Tomi Adeyemi „Dzieci krwi i kości”

„Dzieci krwi i kości” to debiutancka powieść Tomi Adeyemi, młodej amerykańskiej pisarki nigeryjskiego pochodzenia i pierwszy tom cyklu „Dziedzictwo Oriszy”. Jest to książka oparta na świetnie znanych schematach literatury dla młodych dorosłych, które jednak wzbogaca tak rzadko spotykanymi nawiązaniami do mitologii afrykańskiej.

Orisza była niegdyś szczęśliwą krainą. Istniało w niej dziesięć klanów magów, powiązanych ze swymi boskimi patronami, a każdy obdarzony inną mocą. Ich znakiem rozpoznawczym były białe włosy. Lata mijały, magowie nadużywali swoich darów, ich czyny budziły nienawiść. Aż pewnego dnia magia zniknęła z tego świata. Król Saran wykorzystał ten moment i zaatakował. Zélie, główna bohaterka powieści, nigdy tego nie zapomni. Żołdacy pobili jej ojca, matkę zaś wywlekli z domu i powiesili, ku przestrodze innym magom. Od tego dnia dziewczyna żyje w ciągłym strachu. Białe włosy nie są już powodem do dumy, lecz obiektem nienawiści i szyderczych przydomków.

G l i s t y. Nieważne, że nigdy nie będzie nam dane stać się magami. W ich oczach wciąż jesteśmy glistami.
I nie będziemy niczym więcej (s. 19).

Ponieważ magia zniknęła z Oriszy, Zélie nigdy nie będzie mogła z niej korzystać. Oczekiwała, że gdy dorośnie, będzie szanowaną osobą, a w nowym porządku znalazła się w kaście najbardziej uciskanych ludzi w krainie. Jej świat runął. I oto, wskutek przedziwnego zbiegu okoliczności, przed Zélie pojawia się szansa na przywrócenie starego porządku. Dziewczyna w towarzystwie starszego brata Tzaina i zbuntowanej księżniczki Amari rusza w pełną niebezpieczeństw podróż, która może zmienić całą Oriszę. Jej tropem podąża książę Inan, syn Sarana, który ma za wszelką cenę przeszkodzić Zélie w wypełnieniu jej misji.

Pod względem konstrukcji „Dzieci krwi i kości” to bardzo klasyczne young adult. Narracja jest pierwszoosobowa i została podzielona między trójkę bohaterów – Zélie, Amari i Inana. Zélie to po części postać, jakich w młodzieżówkach spotkamy wiele. Niby niczym się nie wyróżniająca, ale szybko okazuje się, że tylko ona może odmienić losy świata. Choć wolałaby, żeby zrobił to ktoś inny, i stale narzeka, że sobie nie poradzi. Ale Zélie z „Dzieci krwi i kości” to także dziewczyna pełna gniewu, mroku, chęci zemsty i nienawiści. Nie panuje nad swoją mocą i wybuchami złości.

Pierwszy cios – w ramię – jest zamierzony: chcę mu rozwiązać usta. Lecz na widok jego krwi coś we mnie wstępuje, jakaś dzikość, nad którą nie umiem zapanować.
Tnę go drugi, trzeci, czwarty raz. Najczarniejsza cząstka mojej złości wydostaje się na wolność, zagłusza cały mój ból (s. 277).

Amari, zbuntowana księżniczka, wydaje się kruchą i delikatną istotą, która niewiele wie o prawdziwym życiu. Ale w tej niepozornej osobie tkwi wielka siła, o czym przekonacie się, czytając zakończenie powieści. Dynamika jej relacji z Zélie, początki niełatwej przyjaźni, jest ciekawie napisana i dobrze rokuje na przyszłość.
Żeńskie postacie udały się Adeyemi lepiej niż męskie. Inan, trzeci narrator „Dzieci krwi i kości”, jest też najbardziej skomplikowanym bohaterem. Książę rozdarty między poczuciem obowiązku, wizją Oriszy, jaką stworzył jego ojciec, a własnymi pragnieniami i marzeniami. Nie zdradzę tu chyba wielkiej tajemnicy, gdy napiszę, że między Inanem a Zélie oczywiście zaiskrzy. Adeyemi, podobnie jak inni autorzy książek dla młodych dorosłych, z upodobaniem łączy swoich bohaterów w pary. Tyle że w przypadku Inana i Zélie dzieje się to zdecydowanie zbyt szybko i trudno uwierzyć, że ta dwójka, która nienawidziła się tak bardzo, błyskawicznie zmienia front. Ale niewiarygodny wątek miłosny to nie jedyny problem w kreacji Inana. Wiele jego decyzji wydaje się nieprzemyślanych i słabo umotywowanych.

O Tzainie, bracie Zélie, nie można zbyt wiele napisać. Jako jedyny z czwórki głównych bohaterów nie jest narratorem i w związku z tym pozostaje w tle. Na razie jest przed wszystkim człowiekiem, który robi co trzeba (głównie ratuje z opresji siostrę).

Jak na razie najciekawszy męski bohater to Roën, herszt rozbójników obdarzony ogromnym urokiem osobistym. Ale skoro wybrali go bogowie, to czyż można się temu dziwić? Roën trochę przypomina mi Mikołaja Lancova z uniwersum Griszów Leigh Bardugo.

Jednak tym, co zdecydowanie wyróżnia „Dzieci krwi i kości” na tle innych młodzieżówek, jest inspiracja afrykańską mitologią, a konkretnie mitologią Jorubów. Już sama nazwa magicznej krainy: Orisza to nawiązanie do ich wierzeń. Jest to najistotniejsze pojęcie w systemie mitologicznym Jorubów i odnosi się do bogów oraz wszelkich istot dysponujących mocą większą od zwykłych śmiertelników. Orisza są sługami i pomocnikami głównego bóstwa – Oloruna, który jest dawcą kosmicznej energii asze. To kolejne pojęcie kluczowe dla systemu magii funkcjonującego w powieści Adeyemi. Aszê jest energią, która płynie w krwi magów, i aby używać czarów, muszą ją kontrolować. Także bogowie-patroni magicznych klanów, zostali zaczerpnięci z mitologii Jorubów, np. Orúnmila, opiekujący się magami czasu, jasnowidzami i jasnowidzkami, to najstarszy syn Oloruna. Ojciec nauczył go wieszczenia i odsłonił wszelkie tajemnice przyszłości. Jak widać, magiczny system stworzony przez Adeyemi i wierzenia Jorubów są ze sobą ściśle powiązane i nie sposób oddzielić jednego od drugiego. Jest to mitologia praktycznie nieznana, bo jednak z wykorzystaniem motywów skandynawskich czy słowiańskich zdążyliśmy się oswoić, a tutaj autorka proponuje nam coś innego, świeżego.

„Dzieci krwi i kości” to także książka, która niesie ze sobą konkretne i jasne przesłanie. To protest autorki przeciwko dyskryminacji rasowej. Bohaterowie jej powieści są czarnoskórzy, lecz i tutaj istotny jest odcień karnacji. Jaśniejsza znamionuje ludzi dobrze urodzonych, którzy nie muszą pracować w polu. Arystokratki dodatkowo podkreślają to odpowiednim makijażem. Jasna karnacja to znak pochodzenia od pierwszych królewskich rodów Oriszy. Wielu podejrzewa, że Amari nie jest córką króla, gdyż ma zbyt ciemną skórę, co jej matka uporczywie próbuje zmienić.
Obiektem nienawiści i pogardy w Oriszy są białe włosy, symbol ibawitów, dzieci, które mogły zostać magami, lecz po Obławie straciły tę szansę. Ich rodziców zamordowano, a im pozwolono żyć, ale są najniższą społeczną kastą, brutalnie wyzyskiwaną i pozbawioną wszelkich praw. Adeyemi nie idzie na kompromisy i nie szczędzi czytelnikom brutalnych scen.

Dyby to zarządzana przez królewskie wojsko niewolnicza siła robocza. Gdy kogoś nie stać na opłacenie podatków, musi odpracować swój dług wobec króla. Tacy nieszczęśnicy pracują bez wytchnienia przy wznoszeniu pałaców, budowie dróg, wydobyciu węgla.
Kiedyś ten system dobrze służył Oriszy, ale od czasu Obławy to tylko śmierć zadawana w majestacie prawa. Pretekst do niewolenia moich sióstr i braci – jak gdyby monarchia potrzebowała pretekstu. To głównie sierot nie stać na wysokie daniny do królewskiego skarbca. Każda podwyżka podatków jest tak naprawdę wymierzona w nasz lud. (…) Ibawici są głodzeni, bici, przewozi się ich jak bydło. Pracują aż do kresu wytrzymałości (s. 36-37).

„Dzieci krwi i kości” Tomi Adeyemi to książka, która pokazuje, jak wiele można wycisnąć z literatury dla młodych dorosłych. Bo choć pod względem fabularnym powiela ona wiele schematów (łącznie z niezbyt udanym wątkiem miłosnym), to dzięki wykorzystaniu w konstrukcji świata i systemu magii mitologii Joruba oraz ważnemu i jakże aktualnemu przesłaniu, że ludzi nie należy dzielić na lepszych i gorszych z jakiegokolwiek powodu – koloru skóry czy potencjalnych magicznych zdolności – stanowi powiew świeżości w tym gatunku i zdecydowanie warto ją przeczytać.

Barbara Augustyn

Autor: Tomi Adeyemi
Tytuł: „Dzieci krwi i kości”
Tytuł oryginalny: „Children of Blood and Bone”
Cykl: Dziedzictwo Oriszy
Tłumaczenie: Łukasz Witczak
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 509
Data wydania: 2019

About the author
Barbara Augustyn
Redaktor działu mitologii. Interesuje się mitami ze wszystkich stron świata, baśniami, legendami, folklorem i historią średniowiecza. Fascynują ją opowieści. Zaczytuje się w literaturze historycznej i fantastycznej. Mimowolnie (acz obsesyjnie) tropi nawiązania do mitów i baśni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *