Sensacyjna teoria literatury, czyli „Siódma funkcja języka” Laurenta Bineta

0

657267-352x500„25 lutego 1980 roku Roland Barthes, czołowy francuski intelektualista i teoretyk semiologii, zostaje potrącony przez furgonetkę niedaleko paryskiego Collège de France. Miesiąc później umiera w szpitalu. Banalny wypadek drogowy? Przypadkowa śmierć? A może zakamuflowane zabójstwo? Może komuś przeszkadzało, że Barthes odkrył klucz do siódmej funkcji języka – magicznej mocy, pozwalającej przejmować kontrolę nad myślami i działaniami drugiego człowieka? Komisarz Jacques Bayard, z pomocą Simona, młodego doktoranta, podejmuje śledztwo, które całkowicie odmieni ich życie.
Paryż lat 80. XX wieku. Wielcy filozofowie i semiolodzy, od Michela Foucaulta i Gilles’a Deleuze’a, przez Jacques’a Derridę i Julię Kristevą, po Johna Searle’a i Umberta Eco, wplątani w grę francuskich i bułgarskich służb specjalnych, sycylijskiej mafii, lewicowych i prawicowych organizacji terrorystycznych. A wszystko w dyskretnym cieniu prezydenckiej kampanii wyborczej roku 1981, w której naprzeciw siebie stają Giscard d’Estaing i Mitterrand”.

W swojej drugiej powieści Binet próbuje odkryć, co łączy wypadek drogowy Barthesa, zamordowanie Hélène Althusser przez jej męża Louisa oraz uwikłanie Julii Kristevy w knowania bułgarskiego wywiadu. Zręcznie wplata fakty z życia wielkich francuskich intelektualistów w fikcję literacką. Wszystko to okraszone jest teoriami i żargonem współczesnej humanistyki i podane z postmodernistycznym zacięciem, . Siódma funkcja języka w oczywisty sposób naśladuje ontologiczne thrillery Umberta Eco, który zresztą też jest jednym z bohaterów książki. Momenty, w których pojawia się włoski semiolog, są także stylistycznie najbliższe jego twórczości. Oczywiście powieść Bineta nie dorasta do poziomu Cmentarza w Pradze, Wahadła Foucaulta czy Imienia róży. Siódma funkcja języka ma za to wiele wspólnego z Tematem na pierwszą stronę Eco, a wręcz koresponduje z tą opowieścią o zagładzie włoskiej lewicy i odkrywaniu międzynarodowego spisku. Niemal żaden element powieści – lokalizacje, kwestie postaci, zabiegi narracyjne – nie pojawił się przypadkiem, ale został zaczerpnięty z jakieś znaczącej powieści postmodernistycznej czy dzieła teoretycznego. Często bez podania źródła cytatu, co zmusza do dość uważnej lektury. To podkreślenie intertekstualnego (termin Kristevy!) wymiaru powieści jest dość zabawne, bo Binet jednocześnie mruga porozumiewawczo do erudytów, aby następnie z nich żartować poprzez wprowadzenie Klubu Logosa, loży masońskiej dla humanistów. Ten właśnie dystans, dzięki któremu autor swobodnie żongluje stereotypami, wyobrażeniami i pastiszami humanistyki lat 80., czyni lekturę Siódmej funkcji języka przyjemnym doświadczeniem. Powieść przypomina wewnętrzny dowcip grupy przyjaciół. Jednocześnie nie jest na tyle hermetyczna, żeby nie być zrozumiałą dla osób nieoswojonych z semiologicznym żargonem. Prowadząca śledztwo para – prawicowy policjant Bayard i lewicowy doktorant Simon Herzog – to nie tylko świetna parodia konwencji cop buddies, pozornie niedobranej pary detektywów, ale również dobry zabieg techniczny, dzięki któremu podawane przez Simona wyjaśnienia wypadają naturalnie w kontekście prezentowanego biegu wydarzeń. Simon jest całkiem niezłym wykładowcą i powieść można polecać studentom pierwszych lat kulturoznawstwa. Siódma funkcja języka prezentuje też świat prosto z marzeń większości współczesnych wykładowców: uniwersytet, gdzie studenci są na tyle zaangażowani w poznawane teorię, że ich dyskusje zmieniają się w bójki, a okupacja stołówki ma na celu wykazanie wyższości Spinozy nad Heglem.

Czy powieść Bineta to coś więcej niż ćwiczenia z powieściopisarstwa w stylu Eco? Gdybym miała określić, czym właśnie jest Siódma funkcja języka, powiedziałabym, że Binet zrobił z teorią literatury to samo, co Dan Brown z historią sztuki w Kodzie da Vinci. Co oznacza, że to dobra, rozrywkowa lektura, w sam na raz na lato, ale nominacja do Bookera to jednak przesada. Książka jest doskonale wtórna, co jest niezbyt miłym sposobem stwierdzenia, że jest metajęzykowa do przesady. Osadza się na dokonaniach innych – nie tylko z pola humanistyki, ale przede wszystkim powieściopisarstwa. To żaden grzech, a nawet wprost przeciwnie, dzieła takie jak Siódma funkcja języka świadczą o istocie kulturotwórczej roli odbioru – kultura tworzy kulturę. Problem z powieścią Bineta jest taki, że sprowadza ona postmodernistyczną teorię literatury do sloganów, których nie pogłębia. Binet jednak przynajmniej rozumie, o czym pisze, co nie zawsze można powiedzieć o Brownie.Za swoisty przytyk do amerykańskiej humanistyki uznać można fakt, że właśnie na uniwersytecie w Cornell to nawarstwienie sloganów sięga zenitu i każda postać zostaje sprowadzona do charakterystycznej kwestii. Aczkolwiek głęboko doceniam przedstawioną tam karykaturę Camille Paglii, która nie zasłużyła na nic innego.

Siódma funkcja języka to wycieczka po złożonych krajobrazach współczesnej refleksji humanistycznej, z której, niestety, zostają tylko widokówki. Powieść przedstawia najważniejsze zagadnienia naukowe, konwencje literackie, osoby i miejsca ważne dla szczególnego klimatu polityczno-intelektualnego przełomu lat 70. i 80.Jeśli chodzi o przedstawienie uwikłania politycznego intelektualistów, Anna Bojarska zrobiła to lepiej w Agitce. A jednak powieść Bineta ma w sobie coś pociągającego, może ze względu na nostalgię, jaką budzą obrazy Foucaulta w gejowskiej łaźni, spór Derridy i Searla, perorującego w najlepsze Umberta Eco, tego retorycznego perpetum mobile. Przyjemnie jest wyobrażać sobie swoich idoli przy pracy. Największą wadą powieści jest to, że nie zostaje w niej wyjaśnione, czym właściwie jest tytułowa siódma funkcja języka, odkryta i ukryta przez semiologów i językoznawców. Nie chodzi mi o podanie formuły jej zastosowania, której wszyscy poszukują, ale o wyjaśnienie, czym powinna być. Z jednej strony mamy sugestie, że to rozwinięcie funkcji performatywnej, czyli zdolności języka do zmieniania stanu rzeczywistości poprzez ogłoszenie pewnych formuł: nadania imienia, zawarcia małżeństwa, wprowadzenia prawa. Funkcja ta opiera się na społecznym konsensusie, na kontekście, który czyni określone formuły prawomocnymi. Funkcja performatywna ma także szerszy wymiar: określenie płci, egzekwowanie społecznych oczekiwań, stygmatyzacja, przemoc słowna to także sposoby wpływania języka na rzeczywistość, indukowania zmian przez to, że nazywa ją w określony sposób. I pod tym względem siódma funkcja języka nie jest żadną tajemnicą, ale szeroko dyskutowanym zagadnieniem, które sprowadza się do określenia, że nazywanie czegoś lub kogoś w określony sposób zmienia społeczne traktowanie tej rzeczy lub osoby. Dehumanizacja zaczyna się w języku. Słowa nigdy nie są tylko słowami. Czasami są aktem przemocy.

Powieść Bineta odchodzi jednak od rozwijania funkcji performatywnej i ostatecznie czyni z tytułowej siódmej funkcji chwyt perswazyjny – sposób na wyczucie oczekiwań rozmówcy, sprawdzenie, jakie chwyty retoryczne sprawdzą się najlepiej w danej sytuacji, co rozbroi przeciwnika emocjonalnie, a co intelektualnie. Dzięki temu język staje się bronią, zdolnością do przekonywania – jednostek, tłumów, mas. To już zabieg rodem z science fiction i potrafię nawet wymienić tytuł space opery, w której podobny motyw pojawił się już pół wieku temu, jeszcze przed Barthesem.

Można się wręcz zastanawiać, czy Siódma funkcja języka sama w sobie nie jest dowcipem, który nie wszyscy zrozumieli, stąd jej poważne traktowanie. Jeśli tak jest i – używając internetowej nomenklatury – Binet po prostu nas „strollował”, można trochę żałować, że jednak nie wygrał Bookera.

Tytuł: Siódma funkcja języka

Autor: Laurent Binet

Tłumaczenie: Wiktor Dłuski

Wydawnictwo:  Wydawnictwo Literackie

Liczba stron: 456

Data wydania: 2018

Podziel się

O autorze

Aldona Kobus

(ur. 1988) – absolwentka kulturoznawstwa na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, doktorka literaturoznawstwa. Autorka "Fandomu. Fanowskich modeli odbioru" (2018) i szeregu analiz poświęconych popkulturze. Prowadzi badania z zakresu kultury popularnej i fan studies. Entuzjastka, autorka i tłumaczka fanfiction.

Odpowiedz