Tytus, Romek i A’Tomek w odsieczy wiedeńskiej – Henryk Jerzy Chmielewski

Kiedy byłam jeszcze dzieckiem, zaczytywałam się przygodami Tytusa Romka I A’Tomka. Na polskim rynku nie było wtedy wiele komiksów, a te, co były, dość rzadko ukazywały się jako wydania zeszytowe. Przeważnie były drukowane w odcinkach przez szalenie wtedy popularne czasopismo „Świat młodych”, które razem z takimi pozycjami jak „Świerszczyk” i „Płomyczek” znikło z naszych kiosków bezpowrotnie. Ustąpiło pola głupawym wydawnictwom typu „Barbie” czy „Ben 10”. Nie ma dziś na naszym rynku ani jednego solidnego, polskiego czasopisma adresowanego do dzieci i młodzieży. Mamy natomiast zalew zachodniej tandety. Cóż, jakie czasy, taka prasa.

 

Pamiętam, jak wycinałam ze „Świata młodych” kolejne odcinki „Tytusa”, „Kleksa” czy „Kajka i Kokosza”. Co to była za radość! Pismo kosztowało grosze, a uciechy z niego było co niemiara. Polski komiks odznaczał się oryginalnością, humorem i ciekawym ujęciem postaci, daleko mu było do schematyzmu amerykańskich superbohaterów z seryjnej produkcji. A chociaż nawet wtedy można było zauważyć w przygodach Tytusa, Romka i A’Tomka elementy propagandy socjalistycznej, młodym czytelnikom wcale to nie przeszkadzało.

Po wielu latach Henryk Jerzy Chmielewski czyli „Papcio Chmiel”, jak nazwał siebie rysownik, wrócił do swego uczłowieczającego się szympansa i jego opiekunów. Oprócz nowych książeczek o coraz bardziej współczesnych przygodach całej trójki zaczął rysować też okazjonalne komiksy, mające upamiętniać wielkie rocznice i przybliżać je młodemu czytelnikowi. Jest to bardzo celna inicjatywa, zważywszy na to, że historia w wydaniu szkolnym raczej nie budzi entuzjazmu uczniów. Tymczasem czytając przygody trójki zabawnych bohaterów w takiej czy innej scenerii można się pośmiać i niejako bezboleśnie przyswoić dużo wiedzy.

„Wiktoria wiedeńska oczami Tytusa” ukazuje nam gadającego szympansa i jego przyjaciół na dworze Jana III Sobieskiego i jego ukochanej Marysieńki. Właściwie jest to nie tyle spójny komiks, co adresowana do dzieci lekcja historii, ozdobiona wesołymi obrazkami w konwencji komiksowej.

Chłopcy wyruszają razem z Tytusem pod Wiedeń, gdzie uczestniczą w bitwie z Kara Mustafą i mają swój udział – jakże by inaczej – w przesławnej wiktorii. Młody czytelnik ma okazję nie tylko pośmiać się serdecznie, ale i poznać fakty historyczne, o których dotąd nie wiedział. Czy ten sposób propagowania historii Polski jest dobry? Na pewno lepszy od suchego, podręcznikowego skrótu. Mogę założyć się o każdą sumę, że każde dziecko, które przejrzy tę książkę, wyniesie z tego więcej niż z choćby najstaranniejszej lekcji o królu Sobieskim i Turkach.

Bajecznie kolorowe, kolekcjonerskie wydanie w twardej oprawie, ze sztywnymi, glansowanymi stronicami, prezentuje się niezwykle efektownie. Jedyny mankament tej książki to orientacja pozioma zamiast pionowej. Utrudnia to wygodne czytanie, i to dość poważnie, szczególnie, że książka jest bardzo duża i ze względu na użyte materiały ciężka. Myślę jednak, że w imię edukacji i dobrej zabawy można ponieść pewne trudy.

Luiza „Eviva” Dobrzyńska

Ocena: 5/5

Tytuł: „Tytus, Romek i A’Tomek w odsieczy wiedeńskiej”

Autor: Henryk Jerzy Chmielewski

Okładka: twarda

Rok wydania: 2012

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

About the author
Technik MD, czyli maniakalno-depresyjny. Histeryczna miłośniczka kotów, Star Treka i książek. Na co dzień pracuje z dziećmi, nic więc dziwnego, że zamiast starzeć się z godnością dziecinnieje coraz bardziej. Główna wada: pisze. Główna zaleta: może pisać na dowolny temat...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *