Tańczę boso – Patti Smith

0

Okladka_Tańczę_boso__pierwsza_jpg-265x353Podobno zawsze uważała, że sztuka plus elektryczność dają rock’n’roll. W nasze ręce trafia właśnie sztuka. „Tańczę boso” to zbiór kilku niezwykle ważnych tekstów Patti Smith. Niewielki i limitowany arkusz poetycki jest zapowiedzią obszernej antologii twórczości wokalistki, którą Biuro Literackie zamierza wydać w następnym roku. Ta literacko-muzyczna perełka pokazuje, jak niezwykłe bogactwo znaczeń, emocji i metafor może kryć w sobie tekst stworzony w celu zaśpiewania na scenie, nawet gdy zostaje pozbawiony melodii.

Zbiór jest subiektywnym wyborem Filipa Łobodzińskiego, który jest również autorem przekładu testów. Jego posłowie to ważny głos w sprawie nieobecności znaczących artystów sceny muzycznej w polskim tłumaczeniu (poza nielicznymi wyjątkami) oraz braku tradycji przekładów poezji rocka. Listę nazwisk, którą wymienia, można potraktować z nadzieją jako obietnicę kolejnych tomów: Lou Reed, Joni Mitchell, David Bowie…

Można zadać oczywiście pytanie, czy wydanie tomiku Patti Smith jest spowodowane jej występem w Polsce. Zapewne nie, choć pretekst jest znakomity. Wokalistka bowiem po raz kolejny udowodniła na ostatnim koncercie wielkość i wagę swojej twórczości oraz aktualność, uniwersalność tej poezji. Hipnotyzujący głos, cenny przekaz, a także kobiecość rozumiana na przekór stereotypom zamieniają Smith w swego rodzaju szamankę, wiedźmę, która zabiera nas w podróż w poszukiwaniu sensu życia, świata, śmierci.

Te właśnie motywy znajdziemy w dziewięciu zebranych w tomiku tekstach. Należy je jednak umiejscowić w pewnych konkretnych kontekstach. Smith bowiem zawsze – na przekór wszelkim modom i tendencjom – pokazywała, że kultura, intelekt i sztuka są podstawą egzystencji, także rockandrollowej dziewczyny. Mocno zafascynowana twórczością i biografią Rimbauda nawiązuje do niego („Ląd”). Słynna „Gloria” wymaga natomiast znajomości utworu Vana Morrisona – wtedy tekst nabiera jeszcze mocniejszego w swej feministycznej warstwie znaczenia. Znajdziemy tu także nawiązania do „Mistrza i Małgorzaty”, twórczości Burroughsa czy Hendrixa.

Teksty Smith są rockandrollowymi opowieściami o wrażliwcach, jakich znamy choćby z jej autobiograficznego „Just kids” (w Polsce wydane pod tytułem „Poniedziałkowe dzieci”). To zagubieni ludzie, którzy szukają sensu w sztuce, narkotykach czy śmierci. Świadomi przemijania, nadchodzącego końca pragną jeszcze być – najintensywniej, jak się da.

Tańczę boso” to jednak nie tylko teksty Smith, ale i przepiękne zdjęcia Franka Stefanko, który przez lata fotografował wokalistkę. Te zamieszczone w tomie pochodzą z jej młodości. Na fotografiach widać dziewczynę, która swoim wyglądem przekracza granice płci. Smith bowiem zawsze – zarówno w swojej twórczości, jak i swoim wizerunkiem –pokazywała, że bycie kobietą nie ogranicza. Jako nastolatka nie chciała być gruppie – mimo że była to wtedy jedyna rola dla dziewczyny, która kochała muzykę, a jako siedemdziesięciolatka udowadnia, że ma wiele ważnego do powiedzenia i zaśpiewania. W zalewie plastikowych, młodych piosenkarek Patti Smith jest wciąż idolką dziewczyn na całym świecie. Na przekór…

Tytuł: „Tańczę boso”

Autorka: Patti Smith

Przekład: Filip Łobodziński

Fotografie: Frank Stefanko

Wydawnictwo: Biuro Literackie

Premiera: sierpień 2017

Podziel się

O autorze

Anna Godzińska

doktorantka Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Szczecińskiego, autorka tekstów o miłości poza fikcją w magazynie Papermint oraz o literaturze do Magazynu Feministycznego Zadra. Fanka kobiet - artystek wszelakich, a przede wszystkim molica książkowa;)

Odpowiedz