Słowiańska kosmogonia czyli jak z garści piachu powstał świat

511px-Mikalojus_Konstantinas_Ciurlionis_-_CREATION_OF_THE_WORLD_(I)_-_1905_-_6,_VarsuvaEtnografowie, badając wierzenia ludowe, odkryli w mitach słowiańskich zadziwiającą zgodność wątków kosmogonicznych. O tym, jak w wyobrażeniach naszych przodków powstawała Ziemia dowiadujemy się z zapisków, pochodzących z obszarów ugrofińskich i słowiańskich. Wszystkie zgodne są co do jednego: na pełnym morzu to diabeł wpadł na kluczowy pomysł, a Bóg go usłuchał.

Na początku był więc tylko bezkres wód. Niebieski ocean, który w zenicie łączył się z niebieskim niebem i ponadto nic więcej się nie działo. Był to swojego rodzaju praświat, bezkres, symbolizujący zamierzchłe, mityczne czasy, kiedy świat jako taki nie istniał. Woda dla Słowian, jak wykazaliśmy w którymś z poprzednich artykułów, stanowiła zagadkę, niedostępną i niespokojną przestrzeń, w której poganie lokalizowali swoje obawy względem tego, co nieznane. Nie trudno więc domyślić się, że owo wyobrażenie bezmiaru wody jako praświata, podyktowane było niezbadaną tajemnicą powstania tego, co ich otaczało.

Można powiedzieć, że dla Słowian świat wynurzył się z morza na wzór wypływającego zeń diabła. Jak do tego doszło? Otóż po bezkresie oceanu wędrował w łódeczce Bóg, a za nim wśród spienionych fal taplał się diabeł. Jak łatwo się domyśleć, w tym bezmiarze wody i nudy panował wieczny constans, którego niefrasobliwy diabeł znieść nie mógł. Przysiadł się więc do Boga i zaproponował stworzenie świata, którego to pomysłu sam nie potrafił zrealizować. Bóg przystał na to, więc diabeł ochoczo zanurzył się i wydobył z dna garść piasku, którą wręczył Bogu. Z tej odrobiny piasku Bóg stworzył maleńką wysepkę. Bóg i diabeł zamieszkali razem na Ziemi, ale zgoda ta nie trwała długo, gdyż diabeł niezbyt pałający miłością do swego sąsiada, postanowił podstępem zepchnąć go do wody. Pułapka się nie udała, Bóg zezłościł się na zdrajcę, diabeł pluł sobie w brodę, a ląd, na którym stali zaczął się rozrastać z obydwu ich stron. Nie bacząc na to, pogrążeni w swojej kłótni, stoczyli walkę, której rezultatem było odejście Boga do nieba i strącenie diabła do podziemi.

Z tak przedstawionego obrazu powstania świata wyłania się stara, dobra konstatacja, że pomysłodawcą całego galimatiasu był zmyślny diabeł, a wszechmogący Bóg nadał tylko kształt ideom swego przyszłego adwersarza. Mit ten, powszechny na terenie Polski, posiadał niemało wariantów i rozszerzeń, które znamy ze źródeł z przełomu XIX i XX wieku – polskich, bułgarskich, rosyjskich, mołdawskich etc. Niemniej w każdym z nich zachowana jest należna diabłu aktywność w tworzeniu świata.

W bułgarskiej wersji motyw nurkowania diabła został rozszerzony. Udaje mu się przynieść piasek dopiero za trzecim razem, gdy poprawnie wymówi formułkę „przez moc moją i Bożą”. Z kolei warianty rosyjskie i ukraińskie tłumaczą proces nie tylko powstawania samej Ziemi, lecz również całej przyrody. Czytamy w nich, że góry, bagna i pustkowia wzięły się z ust diabła, w których przemycił nadprogramowo jeszcze trochę piasku. Kiedy Ziemia zaczęła się rozrastać, piasek ów rozsadzał diablą gębę i ten zmuszony był go wypluwać. Z tego nieprzewidzianego obrotu sprawy powstały niektóre elementy krajobrazu.

Mity kosmogoniczne w pełni odzwierciedlały dualistyczny system postrzegania rzeczywistości. Oto protoplaści odwiecznego podziału: Bóg i diabeł reprezentują siły dobra i zła. Ich odwieczna walka jest fundamentem świata, formą zachowania porządku. W tym samym micie odnajdujemy aspekt Boga, który zamieszkuje sferę niebiańską oraz diabła okupującego podziemia. Rodzi się więc opozycja między tym, co na górze oraz tym, co w dole, tożsame z przeciwstawieniem światła i ciemności. Jeden z mitów staroruskich mówi o tym, że to diabeł stworzył człowieka, ale Bóg tchnął w niego duszę. Dlatego ciało po śmierci zostaje na ziemi, a dusza ulatuje do góry. Bóg, według tego, co zostało przytoczone powyżej, powędrował w niedostępną dla człowieka sferę nieba, co miało tłumaczyć oddalenie się Stwórcy od dzieła stworzenia.

W wierzeniach Słowian odwieczną walkę dobra ze złem ucieleśniał konflikt Boga-gromowładcy z biesami, a ściślej: Peruna ze smokiem lub Peruna z samym Welesem. Taki podział etyczny sprzyjał rozwijaniu się innych opozycji na przykład ognia i wody, które również wpisywały się w starcie dobrego i złego. W bajkach ludowych złe smoki wysysały wodę z rzek i jezior, stwarzały zagrożenie dla ludzi, ponadto pożerały słońce i księżyc. Dobrzy żmijowie lub herosi z nich zrodzeni walczyli ze smokami, zabijali je i wydobywali z trupów połknięte ciała niebieskie, utrzymując ład świata.

Obok, potwierdzonego przez etnografów mitu o swoistym narodzeniu Ziemi z wody, istniał jeszcze jeden, który z nim się pokrywał. Chodzi mianowicie o wielkie drzewo świata lub górę, które istniały jeszcze zanim Bóg i diabeł postanowili razem coś stworzyć. Z zapisków ruskich dowiadujemy się, że pierwszą rzeczą jaka wynurzyła się z bezkresu wody była góra Trigław, natomiast drugi i ostatni po wodzie element praświata – czyli niebo – wspierało się na gwoździu lub słupie połączonym z Gwiazdą Polarną. Obracająca się na wspomnianym słupie kopuła niebieska miała być ponadto kamienna, a przez pęknięcia oraz szczeliny tej nad wyraz twardej skorupy błyskały gwiazdy, słońce i błyskawice. Według serbskich podań do słupa przywiązany był diabeł, który, gdy zaczynał się szarpać, powodował trzęsienie ziemi. Innym słowiańskim wyobrażeniem „kosmicznego sacrum”, jak określił to Aleksander Gieysztor, było drzewo wysokie i liściaste, stojące na środku świata, przedstawiane w sztuce ludowej z dwoma ptakami. W karpackim wariancie były to gołębie. Siedziały one na dębie, jak głoszą rymowane zapiski – oprócz morza i tego dębu, niczego więcej wokół jeszcze nie było – i rozprawiały między sobą jakby tu stworzyć świat. A co z tej rozmowy wynikło i jaki był ciąg dalszy? Diabeł zanurkował i wynurzył się z piaskiem w garści…, ale to już każdy dobry Słowianin wie.

Ewa Jezierska

About the author
Ewa Jezierska
studentka kulturoznawstwa. Pasjonatka polskiej fantasy. Aktualnie mieszka w Warszawie, blisko nadwiślańskiej plaży, gdzie spędza swój czas wolny. Współpracuje z Księgarnią Warszawa oraz kolektywem fotograficznym Gęsia Skórka. Okazjonalna graczka Warcrafta i miłośniczka scrabbli.

5 komentarzy

  1. Zainteresował mnie Pani artykuł. Czy byłaby możliwość, aby Pani podpowiedziała mi z jakich książek Pani korzystała? Muszę napisać pracę o rosyjskiej kosmogonii, a nie mogę znaleźć odpowiednich tytułów.
    Pozdrawiam.

    1. Hej,
      Cieszę się, że artykuł wzbudził Pani zainteresowanie. Zazwyczaj korzystałam z:
      Kowalik Artur, Kosmologia dawnych Słowian
      Aleksander Gieysztor, Mitologia Słowian.
      Wklejam też link do listy lektur, na którą natknęłam się przez przypadek w internecie, a na pewno będzie inspirująca:
      http://religiaslowian.wikidot.com/ksiazki-i-artykuly-o-tematyce-slowianskiej
      Mam jeszcze jedną listę, bardzo długą, w której znajdują się także między innymi pozycje rosyjskie, ale też oczywiście polskie. Proszę mi się jednak już przypomnieć na mailu teatr@szuflada.net, bo muszę ją odgrzebać, co bardzo chętnie zrobię jak tylko mój laptop wróci do świata żywych 😉

  2. Chrześcijańskie bzdury o bogu i diable. Tak brzmi prawdziwa historia:

    Na początku istniało tylko światło, bezkresne morze i krążący pod postacią łabędzia nad przepastną otchłanią Świętowit (bóg). Dokuczała mu samotność. Spostrzegł jednak na wodzie swój cień. Postanowił więc oddzielić cień i ciało związane z cieniem. W ten sposób powstali Swaróg i Weles (obydwaj także bogowie).

    Swaróg ze światła uplótł łódź i zamieszkał w niej, kołysząc się na falach. Weles zanurkował w głębiny i tam spędzał większość czasu. Jednakże obu bogom znudziła się monotonia morza i zapragnęli stworzyć stały ląd. Swaróg namówił Welesa, aby ten zanurkował aż na samo dno otchłani i przyniósł mu garść piasku. W czasie zbierania piasku Weles miał wypowiedzieć formułę z magicznych słów, która by zawierała ziarno współpracy. Weles miał wyrzec formułę „Z mocą Swaroga i moją”. Weles dwukrotnie nurkował, ale nie mógł dosięgnąć dna bezkresnego morza. Dopiero przy trzeciej próbie, wypowiedziawszy poprawną formułę, udało mu się dosięgnąć dna otchłani i schwycić garść piasku.

    Więcej:
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Stworzenie_%C5%9Bwiata_wed%C5%82ug_S%C5%82owian

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *