Szczęście

Definicja filmu „skandalizującego” zmieniała się w miarę rozwoju kina. Kiedyś wielką burzę wywołał niemy film pt.:”Pocałunek Betty”, w którym pokazano zwykły pocałunek w usta. Przez całe dziesięciolecia cenzura walczyła z golizną w filmie, określając, co można pokazać, a co nie, często nie zwracając przy tym uwagi na prosty fakt, że do wywołania odpowiedniego nastroju golizna nie jest konieczna. Prosty gest zdejmowania długiej rękawiczki przez Ritę Hayworth w filmie „Gilda” był tak przesycony erotyzmem, że wywoływał większe poruszenie wśród ówczesnych mężczyzn niż dzisiaj striptiz totalny. Twórcy filmowi od zawsze próbowali przekraczać pewne granice, które – w zależności od czasów – były różnie ustawione.

Film Agnes Vardy „Le bonheur” z 1966 roku został uznany za skandal obyczajowy. Dzisiejszy widz może drapać się w głowę, nie mogąc zrozumieć, o co chodziło ówczesnym krytykom – czyżby aż tak zgorszyło ich to, że dwa razy mignął na ekranie goły biust? Dosłownie mignął. Nie, nie chodziło wcale o to. Cała treść filmu została uznana za jedno wielkie zgorszenie, co zresztą zrobiło mu znakomitą reklamę.

Młody stolarz Francois mieszka w małym miasteczku razem z rodziną. Jego żona jest krawcową. Mają dwoje małych dzieci i stanowią przeciętną, kochającą się rodzinę. Pracują, bawią się, jeżdżą na pikniki, odwiedzają przyjaciół i są bardzo szczęśliwi. Do czasu. Pewnego dnia do miasteczka sprowadza się Marie, kobieta wyzwolona i bez skrupułów. Francois pomaga jej w urządzaniu mieszkania. Jest olśniony światową, elegancką kobietą, która w dodatku czyni mu wyraźne awanse. Wkrótce zostają kochankami. Marie nie ma zamiaru rozbijać małżeństwa Francois, chce jedynie, jak to wyraża, „odrobiny szczęścia”. Jednak szczery dotąd i uczciwy rzemieślnik, początkowo zachwycony niemoralną przygodą, zaczyna wkrótce odczuwać ciężar kłamstwa wobec żony, którą naprawdę kocha. Myśli o zerwaniu z Marie lub rozwodzie. Okazuje się jednak, że nie potrafi się wyrzec żadnej ze swych kobiet…

Prosta, a nawet naiwna fabuła – on, ona i ta trzecia – została w tym filmie opowiedziana w sposób, jakiego dotąd kino nie widziało. Brak w nim potępienia, brak wyraźnego podziału na czarne i białe. Rozgrywający się dramat jest nieostry, stonowany i ku zdziwieniu purytańskich widzów nie ma na końcu tego, do czego przywykli – kary dla pary grzeszników. Ten film jest w pewnym sensie tym, czym dla literatury stała się „Anna Karenina” – pierwsza powieść, w której autor nie potępiał wiarołomnej żony. Opowiadana w piękny, poetycki sposób historia przykuwa wzrok widza niezwykłymi w swej urodzie ujęciami. Nie ma w tym nic dziwnego, w końcu reżyserka filmu, Agnes Varda, jest biegłym fotografem, a jej kunszt widać w każdym kadrze filmu. Swoistej pikanterii dodaje temu obrazowi fakt, że wzięła w nim udział prawdziwa rodzina artysty, odtwarzającego rolę Francois. Jean-Claude Drouot, bardzo wówczas młody aktor z Belgii, zagrał w nim razem ze swą żoną Claire i dwójką małych dzieci. Mimo że Claire Drouot w ogóle nie była aktorką, wywiązała się ze swej roli bez zarzutu, partnerując mężowi z naturalnością i prostotą. Bardziej wyrafinowane aktorstwo prezentuje uwodzicielska Marie-Francoise Boyer w roli wyzwolonej piękności z wielkiego miasta. Razem z J.C. Drouot tworzą naprawdę piękną parę.

Czy warto ten film obejrzeć? Ależ jak najbardziej, nie tylko po to, by zorientować się, co kiedyś uważano za „gorszący spektakl”. Jest to po prostu dobry obraz, pozbawiony wszelkiej przesady. Brak w nim dłużyzn czy nagłych przyspieszeń akcji. Główni aktorzy zachwycają swą naturalną urodą, spontanicznością gry i jakąś wrodzoną elegancją. Niemałym jego atutem są piękne krajobrazy, wśród których rozgrywa się stara jak świat historia o miłości i zdradzie. Oglądając ten film widz ma wrażenie jakiegoś niezwykłego, czarującego poematu. Nie był on chyba nigdy wyświetlany w Polsce, nie traćmy jednak nadziei, że kiedyś będzie go można zobaczyć w telewizji. Szkoda by było, gdyby tak się nie stało.

Luiza „Eviva” Dobrzyńska

Reżyser: Agnes Varda

Tytuł oryginalny: Le Bonheur

Kraj produkcji: Francja

Obsada: Jean-Claude Drouot, Claire Drouot, Marie-Francoise Boyer

Rodzaj: dramat obyczajowy

Rok produkcji: 1966

Ocena: 5/5

About the author
Technik MD, czyli maniakalno-depresyjny. Histeryczna miłośniczka kotów, Star Treka i książek. Na co dzień pracuje z dziećmi, nic więc dziwnego, że zamiast starzeć się z godnością dziecinnieje coraz bardziej. Główna wada: pisze. Główna zaleta: może pisać na dowolny temat...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *