Sytuacja jest rozwojowa – recenzja komiksu „Deadpool: Łowca dusz”

0

pobraneDruga część przygód Deadpoola jest słabsza od poprzedniej. Nie znaczy to naturalnie, że to komiks zły, czy nawet nieudany. Nie jest tak też dlatego, że wszyscy byli prezydenci są zastąpieni jednym, w dodatku potencjalnym. Deadpool to nadal prześmiewczy i prześmieszny komiks, ale przeszkodą w wystawieniu bardzo wysokiej oceny jest zbyt duża i niekoniecznie potrzebna ingerencja uniwersum Marvela w fabułę.

Tony Stark, Peter Parker czy Luke Cage to tylko kilku bohaterów Marvela, którzy pojawiają się w tej części przygód Deadpoola. Intertekstualność jest rzekomo najnowszą wartością w Hollywood. Tak twierdzi chociażby YouTuber Nerdwriter, wskazując na coraz większą liczbę nawiązań i powiązań między ukazującymi się filmami. Hollywoodzka intertekstualność działa na zasadzie puszczania oka do widza i praktycznie do tego się ogranicza. Sama wiara, że widz zrozumie nawiązanie, sprawia, że czuje się on doceniony – przynależność do tych, którzy wiedzą, o co chodzi, jest wystarczającą gratyfikacją. Dla miłośników komiksów to nic nowego – odkąd pamiętam, bohaterowie pojawiali się znikąd jedynie po to, by zainteresować czytelnika kolejnym tytułem, a tym samym zwiększyć sprzedaż. Wizyty te bywały mało subtelne i dezorientujące, zwłaszcza dla nastolatka kupującego komiksy wydawane przez TM Semic, który o większości bohaterów dowiadywał się po raz pierwszy, a często i ostatni.

Deadpool-2.-Łowca-dusz-plansza-3

Znajomość postaci jest bardzo pomocna przy wyłapywaniu żartów. Przykładowo: Peter Parker stale powtarza, że jest Spider-Manem, ale wszyscy mają to gdzieś, z kolei demon zmuszający Tony’ego Starka do picia to oczywiste nawiązanie do komiksu „Demon w butelce”. Poza tym jest tradycyjnie dużo nawiązań do popkultury i burzenia czwartej ściany. Deadpool musi zlikwidować „zbiorniki na moce” wspomnianego demona, czyli ludzi, którym ten je tymczasowo powierzył. Bohaterowi pomaga zespół, który zawiązał się w poprzednim tomie: nekromanta, agentka S.H.I.E.L.D. mieszkająca w głowie Deadpoola i duch Benjamina Franklina. Trudno nie czuć podziwu dla scenarzystów, trzymających określony kurs pomimo płynących z góry przykazów, by w historii pojawiało się dużo bohaterów/złoczyńców z innych komiksów wydawnictwa. Przynajmniej mam nadzieję, że te przykazy płyną z góry, a nie są wymysłem samych autorów, by zdobyć szacunek wśród komiksowych nerdów.

Deadpool-5

Zmiana rysownika – tym razem zamiast Tony’ego Moore’a za rysunki odpowiadają Scott Koblish i Mike Hawthorne – nie wyszła komiksowi na dobre. Obydwaj rysownicy mają odrobinę zbyt poważną kreską jak na Deadpoola, poza tym w swoich rysunkach bywają niekonsekwentni. Nie jest to poziom Franka Quitely’ego, który potrafi na jednej stronie narysować jedną postać jak trzy różne, ale nie jest to też Moore. Komiks czyta się dobrze, płynnie, sprytnie jest również rozwiązana kwestia rozmów Deadpoola z agentką Preston, odbywających się przecież jedynie w jego głowie. „Deadpool: Łowca dusz” to komiks dobry, obowiązkowy dla kogoś, kto zaopatrzył się w jedynkę i nie pogubi się w mnogości nawiązań. Jedynka była trochę oderwana od uniwersum, ale dwójka już umiejscawia Deadpoola w świecie Marvela.

Łukasz Muniowski

Tytuł: Deadpool: Łowca dusz
Scenariusz: Gerry Dugan, Brian Posehn
Rysunki: Scott Koblish, Mike Hawthorne
Tłumaczenie: Oskar Rogowski
Wydawca: Egmont

Podziel się

O autorze

Łukasz Muniowski

Szef działu recenzji książkowych. Doktorant w Instytucie Anglistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Autor artykułów naukowych o koszykówce, grach video, serialach, gentryfikacji i literaturze. Ma trzy psy. Chciałby mieć świnię.

Odpowiedz