Świat w problematycznych sukienkach [Seria „Selekcja” Kiery Cass]

RywalkiZacznę dość oczywistym stwierdzeniem: książki dla młodzieży są dla młodzieży nie bez powodu. Konstrukcje bohaterów i świata są dopasowane do nastoletniego czytelnika. Kiedy więc starszy wiekiem odbiorca sięga po podobną pozycję, wie mniej więcej, co w niej znajdzie, a czego nie, czasami znajdzie coś zaskakującego albo przerażającego. Mówiąc wprost, w podobnych momentach łapiemy się za głowę z okrzykiem „co ja czytam?!”. Dość zdrową reakcją byłoby odłożyć książkę, znaleźć szybko nową, a przede wszystkim zapomnieć o całej sprawie. Nie wszyscy jednak posiadają podobnie zdrowe mechanizmy i czytają dalej, wchodząc coraz głębiej do zadziwiającej, niezrozumiałej nory, prowadzeni przez nie tego królika, co trzeba.

Trochę przekoloryzowuję, owszem, jednak niektóre dzieła spod znaku YA (young adult) przekraczają rozsądne granice naiwności czy spłycania problemów, sprawiając, że jeśli nie umiemy odłożyć lektury, będziemy cierpieć (niekoniecznie fizycznie). Czytelniczy masochizm ma swoją cenę. Chciałabym przedstawić Wam parę problemów, na które natrafiłam, czytając trylogię (czy też serię) Kiery Cass Selekcja (Rywalki, Elita, Jedyna). Jednocześnie chciałabym podkreślić, że pierwszy tom jest dobrą, niezobowiązującą rozrywką, , ale nie dam głowy, że ubawiłam się w tych miejscach, w których powinnam była.

Generalnie mam dość dużą odporność na zawartą w tekstach naiwność, ale u Kiery Cass jest jej po prostu za dużo. Zamiast dopasowanego do odbiorcy poziomu skomplikowania świata, dostajemy zupełnie papierową i płaską politykę. Wystarczy mocniej dźgnąć ją palcem, aby wszystko się posypało. Jeszcze gorzej sprawa wygląda w kwestii polityki międzynarodowej. Dotychczas demokratyczne kraje Europy po czwartej wojnie stwierdziły, zaskakująco, że fajnie będzie oddać władzę ponownie w ręce monarchów, przy czym owe rody królewskie zadziwiająco straciły na umiejętnościach myślenia, planowania, o pojęciu taktyki wojennej już nie wspomnę.

W skrócie rzecz ujmując, Selekcja opowiada o wyborach przyszłej żony dla księcia królestwa Illéi – tak, jest romansem. W tle pojawiają się niejako obowiązkowe po Igrzyskach Śmierci problemy społeczne – tak, jest dystopią. Obywatele zostali tutaj podzieleni na osiem kast, od Jedynek (król, duchowieństwo) do Ósemek (bezdomni, chorzy). A wszystko to opakowane w świat przyszłości, gdzie czwarta wojna światowa zmieniła nie tylko granice państw (których zrobiło się mniej), ale również dorobiła krajom rodziny królewskie. Romantyczny trójkąt tworzą: America (sic!) – główna bohaterka pochodząca z Piątek (niska kasta), Maxon Calix Shreave – książę oraz Aspen Leger – ten trzeci, Szóstka.

