Smoki i matematyka – „Kroniki rozdartego świata” Aleksandry Janusz

0

29928544Jestem wielką fanką Niewidocznego Uniwersytetu ze Świata Dysku Terry’ego Pratchetta. Kocham w nim wszystko – z wyjątkiem seksizmu – i nawet teraz bez wahania zamieniłabym całą moją karierę naukową na stanowisko w Katedrze Komunikacji Post Mortem. W jakiś pokrętny, ale też bardzo klarowny i szczery sposób odnajduję u Pratchetta swoją codzienność. Aleksandra Janusz zafundowała jednak Niewidocznemu Uniwersytetowi znaczącą konkurencję. Gdzie więc mam złożyć podanie o grant na badania w Gildii Magów?

Z trylogii Kroniki rozdartego świata dwa pierwsze tomy – Asystent czarodziejki i Utracona Bretania – zostały wydane w 2016 roku, tom trzeci, Cień Gildii, zapowiedziany jest na lipiec 2017. I bez wahania mogę nazwać Asystenta czarodziejki i Utraconą Bretanię najlepszymi, najbardziej dojrzałymi, przemyślanymi i udanymi powieściami fantasy, jakie ukazały się na polskim rynku literatury fantastycznej w ostatnich latach. Są mądre, zabawne i przewrotne. Grają ze stereotypami i kliszami gatunkowymi, dostarczając świetnej rozrywki. Pod wieloma względami są jak lista życzeń odnośnie do tego, co zawsze chciałam przeczytać, zebrane w jednym tytule. Czy są to książki bez wad? Oczywiście, że nie, takie nie istnieją. Ale widać też, że Janusz robi postępy z tomu na tom, a ogólny efekt jest zachwycający. Rzadko zdarza mi się odczuwać niepohamowany entuzjazm względem powieści, więc w tym przypadku pozwolę sobie pławić się w nim. W zasadzie nie czytajcie tej recenzji, czytajcie powieści Janusz. Chyba że potrzebujcie dalszej zachęty.

Tytułowym bohaterem Asystenta czarodziejki jest Vincet Thorpe, pomoc magiczna słynnej czarodziejki Margueritte de Breville, znanej szerzej jako Szalona Meg. Wraz ze swoją pracodawczynią zgłębia sekrety Wojny Rozdarcia, magicznego kataklizmu, który siedemset lat wcześniej wstrząsnął światem. Połowa krainy, wraz ze stolicą, została pochłonięta przez Pustkę. Z Pustki co jakiś czas wyłaniają się pewne – jak można się domyślić, bo konwencja nakazuje – nieprzyjemne istoty. Po latach niebezpiecznej i ekscytującej pracy z Meg, która niezbyt przejmuje się zasadami BHP czy konsekwencjami ze strony związku zawodowego pracowników sektora magicznego, Vincent zbliża się do upragnionej emerytury. Dość wczesnej,  bo nasz bohater znajduje się okolicach trzydziestki, ale takie są przywileje pracy w warunkach podwyższonego ryzyka skażenia magicznego. Kolejna misja u boku Meg kończy się jednak nieprzewidywalnie – chlebodawczyni znika po drugiej stronie Pustki, praca Vincenta wisi na włosku, on sam zaczyna się dziwnie zmieniać, a na dodatek pod opiekę naszego bohatera i jego przyjaciółek trafia dziewczynka obdarzona niebezpieczną mocą, której nie kontroluje. Zaczyna się naukowo-szpiegowsko-awanturnicza przygoda, odsłaniająca ukryte karty historii Arborii i natury samej magii.

Powieść napisana jest lekkim stylem, humorystyczna, gdzie trzeba, i poważna tam, gdzie wypada. Ze względu na konieczną ekspozycję początek może się nieco dłużyć, ale potem akcja staje wartka jak górski strumień na wiosnę i przygoda goni przygodę. Dość szybko okazuje się, że przypadkowe zdarzenia są ze sobą powiązanie, knowania wewnątrz Gildii utrudniają życie bohaterom, a ich opiekunki i pracodawczynie same się nie uratują. Kroniki rozdartego świata stanowią przegląd gatunkowego repertuaru, zbiór najlepszych motywów. Nie uciekają od utartych konwencji, ale umiejętnie się nimi posługują i je przekształcają.

Dużym plusem jest konstrukcja świata przedstawionego, a w zasadzie dwóch jego wersji. W Asystencie czarodziejki poznajemy Arborię u szczytu świetności, ustabilizowaną po przewrocie politycznym (co daje okazję do dowiedzenia się, co się dzieje z potomkami królewskich rodów po obaleniu monarchii). Magia rozwija się jako dyscyplina akademicka. O ile podstawowe zaklęcia zna wiele osób, a magiczny talent jest dość powszechny, o tyle zdolność rzucania bardziej skomplikowanych czarów wymaga edukacji wyższego stopnia. Nasi bohaterowie funkcjonują w obrębie systemu akademickiego, walcząc o granty, dotacje i pierwszeństwo publikacji, podchodząc krytycznie do dawnych traktatów i zwyczajnie popychając magię naprzód dzięki temu, że lepiej ją rozumieją. Szalona Meg jest w równej mierze awanturniczką pędzącą na spotkanie przygody i poważnym naukowcem, ekspertką w swojej dziedzinie (nie ukrywam, że książka będzie posiadała drugie dno dla każdego, kto zmagał się z akademicką biurokracją – to niemal romantyzacja systemu uniwersyteckiego). W drugiej części za to przenosimy się do utraconej Bretanii, na drugą stronę Pustki, gdzie rozwój zatrzymał się po Rozdarciu, a magia przestała istnieć. Pojawia się bariera językowa i obyczajowa, której pokonanie sprawia naszym bohaterom sporo trudności. Wynikające z tego nieporozumienia są raczej groźne w skutkach niż komiczne, co świadczy to o tym, że autorka unika pójścia na łatwiznę.

30348947

Jedną z zalet powieści jest zaprezentowany w niej system magii. Matematyczna koncepcja magii zasadniczo mnie nie pociąga, ponieważ nie widzę różnicy między różniczkowaniem a starożytnym elfim dialektem. Jednak szybko dałam się przekonać, ponieważ funkcjonowanie magii w świecie Kronik rozdartego świata jest złożone i spójne, przedstawione z dbałością o detale. Magia to nie tylko operowanie mocą, ale także system społeczny. Autorka dostarcza nam mnóstwa szczegółów, które sprawiają, że świat przedstawiony ma sens, staje się wiarygodny i realny, bo właśnie tak to powinno działać. To tak, jakby autorka usiadła i odbyła długie rozważania nad kwestią: „Jeśli przyjmiemy, iż magia to nauka fantastycznego świata, to jakie powinny być tego konsekwencje?”. Magia jako energia. Magia jako sposób podnoszenia poziomu życia. Magia jako dziedzina akademicka. Magia jako coś, co należy licencjonować, kontrolować, co ma wpływ na całe społeczeństwo, od cen dostaw energii po medycynę estetyczną. Drobiazgi, które sprawiają, że łatwo uwierzyć w wykreowany świat, staje się on bliski i namacalny, żywy i pełen możliwości.

Największą zaletą powieści są jednak postaci. Każda z nich to czysta subwersja popularnych tropów i motywów. Sam Vincent to najlepiej napisana Mary Sue w polskiej literaturze. Przy tym zaznaczam tu, że każdy bohater popkultury jest Mary Sue ze względu na funkcję kultury popularnej jako fantazji życzeniowej. Vincent to trzydziestoletnia Mary Sue, która zachowuje się jak dorosły człowiek, świadomy tego, że jego czyny niosą ze sobą konsekwencje, jest w funkcjonalnym i szczęśliwym związku i polega na innych. Amandine może i nie posiada magicznych mocy, ale nie znaczy to, że nie jest przydatna, wielokrotnie bowiem udowadnia swoją wartość dla drużyny w chwilach zagrożenia. Katherine, która fabularnie ma większe predyspozycje do bycia Mary Sue, doskonale unika wszystkich narracyjnych pułapek i pozostaje konkretną, rzeczową dziewczyną, świadomą swoich mocnych i słabych stron, tak że nikt nie jest w stanie wykorzystać jej wad przeciwko niej. Belinda, piękna czarodziejka, jest najbardziej kompetentnym fachowcem w powieści, a jej upodobanie do wystawnych strojów ratuje bohaterkom życie. I wreszcie Szalona Meg, magini szpieg. Oraz Lily, archetyp niesamowitego dziecka, która jako jedyna zachowuje się jak dziecko, chociaż nie waha się szybko dorosnąć, kiedy sytuacja tego wymaga.

Jeśli można coś powiedzieć o drugim tomie, to z pewnością to, że jest jeszcze lepszy od pierwszego. Wprowadza nas w realia zupełnie innego świata i spójnie splata wiele wątków, wypełniony jest także scenami akcji. Opis walk jest klarowny, z łatwością można wyobrazić sobie, co robi dana postać. Autorka nie waha się sięgać po wypróbowane klisze (huśtanie się na żyrandolu!) i można wręcz odczuć, jak świetnie się bawi, kiedy to robi. Wielką zaletą są opisy stworów Pustki, odpowiednio przerażające i klimatyczne. I jako wisienka na torcie znakomitej powieści – smoki. W Arborii wymarłe, w Bretanii nie całkiem. Smoki jako matematyczne konstrukty magiczne, stworzone w określonym celu. I pradawna magia, która pozostaje wielką tajemnicą. Co wspólnego ze sobą mają starożytna wyrocznia i Triumwirat Magów Pustki, królewskiego rodu i smoków? Odpowiedzi powinny pojawić się trzecim, wyczekiwanym tomie serii. Skoro jednak na niego czekamy, zachęcam wszystkich, żeby zapoznali się z misją „Placek po Bretońsku”. Aleksandra Janusz dostarcza bowiem doskonałej, inteligentnej rozrywki. Kroniki rozdartego świata to prawdziwy rarytas na polskim rynku fantastycznym i należy go docenić.

Autorka: Aleksandra Janusz

Tytuł: Asystent czarodziejki

Wydawca: Nasza Księgarnia

Liczba stron: 368

Autorka: Aleksandra Janusz

Tytuł: Utracona Bretania

Wydawca: Nasza Księgarnia

Liczba stron: 576

Podziel się

O autorze

Aldona Kobus

(rocznik 1988, Toruń) – absolwentka kulturoznawstwa na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Współautorka "Słownika fandomu i fanfiction". Pisze pracę doktorską poświęconą przemianom autorstwa w kulturze zachodniej. Prowadzi badania z zakresu pornografii, kultury popularnej i fan studies. Entuzjastka, autorka i tłumaczka fanfiction.

Odpowiedz