Równoległe boje Aquamana – recenzja komiksu „DC Odrodzenie: Aquaman #1: Utonięcie”

„Show respect to Aquaman
Super cool, super powered, and in demand
‚Cause every time a crazy situation gets drastic
He communicates with sea life telepathically”

(The Gothsicles – Show Respect to Aquaman)

RAquaman1

Aquaman zajmował przez długi czas specyficzną pozycję w środowisku fanów amerykańskich komiksów. Był bodajże przedmiotem największej liczby żartów. Jego paradoksalna popularność opierała się na niepopularności. Był najsłabszym, w pewnym sensie najmniej użytecznym, członkiem Ligi Sprawiedliwości. A przecież to postać dobrze dopracowana, z solidną historią i dużym potencjałem.

Na szczęście DC uważa podobnie i próbuje dowartościować Aquamana, a seria Odrodzenie to świetna ku temu okazja. Spod pióra Dana Abnetta wyszła historia, w której Aquaman walczy o status należycie szanowanego obywatela świata, króla Atlantów i superbohatera. W przenośni, ale też dosłownie – w fikcyjnym świecie przedstawionym i realnym świecie czytelniczym.

RAquaman1_p13

Choć znajdziemy tu elementy typowe dla amerykańskiego komiksu superbohaterskiego: pojedynki z groźnymi złoczyńcami, sekretne organizacje o nieprzyjaznych zamiarach, spektakularne ucieczki i starcia z innymi bohaterami, to jednak Utonięcie oddala się od schematów opartych na tychże elementach. Oś fabularną stanowi bowiem szansa zbliżenia ludzi i Atlantów, której Arthur Curry dopatruje się w otwarciu swojej ambasady w USA. Niestety, nie wszystko idzie zgodnie z planem. Arthur i jego narzeczona Mera postanawiają interweniować w Białym Domu, ale i to kończy się nieszczęśliwie – aresztowaniem Aquamana. Sytuacja robi się napięta i gdy obie strony padają ofiarą kolejnej prowokacji ze strony nieznanego przeciwnika, Mera postanawia uwolnić swojego narzeczonego. Wojna między Atlantami i Stanami Zjednoczonymi wisi na włosku.

Abnett rozwija tu kilka ciekawych wątków z historii samego Aquamana – jego pochodzenia, przynależności do świata ludzi i Atlantów (bądź jej braku), statusu superbohatera, miejsca w szeregu Ligi Sprawiedliwości, miłości do Mery i tak dalej. Jednocześnie koncentruje się na kwestiach politycznych, na próbie porozumienia między jedną a drugą ojczyzną Aquamana. To pociąga za sobą kwestie tolerancji, otwartości, zaufania. Czasem przejawiają się one w drobnych, prozaicznych sprawach, jak np. różnice kulinarne, innym razem przenoszą się na skalę najwyższą jak uznanie cudzej suwerenności.

RAquaman1_p17

Pewien brak typowego superbohaterstwa rekompensują nam rysownicy. Utonięcie pełne jest świetnie narysowanych kadrów, ukazujących Aquamana w heroicznych pozach, zmagającego się z morskimi i ludzkimi bestiami. Sceny walki nabierają przez to rozmachu, a wszystko podane zostało w pięknej gamie morskich kolorów. Wizualnie komiks jest znakomity, autorom udało się wyciągnąć jak najwięcej plastyczności z mocno upolitycznionej historii.

Otwarcie nowej serii Aquamana jest zaskakująco dobre. Komiks czyta się doskonale, historia porywa i zostawia nas z apetytem na kolejny album. I sushi.

Aleksander Krukowski

Scenariusz: Dan Abnett
Rysunki: Andrew Hennessy, Bradley Walker, Scot Eaton, Philippe Briones
Wydanie: I
Data wydania: Listopad 2017
Tytuł oryginału: Aquaman vol. 1: The Drowning
Wydawca oryginału: DC
Tłumaczenie: Marek Starosta
Druk: kolor
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 165×255 mm
Stron: 156
Cena: 39,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328127746

About the author
Aleksander Krukowski
Literaturoznawca, krytyk literacki i tłumacz. Wytrwały recenzent książek i komiksów, publikujący w różnych zakątkach internetu. Fan Granta Morrisona, Alana Moore'a, Warrena Ellisa i Neila Gaimana, chętnie sięgający po komiksy spoza swojej strefy komfortu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *