czasie są bardzo problematyczne. Podróże między równoległymi światami są bardzo problematyczne. Podróże w czasie pomiędzy równoległymi światami to już problem do kwadratu. Zarówno dla bohaterów, jak i dla czytelnika.

Czytelniczy problem polega na tym, że czasem trudno połapać się, w jakim świecie aktualnie się znajdujemy. Główny bohater serii Staruszek Logan (Old Man Logan) pochodzi z alternatywnego świata oznaczonego w uniwersum Marvela jako Ziemia-807128. Jest to postapokaliptyczny świat, w którym zło zatriumfowało, a większość bohaterów zginęła. Logan zostaje wysłany w podróż w czasie (zob. Staruszek Logan #1: Strefy wojny), aby zapobiec tragedii. I faktycznie ląduje w 2015 roku. Problem w tym, że podróżując w czasie, przeskakuje też z alternatywnego świata do ziemi podstawowej, do głównej linii tego uniwersum.

W przeszłości – oczywiście – nic nie jest takie, jak zapamiętał. Nikt nie jest tym, kogo zapamiętał. I to nie metafora. Hulk to ktoś inny, Kapitan Ameryka to ktoś inny, Hawkeye to ktoś inny, Thor… to ktoś inny. Te zmiany są trudne do przegapienia, a skoro przeszłość zmieniła się tak bardzo, czy przyszłość już się nie odwróciła? Czy to kobiety uratowały świat przed apokalipsą? Logan tego nie wie (a ostatniego pytania jeszcze sobie nie zadał), ale coś tu nie gra. Ta przeszłość nie może być jego przeszłością, bo w tej przeszłości nie dożył przyszłości… Brzmi dziwnie? To właśnie efekty podróży międzyświatowo-międzyczasowych. Nie martwcie się jednak, połapiecie się w nich szybciej, niż bohaterowie komiksu.

Bo prawda jest taka, że praktycznie cały Berserk sprowadza się do jednej prostej rzeczy: bohater ląduje w innej przeszłości, niż zamierzał. I to wszystko. Problem w tym, że Logan najpierw walczy, potem rozmawia (i wspomina w międzyczasie), przez co fabuła posuwa się do przodu bardzo powoli. Scenarzysta Jeff Lemire nie mówi nam wprost, że Logan trafił do nie swego świata, pokazuje nam to, jednak rzecz, która byłaby oczywista po 3 stronach sensownych dialogów, jest rozciągnięta na 90 stron bezsensownych starć. Logan dostaje po tyłku wyłącznie dlatego, że jest zbyt pochopny w działaniach. I dotyczy to nie tylko jego wrogów, ale także przyjaciół (lub potencjalnych przyjaciół), na których rzuca się bezrozumnie przy każdej możliwej okazji.

Na szczęście te słabości fabularne rekompensuje forma i graficzna oprawa komiksu. Przyznam szczerze, że ilustracje Sorrentina mnie nie przekonują, jego technika do mnie nie przemawia. Rysunki Sorrentina przypominają mi zdjęcia, które potraktowano dużą dawką filtrów. Do tego kolorystyka, choć konsekwentna, jest monotonna. A jednak w Berserku tkwi coś, co pomimo tych wad każe mi uznać komiks za świetnie narysowany. To przede wszystkim kadrowanie i gra z samym medium komiksowym. Uwaga czytelnika zostaje zwrócona na istotne szczegóły przez zmianę ich koloru i dodanie „ramki w ramce” – co działa bardzo dobrze. Do tego autorzy przedstawiają to, co istotne, równocześnie świetnie operując niedopowiedzeniami. Choć Berserk jest komiksem dość brutalnym, to wiele elementów zostaje przeniesionych do fantazji czytelnika właśnie dzięki temu, że brakuje ich bezpośredniego zobrazowania. Scena, w której Wolverine przykłada oponentowi pięść do gardła, jest świetnym tego przykładem. Wiemy, że za chwilę Logan wysunie swoje szpony, wiemy, że przebiją one skórę i wszystko, co pod nią. Czujemy to napięcie, ale nie uwalniamy się od niego przez spływający posoką kadr. To w naszej głowie dzieją się najgorsze rzeczy. I chociaż sam pomysł nie jest nowy – pamiętam podobną scenę z Wolverinem jeszcze z czasów, gdy komiksy kupowało się głównie w kioskach (wydaje mi się, że było to w Sercach ciemności, może w Aktach zemsty) – to siła jego ekspresji pozostaje aktualna.

Berserk jest komiksem, któremu wiele można zarzucić, ale który pomimo tych zarzutów wypada dobrze. Jego lektura sprawia przyjemność i pobudza ciekawość, więc jeśli mało wam Wolverine’a, Staruszek Logan to seria warta poznania.

Aleksander Krukowski

Scenariusz: Jeff Lemire
Rysunki: Andrea Sorrentino
Wydanie: I
Data wydania: Marzec 2019
Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
Druk: kolor
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 16,7×25,5 cm
Stron: 96
Cena: 39,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328134966

About the author
Aleksander Krukowski
Literaturoznawca, krytyk literacki i tłumacz. Wytrwały recenzent książek i komiksów, publikujący w różnych zakątkach internetu. Fan Granta Morrisona, Alana Moore'a, Warrena Ellisa i Neila Gaimana, chętnie sięgający po komiksy spoza swojej strefy komfortu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *