Siostry inaczej – recenzja komiksu „Sisters #5 – W centrum uwagi”

0

Przygody Wendy oraz Marine spodobały się polskim czytelnikom, o czym świadczy to, że w 2017 roku można było zaobserwować przyśpieszenie prac wydawniczych nad serią Cazenove’a i Maury’ego. Czym może zaciekawić historia opisywana w każdym kolejnym zeszycie? Przede wszystkim pomysłowością autorów. Potrafią stworzyć całe mnóstwo gagów o dwóch siostrach. Można pomyśleć, że każdy kolejny komiks przedstawia panoramiczny regres twórczy – bo cóż więcej można napisać o przypadkach zwykłego rodzeństwa? Trudno jest odpowiedzieć na to pytanie. Trzeba po prostu otworzyć „Sisters” i samemu się przekonać. 

Sisters5

Piąty numer jest wart uwagi. Dlatego, że dotychczasowe cztery zeszyty opierały się na luźnej formie. Na czym ona polegała? Otóż za jedną okładką można było znaleźć sporą ilość historyjek na różny temat. Nie było związku pomiędzy nimi. Był pasek o jednym, a zaraz o drugim –czymś zupełnie innym. Właśnie w piątym zeszycie nastąpiła zmiana tego schematu. Od tej pory historyjki mają wspólny wątek. Może to wstęp do czegoś większego w serii „Sisters”. Odpowiedzi należy szukać w kolejnych częściach.

W tytułowym centrum uwagi piątego albumu występuje złamanie nogi przez Marine. Niemalże połowa zeszytu skupia się na tym wydarzeniu. Po wypadku Marine czeka wyzwanie – nauczyć się chodzić o kulach. Nie idzie to w tym kierunku, w którym iść powinno. Marine nie podchodzi do sprawy poważnie i wygłupia się, robiąc różne dziwne akrobacje przy pomocy kuli. W dalszej części albumu następuje powrót do starych, dobrze znanych motywów. Pojawia się pluszaczek Marine – Dlugoszek, są też przyjaciółki i chłopak Wendy. Czego można się jeszcze spodziewać? Oczywiście obecna jest również odwieczna głupota Marine. Co jest pewne podczas lektury „Sisters”? Śmiech, i to spora dawka. Tak samo jest w przypadku piątego albumu.

sisters5_p2

Rysunki są bardzo staranne. Pierwsze, co przychodzi do głowy podczas lektury „Sisters”, to uznanie dla jakości każdego kadru. To nie jest komiks zrobiony w jeden wieczór czy w tydzień. Zapewne autorzy poświęcają sporo czasu, aby zeszyty tak wyglądały. Każda z plansz jest bogata w szczegóły, które w komiksach tego pokroju zazwyczaj się pomija i uważa za nieistotne. „Sisters” są adresowane głównie do młodych czytelniczek, ale mogą chwycić po nie wszyscy, bez względu na płeć czy wiek.

„Sisters” to komiks ze świetnym humorem, ciekawie skonstruowanymi i narysowanymi postaciami. Co jeszcze? Pomysły na przygody sióstr. Co najlepsze, fabuła nie ma ciągłości i czytanie serii można zacząć od dowolnego zeszytu, ponieważ wydarzenia z poprzednich albumów nie mają wpływu na te przyszłe – co jest cechą typową dla komiksów humorystycznych.

Kamil Żółkiewicz

Scenariusz: Christophe Cazenove, William Maury
Rysunek: William Maury
Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 12/2016
Tytuł oryginalny: Les sisters: Quelle chouchoute!
Wydawca oryginalny: Bamboo Édition
Rok wydania oryginału: 2010
Liczba stron: 48
Format: 215×290 mm
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolor
ISBN-13: 9788328118294
Wydanie: I
Cena z okładki: 24,99 zł

Podziel się

O autorze

Kamil Jan Żółkiewicz

Interesuję się szeroko pojętą sztuką. Pasjonuje mnie muzyka – sam gram na gitarze – grafika komputerowa, animacja, film, literatura, oraz wszelkie sztuki plastyczne. Ponadto piszę dla wielu serwisów internetowych głównie zajmujących się kulturą oraz – wspomnianą przed chwilą – sztuką. Recenzje, które piszę – i nie tylko – są bliskie mojemu sercu wówczas, kiedy mam oceniać film animowany. To właśnie ten gatunek filmowy towarzyszył mi od najwcześniejszych lat mojego życia, przez filmy takie, jak „Gdzie jest Nemo”, czy „Potwory i spółka” zainteresowałem się głębiej samą kinematografia oraz grafiką komputerową, która coraz bardziej uzależnia od siebie współczesne kino. Chciałbym stworzyć przede wszystkim własny film animowany, więc zapraszam chętnych do pomocy! To właśnie animacja zapoznała mnie z komiksem, ona sprawiła, że skłoniłem się sięgnąć po swój pierwszy zeszyt komiksowy. A następnie sięgnąłem po książkę i w ten sposób zadomowiłem się w literaturze.

Odpowiedz