Matrymonialne wybory miss

W Illéi, jak w większości dawnych monarchii, księżniczki wydaje się za mąż dla scementowania powiązań politycznych, czyli najzwyczajniej w świecie się nimi wciąż handluje. Równouprawnienie, humanizm i zdobycze feminizmu ktoś w tym świecie zakopał. Los książąt jest trochę lepszy (niespodzianka!). Oni żenią się z kobietą pochodzącą z ludu, żeby umocnić więź rodziny królewskiej ze społeczeństwem. Z genetycznego punktu widzenia – świetny pomysł, chów wsobny w końcu nigdy nie wychodzi na dobre. Ale jak, zapytacie, książę wybiera sobie przyszłą małżonkę? W Eliminacjach! I to takich, które przypominają skrzyżowanie wyborów żon dla chińskiego cesarza z powieści Anchee Min Ostatnia cesarzowa z wyborami Miss  czegokolwiek. Procedura wygląda następująco: kandydatki w określonym wieku wypełniają ankietę, w urzędach robi im się zdjęcia i pod pozorem losowania wyróżniane jest trzydzieści dziewięć dziewcząt, które pojadą do pałacu, każda z nadzieją, że książę się w niej zakocha i uczyni ją królową. W momencie, gdy zostają „wylosowane”, stają się, cytuję, „własnością królestwa Illéi”, co od razu powinno zapalić u czytelnika ostrzegawczą lampkę. Te dziewczęta przestają być ludźmi, a stają się przedmiotami, czyjąś własnością – są pokazywane, oglądane, krytykowane. Mało tego, kandydatkom pod karą śmierci zabrania się wchodzenia w jakiekolwiek relacje romantyczne w trakcie trwania Eliminacji oraz sugeruje, że jeśli książę zażyczy sobie się z nimi przespać – mają się nie opierać.

Zanim jednak córki zostaną przejęte przez państwo, muszą podpisać górę papierów, podobnie jak ich rodzice, Jedynazaświadczyć o swoim dziewictwie (w Illéi seksualne kontakty przedmałżeńskie są karane więzieniem, tak samo jak niespodziewana ciąża). Na czas trwania Eliminacji rodziny dostają pieniądze, czyli de facto sprzedają swoje córki, by te zawalczyły o zdobycie korony, co przełoży się na wyniesienie najbliższych krewnych do kasty Jedynek. Dzięki temu, że się w ogóle zakwalifikowała, America zostaje przypisana do Trójek, a jeśli książę jej nie wybierze, to i tak stanie się „dobrą partią” do zamążpójścia. Czyli znowu handluje się kobiecym ciałem w książkach dla dziewcząt. Cudownie. Uczmy je, że to jest w porządku i tak wygląda świat. We wspomnianej już Ostatniej cesarzowej przynajmniej jasno określono, jaki charakter miało zamążpójście Cixi, tytułowej bohaterki. W Selekcji wszystko zostało ukryte pod górą ślicznych sukienek.

W pałacu kandydatki są czesane, malowane i przebierane w piękne suknie, niekoniecznie zgodnie z ich osobistymi preferencjami. Eksperci nie bardzo się silą, aby zadbać o dobre samopoczucie często przestraszonych i zestresowanych przyszłych królowych. Traktują je jak lalki, które trzeba przygotować, by dobrze się przedstawiły narodowi, jak nowe rzeczy nabyte przez rodzinę królewską. Od tego momentu żegnamy się poniekąd z mandżurskim stylem dobierania żon dla władcy, a przerzucamy się na ten znany z wyborów wszelkiego rodzaju miss. W kolejnych programach dziewczęta udzielają wywiadów, odpowiadają na pytania typu „jak zbawić świat” (no, nie takie dokładnie, ale w tym tonie). Każda z kandydatek, niczym celebrytka, posiada swoich fanów oraz antyfanów i to ich opinia może zaważyć na tym, czy Maxon zatrzyma kandydatkę w Eliminacjach, czy jej podziękuje. Z jednej więc strony mamy księcia, który po raz pierwszy w życiu ma swobodny kontakt z większą liczbą młodych kobiet, a z drugiej owe młode kobiety wciąż są przedmiotem – mogą scementować społeczne zaufanie wobec monarchii, jeśli książę ożeni się z ulubienicą tłumów. Piękna opowieść o wielkiej miłości staje się zatem tylko propagandowym wybiegiem. Mniej więcej się staje – bo autorka nie bardzo potrafi się zdecydować, czy książę ma prawo wybrać, czy może jednak ważniejsza jest polityka.

Budujemy harem

W Selekcji zbudowano harem – on jeden, ich trzydzieści dziewięć i wszystkie pragną zostać żoną księcia (no, żoną korony albo żoną Maxona). Nasza heroina na początku nie chce, ale później zmienia zdanie. Każda z kandydatek otrzymuje własny pokój, osobiste pokojówki, biżuterię, sukienki i tak dalej, wszystko w osobnym skrzydle pałacu. Przepych liczony ilością sypialni, ozdób i sukienek. Czepiam się tych ostatnich, gdyż wzmianki o nich pojawiają się przynajmniej raz na dwie – trzy strony, no ale okładka nie wzięła się z księżyca.

Kandydatki przybyły do pałacu, ponieważ każda z nich chciała zostać królową, a zatem każda z nich pragnie wypaść jak najlepiej, zdobyć serce następcy tronu albo przynajmniej przychylność społeczeństwa. Książę nie jest w stanie ich dostatecznie poznać, aby móc podjąć racjonalne decyzje – pierwsze kandydatki opuszczają pałac właściwie następnego dnia, po pięciominutowej rozmowie z Maxonem (nawet śniadania nie dostały). Od samego początku więc powinna pojawić się pomiędzy dziewczętami rywalizacja, a tymczasem zachowują się, jakby były na wakacjach. Owszem, mają prawo zachwycić się luksusem, byciem traktowaną jak pępek świata, dobrym jedzeniem i tak dalej, ale większość z nich pojawiła się tam, obierając za cel sięgnięcie po koronę, lepszą pozycję, zabezpieczenie bytu rodziny (lub jego poprawienie). A nie po to, aby poparadować w ślicznych kieckach i prawić sobie nawzajem komplementy. Nawet jeśli założymy, że część z nich doszła do wniosku, iż podkopywanie innych kandydatek do niczego poza dyskwalifikacją nie doprowadzi, to nie wpadłyby na to wszystkie. A już na pewno nie tylko jedna. Honorowy tytuł rywalki można przyznać właściwie tylko jednej z dziewcząt – Celeste, Dwójce, która najwyraźniej dokładnie wie, czego chce. W książce portretowana jest jako najbardziej nieznośna, fałszywa, przebiegła – i generalnie wszystkie pozostałe kandydatki jej nie cierpią. Na dodatek żadna (poza Americą, oczywiście) heterze się nie postawiła. W zamian grzecznie, z pochylonymi głowami znosiły to, że dziewczyna próbuje je zdyskredytować, znieważyć, sprowokować czy najzwyczajniej w świecie się ich pozbyć. Celeste jest jednocześnie chyba najciekawszą, najmniej mdłą postacią w książkach pani Cass.

ElitaNasze tytułowe rywalki zaczynają się ze sobą przyjaźnić w mniejszych i większych grupkach. Nasza główna heroina zaprzyjaźniła się również ze swoimi pokojówkami, głównie dlatego, że pochodziły z kasty, w której sama się prawie znalazła. Co, naturalnie, od razu pokazuje, jakie ma cudowne serce i jak potrafi wznieść się ponad tak banalną rzecz, jaką jest kasta, i dojrzeć drugiego człowieka. Wyraźniej nie dało się tego napisać bez używania dokładnie takich słów.

Jednakże nie-haremowe zachowania dziewcząt w Eliminacjach mogą być również uznane za duży plus tych powieści. Przede wszystkim dlatego, że przesuwają akcent ze „zdobądź męża za wszelką cenę” na „spędź ten czas najlepiej, jak możesz” (i nie bądź świnią). W tej podejrzanie prostej idylli pojawił się inny model budowania relacji, w którym, obrazowo rzecz ujmując, to nie książę trzyma wszystkie odchodzące od niego sznureczki, a jest elementem większej, całkiem skomplikowanej sieci relacji między bohaterami. Można się wręcz pokusić o spojrzenie na Selekcję, a głównie na Rywalki, jako na inne (a nawet nowe) podejście do tworzenia romansowej narracji. Nie będę twierdzić, że to dzieło przełomowe czy doskonale rozplanowane – kłamałabym. Coś jednak ciekawego Kiera Cass chciała swoim czytelniczkom zaproponować. Skoro bowiem to Maxon ma wybrać partnerkę, na dodatek sam książę jest dżentelmenem aż do bólu zębów (żadnej z dziewcząt nie zamierza zmuszać ani do małżeństwa, ani do seksu) i romantykiem (szuka kobiety, która go prawdziwie pokocha), to czy potrzebne są haremowe walki? Skoro autorka obu stronom daje, a przynajmniej się stara, bo nie zawsze jej wychodzi, możliwość świadomego podjęcia decyzji dotyczącej wejścia w związek małżeński, to wewnętrzna rywalizacja nie jest potrzebna, ponieważ nikt nikogo nie zmusi do zapałania uczuciem. Nie mamy więc do czynienia z walką o samca, a względnie cywilizowanym randkowaniem (co burzy postać złej Celeste).

Na koniec

Rywalki czyta się całkiem sympatycznie, choć jest to  tekst  naiwny, wciąż pozostaje zabawny. Jeśli się przymknie oczy na uprzedmiotowianie bohaterki i da kredyt zaufania autorce, w nadziei, że to się później zmieni, to można z lektury wynieść naprawdę dobrą rozrywkę. Niestety, kolejne dwa tomy to zaufanie zawodzą, właściwie miejscami trzeba mieć nie tyle mocne nerwy, co wybiórczo przeskakiwać strony, żeby nie nabić sobie zbyt dużego guza na głowie przy zbyt bliskim kontakcie ze ścianą lub stołem. Ewentualnie odłożyć lekturę, jeśli tylko posiadamy odpowiednio zdrowe podejście do czytania.

 

Agata ‚Aninreh’ Włodarczyk
About the author
Agata Włodarczyk
Doktorantka, artystka, fanka. Pisze również dla portalu Gildia.pl, prowadzi własnego bloga, który jakże skromnie ochrzciła mianem "Pałac Wiedźmy".

3 komentarze

  1. Nie chce Cię urazić, ale uważam, że jesteś trochę za stara na te ksiazki.
    Dla nastoletnich czytelniczek jest to opowieść o niezwykłej miłości. Nastoletniej, zakochanej dziewczynie udaje dostać się do Eliminacji, ktore są spełnieniem marzeń jej matki oraz każdej innej dziewczyny w królestwie.
    Rudowlosa mimo niskiej klasy oraz miłości do mężczyzny, z ktorym spędziła ostatnie dwa lata wyjeżdża do pałacu. Poznaje tam przystojnego księcia Maxon z ktorym się najpierw zaprzyjaźnia, a następnie zakochuje.
    Kolejną przeszkodą na jej drodze do szczęścia stanowi pojawienie się opuszczonej w gniewie miłości – Aspena. Dziewczyna musi wybierać pomiędzy czym do czego jest przyzwyczajona i marzyła od dawna – życiem z Aspenem, a nowym, silnym uczuciem do Maxona, ktore wiąże się z wyzwaniem.
    Jest to powieść – baśń. Historia miłości i magna z własnymi uczuciami. Magiczne odkrywanie siebie i ludzi, którzy Cię otaczają, jednocześnie walka o swoje – wierność smoim zasadom i przyzwyczajeniom.
    Gdy spojrzy się na ta historię że stony nastoletnich dziewczyny nie widzi się traktowania kobiet i ich ciał jak przedmioty, ale niespotykaną miłość. Żeby dostrzec to co chciała zapewne przekazać Kiera trzeba przeczytać te ksiazki nawet i trzy razy.
    Współcześni ludzie patrzą na wszystko przez ‚czarne okulary’, podczas, gdy nie wysztsko na świecie musi być źle i mieć podtekst.
    Jednocześnie szanuje Twoja opinię, choć się z nią nie zgadzam – uważam, że gdybyś przeczytałem ta serię jeszcze raz, tym razem uważnie szukając puenty to na pewno ją znajdziesz i będziesz mogła powiedzieć o tej książce więcej pozytywów 🙂
    Pozdrawiam
    Mask

  2. Moim zdaniem książka jest świetna ja przeczytałam rywalki elita jedyna i następczyni jeszcze będe czytać książe i gwardzista a książki są super nie rozumiez ich bo widocznie jesteś za stara

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *