Sąd Ostateczny – Ödön von Horváth, reż. Agnieszka Glińska

BIEL6257.jpg.280x418_q85_box-700,0,2040,2000_cropŚwiat dla zachowania równowagi dobra i zła potrzebuje ofiar. Nie chodzi jednak o rytualne składanie ofiary dla bogów w geście bogobojności, wdzięczności czy gorącej prośby. Zachwiana równowaga zawsze musi zostać jakoś wytłumaczona, zaś nieszczęścia są czymś spowodowane – ktoś jest za to odpowiedzialny – nic nie dzieje się przecież bez przyczyny.

W dramacie Horvátha społeczność, zamieszkująca małe miasteczko wydaje sąd nad każdym, kto burzy równowagę tego miejsca. Niestety stanowisko sędziego może w każdej chwili zmienić się w rolę winnego, co u Horvátha przypomina wyliczankę: „na kogo wypadnie, na tego bęc”. Jednak najbardziej zagrożeni wykluczaniem są ci, którzy w jakiś sposób odbiegają od norm. Zaś w małej zbiorowości, gdzie kanony te są bardzo zawężone, łatwo je przekroczyć i zyskać miano odmieńca.

Spektakl w reżyserii Agnieszki Glińskiej uderza nie tylko tematyką, ale przede wszystkim, płynącą ze sceny (przez ponad godzinę) emocjonalnością. W czasach teatru, nazwijmy go – „nowoczesnego” – spektakl, taki jak ten może zostać uznany za nieznośnie tradycyjny i za mało poszukujący. Jednakże w oczach widza, który zasypany intelektualną enigmatycznością i niekonwencjonalnością postdramatycznej formy, „Sąd Ostateczny” jest jak wodopój na pustyni. Klarowność, prostota i czystość akcji oraz dialogów dają swobodę zanurzenia się w świat wykreowany na scenie. Glińska oszczędza nam zaułków intelektualnych, na rzecz bardzo klasycznej i prostej formy. Są również słabe strony tego spektaklu – nazbyt biesiadna orkiestra, scena powitania głównego bohatera Tomasza (Łukasz Simlat), która jest zdecydowanie za długa i można zarzucić jej kicz czy też wprowadzenie na scenę małego dziecka, jako symbolu czystości i niewinności.

Bohaterowie są nie tylko bardzo autentyczni, ale również ich osobowości wybiegają poza czarno-białe schematy. Wraz z rozwojem historii poznajemy ich ciemne i jasne strony, nikt w tym miasteczku bez nazwy nie jest zupełnie czysty. Dlatego świat „Sądu Ostatecznego” jest wiarygodny, a jego mieszkańcy to ludzie z krwi i kości, słodko-gorzcy, motywowani bardziej emocjami niż rozumem i kalkulacją. W tej rzeczywistości mocno się kocha, nienawidzi, boi, cieszy, błądzi i szuka odpowiedzi.

Paulina Szczęsna

Teatr Studio w Warszawie

Ödön von Horváth
Sąd Ostateczny
w przekładzie Romana Brandstaettera

Reżyseria: Agnieszka Glińska
Scenografia: Agnieszka Zawadowska
Muzyka: Ygor Przebindowski
Choreografia: Weronika Pelczyńska
Reżyseria światła: Piotr Pawlik
Występują: Monika Krzywkowska, Dorota Landowska, Agnieszka Pawełkiewicz, Elżbieta Piwek, Stanisław Brudny, Grzegorz Daukszewicz, Marcin Januszkiewicz, Mateusz Lewandowski, Modest Ruciński, Łukasz Simlat, Krzysztof Stelmaszyk, Krzysztof Stroiński, Krzysztof Strużycki, Paweł Wawrzecki, Wojciech Żołądkowicz

Premiera: 31 grudnia 2012
Najbliższe spektakle: 15 i 16 czerwca 2013

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *