Świętowit – bóg nowoczesnych Słowian

Poganie połabscy, a więc ludy zamieszkujące tereny pomiędzy Łabą a Odrą, należeli do plemion Słowian Zachodnich. Wśród Połabian właśnie (także Rugiów) silniej niż u innych ludów słowiańskich wykształcił się rozbudowany system praktyk religijnych, nadzorowany przez specjalnie powołanych do tego kapłanów, których władza równała się władzy książąt. Kapłani ci otoczyli szczególną czcią jednego boga – z szeregu lokalnych bóstw, patronów wsi i niezliczonej ilości imion zastępczych wybił się Świętowit, zwany także Światowidem i poniekąd wolą kolegium kapłańskiego stał się najwyższym, najważniejszym bogiem Połabian.

 

Historia wstąpienia Świętowita na tron połabskiego panteonu jest zgoła prozaiczna. W X wieku Połabie i Pomorze Zachodnie znalazło się w kręgu zainteresowań Sasów. Pod pozorem chrystianizacji „ciemnych” ludów Święte Cesarstwo Rzymskie (I Rzesza Niemiecka) – nowoczesne, scentralizowane państwo Ottona I – najeżdża na tereny zajęte przez Wieletów, podobnie jak Dania Rugię. Pierwsze zwycięstwa Ludolfingów dla książąt połabskich i ich małych państewek plemiennych stają się asumptem do wprowadzenia zmian w strukturach społeczeństwa i władzy. Aby dostosować się do wymogów epoki należało dotychczasowe systemy plemienne przekształcić tak, by stworzyć nową organizację społeczno-polityczną, która sprostałaby potędze chrześcijańskiego agresora.

Ludy połabskie połączyła zatem wspólna tożsamość, podkreślająca odrębność i wyjątkowość Słowian. Miała charakter opozycyjny, więc filarem była wiara pogańska w wielu bogów (w przeciwieństwie do monoteizmu Sasów). Do osiągnięcia pełnej dojrzałości nowym formacjom społecznym brakowało jeszcze jednego elementu spajającego – centralizacji władzy. Ów swoisty unitaryzm zapewnił kult Świętowita, umiejętnie podsycany przez kapłanów. Książęta żyjący w zgodzie z kolegium kapłańskim mogli liczyć na poparcie ludu. Świętowit stał się najpotężniejszym i najbardziej wpływowym bóstwem Słowian. Prosty lud uznawał jego bezgraniczną władzę nad niebem i ziemią, książęta działali wedle przepowiedni i wskazówek bóstwa, a kapłani dbali o kult, uczestnicząc jednocześnie w życiu politycznym. Sacrum nabrało rzeczywistej i praktycznej mocy, której rezultatem było skuteczne odparcie wroga. System prawno-religijny Słowian połabskich sprawdził się tak dobrze, że w XI wieku stanęli oni u szczytu potęgi.

W okresie wielkich przemian kult Świętowita był starannie i konsekwentnie pielęgnowany. Najwięcej informacji o tamtym okresie dostarcza Saxo Gramatyk, duński historyk i kronikarz, opisując w swoich Gesta Danroum Arkonę – gród na terenie dzisiejszej Meklemburgii, najważniejszy ośrodek religijny Rugiów. Znajdowała się tam świątynia z okazałym posągiem w środku. Przedstawiał ufryzowanego na modłę rugijską mężczyznę o czterech obliczach zwróconych w cztery strony świata. W prawej ręce bóstwo trzymało róg, który kapłan w trakcie obrzędu wypełniał ofiarą. Lewa ręka była wolna, utrzymana w lekkim zgięciu. U stóp posągu leżały: miecz o misternie wykonanej rękojeści, wędzidło i siodło. Atrybuty te charakteryzują Świętowita między innymi jako boga wojny, jeźdźca, który, jak pisze Saxo Gramatyk, „walczył (…) na koniu przeciw wrogom swej czci”. I tu także widać jedno z licznych zapożyczeń Słowian od chrześcijan. Oznacza to, że Słowianie, na wzór swego najeźdźcy, mogli odtąd zabijać wrogów w imię własnego boga, a innowierstwo traktowali jako odstępstwo podlegające karze. Świętowit był zatem inspiracją swego rodzaju słowiańskiej krucjaty. Oko za oko, jak to się mówi.

Uroczystość na cześć Świętowita obchodzono raz do roku zaraz po żniwach. Kapłan sam jeden sprzątał świątynię na tę okazję. Nikt inny nie mógł wejść do przybytku, więc ludność ustawiała się przed wejściem. Na początku odbywało się wróżenie z rogu Świętowita. Kapłan wieszczył na podstawie ilości piwa, które wcześniej wlewano do rogu. Jeśli od momentu wlania – płynu ubyło, oznaczało to, że nadchodzący rok będzie rokiem nieurodzaju. Z kolei jeśli puchar był cały czas tak samo wypełniony – przyszłe żniwa miały być obfite. Następnie kapłan modlił się o dobrobyt dla swego kraju, o pomyślność dla współziomków i nowe zwycięstwa. Pozdrawiał i błogosławił wiernych, zachęcał, by trwali przy wierze. W końcu następowała wielka uczta na cześć boga trwająca kilka dni. Nie można było wtedy niczego sobie żałować. Należało unikać wstrzemięźliwości. Wzorowy i bogobojny Słowianin musiał głośno świętować, dużo jeść i pić, a przede wszystkim weselić się.

Oprócz tego wyznawcy Świętowita musieli raz w roku składać kapłanom ofiarę pieniężną. Także na poczet świątyni szła 1/3 łupów wojennych i to poniekąd Świętowit decydował o rozpoczęciu wojny. Organizowano wówczas konia i włócznie, które wbijano w ziemię w ten sposób, by stworzyły trzy rzędy. Na tak ograniczone pole wpuszczano wierzchowca, który jeśli wstąpił nań prawą nogą, przepowiadał zwycięstwo w planowanej potyczce z wrogiem, a jeśli lewą – porażkę. W tym drugim wypadku zaniechiwano wyprawy.

Świętowit to ten, który posługuje się dobrą mocą magiczną. Końcówka -wit oznacza pana lub wojownika. Błędnie interpretowano ją jako chrześcijańskie zapożyczenie – myślano, że Świętowit pochodzi w prostej drodze od świętego Wita. Świętowit – święty Wit na pierwszy rzut oka pasuje, ale tak naprawdę dwóch panów nie ma ze sobą nic wspólnego.

Połabski Perun oprócz tego, że był bóstwem militarnym, miał szereg odmiennych funkcji. Na jedną z nich wskazuje pora roku, w której urządzano święto ku czci bóstwa. Tuż po żniwach dziękowano Świętowitowi za plon i błagano o jeszcze większy w przyszłym roku. Patron wojny dbał więc także o zawartość spichlerzy, był opiekunem łanów zboża i bogiem płodności. Przejął również role Peruna – opiekę nad niebiosami i piorunami. Róg, trzymany w ręku – atrybut słowiańskich władców – cztery twarze, zwrócone we wszystkie strony świata oznaczały władzę absolutną. I tak też w istocie było. Świętowit jeszcze przez dwa stulecia spajał państwa połabskie w wymiarze politycznym, społecznym, administracyjnym oraz religijnym. Słowianie zachodni dzielnie opierali się atakom Anglików, Niemców i Duńczyków, aż w końcu, w wyniku wojen domowych, które osłabiły federację, ugięli się przed najeźdźcą. W 1168 padła Arkona, a wraz z nią ostatnie sanktuarium Świętowita.

Ewa Jezierska

 

About the author
Ewa Jezierska
studentka kulturoznawstwa. Pasjonatka polskiej fantasy. Aktualnie mieszka w Warszawie, blisko nadwiślańskiej plaży, gdzie spędza swój czas wolny. Współpracuje z Księgarnią Warszawa oraz kolektywem fotograficznym Gęsia Skórka. Okazjonalna graczka Warcrafta i miłośniczka scrabbli.

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *