Vege Kociołkowanie – Ewa Hangel

0

vege

Po raz kolejny wystawiam się na ciosy nie tylko czytelniczek i czytelników, lecz także przede wszystkim redakcyjnych koleżanek, recenzując na łamach raczej poważnego portalu literackiego książkę kucharską. Co więcej, tym razem odpada argument o nacechowaniu ideologicznym książki – autorce nie przyświeca chęć poprawy losu zwierząt, a jedynie poszerzenia grona swoich odbiorców o wegetarian. Co nie znaczy, że w „Vege Kociołkowaniu” nie znajdziemy ideologii.

Przede wszystkim książka Ewy Hangel, autorki piszącej również o jedzeniu zwierząt, ma większe szanse znalezienia się na półce u osób robiących to na co dzień, a tym samym może przyczynić się do ograniczenia ich konsumpcji, a to już coś. Jak wiadomo, książki kulinarne dla wegetarian czytają tylko wegetarianie – życie w bańce mydlanej jest po prostu wygodniejsze. Tygodniowo spożywamy średnio trzy razy więcej białka (zwierzęcego i nie tylko), niż nasze organizmy są w stanie przyswoić. To marnotrawstwo nie tylko zwierzęcego życia, lecz także surowców, które zamiast być pożytkowanymi na wykarmienie danego zwierzęcia, mogłyby zostać przeznaczone na wyżywienie potrzebujących – jeśli mogę sobie pozwolić na tak duże uproszczenie.

Ponadto samo kociołkowanie jest zajęciem ideologicznym i politycznym. Mówi się, że rewolucje zaczynają się w kawiarniach – to właśnie tam, dysponując ogromem czasu, możemy wymieniać się poglądami i „knuć”. Kociołkowanie to również czynność wymagająca sporej ilości czasu i liczby osób – wszystkie przepisy podane są na sześciu biesiadników. Sześć osób to co prawda nie 15, więc nie ma tu mowy o zgromadzeniu publicznym, a zatem można kociołkować do woli i rozmawiać na tematy niekoniecznie politycznie poprawne. W dodatku, tak jak przy dobrej kawie, również przy dobrym jedzeniu rozmawia się sprawniej i po prostu przyjemniej.

Żywię szczerą nadzieję, że jakoś obroniłem obecność tej książki na naszych łamach, a zatem przejdę do recenzji właściwej. Ta nie będzie zbyt wyczerpująca i obszerna, nie sposób bowiem po prostu pisać o jedzeniu bez zdjęć. Jako osoba nieobdarzona obrazowym stylem, ograniczę się do najprostszych przymiotników: smaczne, łatwe, zdrowe. Co ciekawe, książka również jest zdjęć pozbawiona, ale przygotowując potrawy według przepisów autorki, zrozumiecie, czemu tak jest. Choć dania wyglądają mało estetycznie, zapewniam, że są pyszne i mają wyjątkowy, głęboki smak.

Czy kociołkowanie zastąpi grillowanie – trudno powiedzieć, na pewno jest ciekawą i zdrowszą alternatywą. 71 przepisów, w tym polecane bez fałszywej skromności przez autorkę dania kuchni węgierskiej, stanowią bardzo różnorodny i interesujący zbiór. Przykładem rozpiętości kulinarnej autorki może być obecność w jednej książce kaszotta z jabłkiem, curry, wanilią i cynamonem, obok kalafiora w sosie morelowym z orzechami. Mowa tu o daniach jednogarnkowych, a zatem bardzo prostych i jednocześnie smacznych. Polecam.

Tytuł: Vege Kociołkowanie

Autor: Ewa Hangel

Liczba stron: 132

Rok wydania: 2017

Wydawca: Wydawnictwo Studio Emka

Podziel się

O autorze

Łukasz Muniowski

Doktorant w Instytucie Anglistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Autor artykułów i prezentacji naukowych o literaturze, sporcie i grach video. Pisze również dla WhatCulture i Hong Kong Review of Books. Scenarzysta komiksowy. Opiekun psów.

Odpowiedz