„Spóźnione powroty. Dwieście wiosen” Grażyna Jeromin-Gałuszka

Od lat przez polski świat literacki przetacza się dyskusja o potrzebie stworzenia modelu polskiej powieści realistycznej. Tymczasem jednak rośnie liczba publikowanych opowieści „znieczulających” rany zadane w ciągu ostatnich stu trudnych lat polskiej historii.

Kolejna część sagi pióra Grażyny Jeromin-Gałuszki wpisuje się w ten nurt. Tym razem poznajemy dzieje rodzin Odolańskich, Bohdanowiczów i Konarskich w czasie okupacji i tuż po niej, na początku instalowania w Polsce ustroju komunistycznego. W losach bohaterów zawarte są prawie wszystkie warianty polskich biografii tego okresu: śmierć w Katyniu, partyzantka, uwięzienie w obozie koncentracyjnym, roboty przymusowe, aresztowanie przez gestapo, walka w polskim wojsku na Zachodzie, ukrywanie Żydów, tajne nauczanie, powstanie warszawskie. Zabrakło bodaj tylko deportacji na Syberię. Problem w tym, że raczej rzadko takie spiętrzenie wszelkich zjawisk okupacyjnego ryzyka i oporu występowało w jednej rodzinie. Gdyby zaś wystąpiło, z dużym prawdopodobieństwem możemy przyjąć, że większość jej członków nie dożyłaby końca wojny.

Być może zjawisko tworzenia w polskiej literaturze „typów idealnych” (w znaczeniu użytym u Maxa Webera) wynika z próby załagodzenia wspomnianych już historycznych ran i urazów lub z chęci ukazania historii z uładzonej perspektywy prywatnej. Podejrzewać jednak można, że przyczyna jest inna. Dzieje dwudziestego wieku akurat w Polsce są tak niejednoznaczne etycznie i pełne tabuizowanych tematów, że nie da się napisać o nich miłej i neutralnej w wymowie powieści. I ten fakt wydaje się poważnym problemem. Wojna i okupacja w Polsce wyglądały jednak trochę inaczej niż choćby w sąsiednich Czechach. Nawet zjednoczony wysiłek całej społeczności lokalnej (nawiązując znów do modelowej idealnej i pożądanej sytuacji) nie gwarantował bezpieczeństwa i komfortu. Wystarczy obejrzeć uważnie film „Upadek” Olivera Hirschbiegla, aby uświadomić sobie, z jak morderczym totalitaryzmem mieliśmy do czynienia. Przeżycie „takiej wojny”, cytując słowa Mirona Białoszewskiego, można było naprawdę zaliczyć do zdarzeń z kategorii cudów.

I ta upiększona wizja zakrywa to, co jest siłą całej narracji: ukazanie postaw kobiet na progu nowej epoki naznaczonej wojną, totalitaryzmem nazistowskim i komunistycznym oraz zjawiskiem powszechnej utraty. Prywatne światy w owym czasie przeważnie upadały w gruzy, a odbudowanie ich niejednokrotnie trwało dłużej niż życie pokolenia. Grażyna Jeromin-Gałuszka jest niezwykle staranna w odtwarzaniu realiów życia w okresie przedwojnia i czasie okupacji. Bardzo wiarygodnie kreśli też sylwetki psychologiczne swoich bohaterek, zwłaszcza w sferze osobistych motywacji i decyzji. Jednak obrazy z życia Osady, będącej wszak folwarkiem, są zbyt eleganckie i nostalgiczne jak na opowieść o czasach przełomu i upadku starych form. Zresztą zdanie: „Lecz wszystko, co dobre i piękne, kiedyś się kończy, taka kolej rzeczy. Optymiści zawsze powiedzą, że kiedy jest bardzo źle, to już tylko może być lepiej” brzmi jak zakończenie baśni dla dorosłych lub mantra ludzi zmęczonych wybrykami środkowoeuropejskiej historii. Czasami jednak ulgę może przynieść jedynie bardzo niesmaczne lekarstwo. Wtedy świat bohaterów Osady wyglądałby na pewno mniej idyllicznie, a cała opowieść zyskałaby realizm.

Ewa Glubińska

Tytuł: Spóźnione powroty. Dwieście wiosen, tom III
Autorka: Grażyna Jeromin-Gałuszka
Liczba stron: 432
Wydawnictwo: Prószyński S-ka
Rok wydania: 2019

About the author
Ewa Glubińska
historyczka, feministka, wielbicielka herstories pisanych przez życie i tych fikcyjnych również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *