Sobek – królewski krokodyl

2

sobek1Starożytny Egipt to jedno z tych miejsc, z którymi zawsze jest mi się ciężko rozstać. Atmosfera tajemnicy unosząca się nad złotymi piaskami pustyni i specyficzna obyczajowość, cechująca tamto społeczeństwo, przyciągają mnie jak magnes. Egipska kultura szczególnie dobrze została odzwierciedlona w mitologii, obfitującej w niesamowite postacie i niespodziewane zwroty akcji, przywodzące na myśl powieść szalonego, ale zarazem uzdolnionego autora. Przyznaję, że trochę się stęskniłam za krwawymi rozgrywkami dynastycznymi, bóstwami z głowami zwierząt i ich erotyczno- rodzinnymi powiązaniami. Mimo że większość najbardziej wciągających wątków wyczerpałam już we wcześniejszej serii artykułów o rodzinnej sadze Ozyrysa i córkach boga Re, ostatnio moją uwagę przyciągnęła jeszcze jedna postać – przerażający, acz w oczach przeciętnego Egipcjanina bardzo pożyteczny bóg- krokodyl Sobek. Sądzę, że będzie on przyjemnym przerywnikiem w filozoficzno- literackich rozważaniach Williama Blake’a i kto wie – może sprawi, że spojrzycie na krokodyle z zupełnie innej perspektywy.

Życie Egiptu kręciło się wokół Nilu i jego wylewów. W tak ciężkim i gorącym klimacie najważniejsza była woda – szczególnie, żeby użyźnić pola uprawne, położone wzdłuż rzeki. Nil zajmował szczególne miejsce w sercach Egipcjan, dlatego doczekał się tak wielu bóstw opiekuńczych. Jednym z nich był właśnie Sobek, który opiekował się również jeziorami i mokradłami, gdzie mniej ostrożni czciciele mogli się natknąć na jego święte zwierzęta. Jak to zwykle bywa w egipskiej mitologii – znaczenie Sobka wzrastało wraz z ewolucją jego kultu i już wkrótce został bogiem życiodajnej siły wody. To przeświadczenie pociągnęło za sobą uznanie go za patrona całej egipskiej przyrody, a od tego zaledwie mały krok dzielił go od identyfikacji z Ozyrysem. Jak wiadomo każde, nawet najmniejsze nawiązanie do tego boga powodowało, iż do tej pory pomniejszy bądź słabo znany bożek wyrastał do rangi opiekuna całego państwa. Ta sama historia przytrafiła się Sobkowi i jego gadzim pupilom. Ponieważ został już jednym z wcieleń Ozyrysa, należało mu się uznanie go także za wcielenie boga Re, a potem Horusa, Amona, baraniogłowego Chnuma, a nawet bogini Neit – opiekunki wojska, zmarłych i delty Nilu. Rzeka była jednak na tyle szeroka i głęboka, żeby pomieścić te wszystkie bóstwa, a razem z nimi swoje specyficzne skarby – na przykład sarkofagi z ciałami zamordowanych królów, odcięte kończyny, czy insygnia władzy faraona. Każdy szanujący się bohater mitologii starożytnego Egiptu musiał w końcu coś do niej wrzucić.

Sobek sojusznikiem Horusa

Sobek-the-crocodile-god-with-reptilian-head

(Sobek w towarzystwie Ozyrysa i Izydy)

W rozgrywkach między Horusem a Sethem, Sobek był sprzymierzeńcem księcia i być może dlatego tak ściśle go z nim kojarzono. Z tych historii wyłania się obraz boga-krokodyla, który potrafił podejmować szybkie decyzje, zaskakując tym przebiegłego Setha. Między innymi za pomocą wielkiej sieci wyłowił synów Horusa z Nilu, do którego zostali wepchnięci przez oddziały Setha, a wcześniej pod postacią krokodyla pomógł Izydzie wyłowić rozczłonkowane ciało Ozyrysa z rzeki.

Sobek epilog

sobek_grafikaJak wspomniałam, Sobek był kojarzony z krokodylami i dlatego przedstawiano go jako mężczyznę z głową tego gada, bądź jako całego krokodyla, przystrojonego biżuterią i złotą koroną. Kiedy Sobek zyskał na znaczeniu, wyznawcy popisali się większą kreatywnością i tak wyobrażano go sobie jako krokodyla z głową lwa, byka, barana sokoła lub szakala. Najwięcej wizerunków tego monstrum znajdziemy w oazie Fajum (Wahat al-Fajjum) w mieście Szedet. W okresie hellenistycznym Szedet zmieniło nawet nazwę na Krokodilopolis. Co ciekawe kult Sobka znacznie wykraczał poza deltę Nilu. Za czasów ptolemejskich jego świątynię wybudowano w osadzie Kom Ombo, umiejscowionej w Górnym Egipcie na terenie pustynnym. To dualistyczne sanktuarium (Sobek musiał się podzielić chwałą z Horusem) do dziś wpisuje się na listę najlepiej zachowanych zabytków architektury starożytnego Egiptu. Bóg- krokodyl znalazł także miejsce na wyspie File w pobliżu Asuanu, gdzie został gościnnie przyjęty przez kapłanki Izydy.

Magdalena Pioruńska

Podziel się

O autorze

Magdalena Pioruńska

twórca i redaktor naczelna Szuflady, prezes Fundacji Szuflada. Koordynatorka paru literackich projektów w Opolu w tym Festiwalu Natchnienia, antologii magicznych opowiadań o Opolu, odpowiadała za blok literacki przy festiwalu Dni Fantastyki we Wrocławiu. Z wykształcenia politolog, dziennikarka, anglistka i literaturoznawczyni. Absolwentka Studium Literacko- Artystycznego na Uniwersytecie Jagiellońskim. Sama też próbuje swoich sił w roli nauczyciela kreatywnego pisania. Dotąd wydała książkę poświęconą rozpadowi Jugosławii, zbiór opowiadań fantasy "Opowieści z Zoa", a także jej tekst pojawił się w antologii fantasy: "Dziedzictwo gwiazd". Autorka powieści "Twierdza Kimerydu". W życiu wyznaje dwie proste prawdy: "Nikt ani nic poza Tobą samym nie może sprawić byś był szczęśliwy albo nieszczęśliwy" oraz "Wolność to stan umysłu."

2 komentarze

  1. Bardzo dziękuję za cały ten cykl. Jego lektura „odczarowała” dla mnie mity egipskie. Do tej pory trafiałam tylko na ich mniej porywające, naukowe opisy, które raczej zabijają ich piękno iż zachęcają do jego zgłębiania. Tymczasem w Twoich artykułach widać autentyczną pasję, która zresztą jest zaraźliwa (teraz chodzi mi po głowie stworzenie ilustracji…). To sztuka, żeby napisać coś tak przystępnie, kiedy – jak wnioskuję po licznych odwołaniach do tekstów źródłowych – akurat odrobiło się lekcje i zrobiło research. Bardzo się cieszę, że podjęłaś ten temat i mam cichą nadzieję, że znajdziesz czas, by napisać jeszcze choć jeden artykuł, tym razem poświęcony Neftydzie. Miło byłoby o niej poczytać w roli głównej bohaterki : )

    • Magdalena Pioruńska
      Magdalena Pioruńska on

      Dziękuję ślicznie za ciepłe słowa. 🙂 Starożytny Egipt pasjonuje mnie od wielu lat i szczególnie lubię mit Ozyrysa, bo to jest taka wciągająca telenowela w wykonaniu starożytnych,że aż żal jej nie przenieść na papier w formie fabularnej, do czego też się przymierzam. Być może widać to w moich artykułach. Ilustrację poproszę, chętnie umieścimy ją na stronie. 😉 O Neftydzie pomyślę, choć miałam teraz pisać o Tutenchamonie. 😉

Odpowiedz