Robert Jackson Bennett „Miasto schodów”

0

Miasto-schodow-_bn45744

„Miasto schodów” Roberta Jacksona Bennetta to pierwszy tom cyklu „Boskie miasta”. Jak to często w fantasy bywa, autor stworzył własny świat, z mocno zaakcentowanym podziałem na dwie cywilizacje. Jedna jest oparta na wierze i cudach, a druga na technologii. Jak łatwo się domyślić, trudno im się porozumieć.
Gdy Bóstwa Kontynentu postanowiły zaprzestać walk między sobą, założyły miasto Bułyków – zwano je Siedziskiem Świata, Miastem Schodów i Najświętszym Szczytem. Jednak kiedy Bóstwa zamordowano, a stworzone przez nie cuda uleciały z tego świata, Bułyków najmocniej doświadczyło tego zwrotu w dziejach, nazwanego później Mgnieniem. Pogrążeni w nędzy mieszkańcy, niegdyś królowie, a dziś poddani byłych niewolników z Sajpuru, mogą tylko śnić o dawnej potędze. Oddawanie czci Bóstwom, wymawianie ich imion i nauka historii Kontynentu zostały zakazane.
Tymczasem w Bułykowie zamordowano naukowca z Sajpuru, doktora Efrema Pangyui, który badał historię miasta. Shara Thivani, oficjalnie niezbyt ważny młody dyplomata, a w rzeczywistości wyborowy szpieg z Sajpuru, przybywa do miasta w towarzystwie Sigruda, by odnaleźć morderców Efrema. W trakcie śledztwa odkrywa, że oficjalna wersja historii niekoniecznie odpowiada prawdzie, a rzekomo zamordowane Bóstwa wcale takie martwe nie są.

Autor stopniowo wprowadza czytelnika w wykreowany przez siebie świat. Poznajemy jego historię i wierzenia nie tylko dzięki rozmowom bohaterów i opisanym wydarzeniom, ale także za sprawą cytatów ze świętych ksiąg („Kolkasztawy”, „Dżukosztawy”, „Księgi Czerwonego Lotosu”, naukowych rozpraw Efrema Pangyuia czy pamiętników z czasów Kaja). Stworzona wizja jest spójna i niezwykle ciekawa.
Trudno przyporządkować „Miasto schodów” do jednego gatunku. Najbezpieczniej byłoby stwierdzić, że to urban fantasy. Bułyków jest pełnoprawnym i fascynującym bohaterem tej opowieści. Skrywa też najwięcej tajemnic. Okaleczony cień dawnej potęgi, dziwaczne połączenie obcej, sajpurskiej technologii z wciąż działającymi cudami Bóstw.
Ale „Miasto schodów” jest także powieścią kryminalną, w której bohaterka szuka odpowiedzi na pytanie: „Kto zabił?”. I tutaj też jest zaskakująco, a zagadka wyjaśnia się dopiero pod sam koniec.

W książce sporo miejsca poświęca się zagadnieniom historiozoficznym. Jeżeli chodzi o Bóstwa, Bennett idzie drogą wyznaczoną przez Neila Gaimana w „Amerykańskich bogach”. Nieśmiertelni istnieją, gdyż ludzie w nich wierzą. Z ich wiary czerpią moc. Jednak autor „Miasta schodów” posuwa się jeszcze o krok dalej w swojej koncepcji. Czy interakcja bogowie –ludzie działa tylko w jedną stronę? Czy bogowie mogą tylko czerpać od ludzi, nie dając nic w zamian? W uniwersum Bennetta Bóstwa są wytworem ludzkich pragnień. Z wiary śmiertelnych bierze się ich siła, ale płacą za to utratą własnego ja. Obdarzeni zdolnością nadpisywania rzeczywistości, kształtują na nowo nie tylko historię świata i ludzi, ale też swoją własną. Bóstwa są uosobieniem zbiorowej tożsamości swoich wyznawców.

„Czy może były [Bóstwa] uprawnione przez myśli i modlitwy milionów ludzi, ale też zaprzęgnięte do każdej z tych myśli – ogromne, straszne kukiełki, zmuszone tańczyć na sznurkach milionów lalkarzy?
Myślę, że ta wiedza jest potwornie niebezpieczna. Kontynentanie czerpią wiele dumy i siły z posiadania boskiej aprobaty… Ale czy słyszeli zaledwie echa własnych głosów, zwielokrotnionych przez dziwne pieczary i tunele? Gdy mówili do Bóstw, czy przemawiali do własnych, ogromnych odbić?”
(R.J. Bennett, „Miasto Schodów”, s. 405)

Tożsamość to w ogóle kluczowe słowo dla całej opowieści. Sajpurzy próbują odciąć Kontynent od jego historii i religii, pogrzebać przeszłość. Kroniki piszą zwycięzcy, przykrawając wydarzenia do własnych potrzeb i oczekiwań. Ale rzeczywistość niewiele ma wspólnego z tym, co figuruje w podręcznikach.

Fabuła „Miasta schodów” jest wielowątkowa i co chwila zaskakuje czytelnika, największe niespodzianki zachowując na sam koniec. W konstrukcji przedostatniego gambitu powieści Bennett wykorzystał postać przewijającą się w wielu mitologiach (najbardziej znanym przedstawicielem jest Loki z mitologii skandynawskiej) – trickstera. To bóstwo podstępu, błazen, który jednak swoimi czynami popycha świat do przodu. Oszust ostatecznie pokonany przez własne oszustwo.

„Miasto schodów” Roberta Jacksona Bennetta to klimatyczna powieść, łącząca cechy wielu gatunków. Oprócz zawikłanej, kryminalnej intrygi i politycznych rozgrywek stawia przed czytelnikiem sporo pytań, zwłaszcza w kontekście pamięci i tożsamości narodów.

„Historia jest niczym spiralne schody, które dają iluzję wchodzenia w górę, ale w gruncie rzeczy nigdzie się nie dochodzi”.
(Tamże, s. 527)

Autor: Robert Jackson Bennett
Tytuł: „Miasto schodów”
Cykl: Boskie miasta
Tłumaczenie: Piotr Zawada
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Liczba stron: 545
Data wydania: 2017

Barbara Augustyn

Podziel się

O autorze

Barbara Augustyn

Oficjalnie na Szufladzie opiekuje się działem mitologii, nieoficjalnie jest samozwańczym specem od dzieciologii (literatury dla dzieci i młodzieży). Poza tym zajmuje się także mitologiami, czytaniem, pisaniem, oglądaniem seriali i innymi rzeczami, opowiadaniem o których nie będzie Was zanudzać ;) Moje teksty mówią za mnie…

Odpowiedz