Refleksyjne podsumowanie roku 2017 Naczelnej

Dziś rano zalogowałam się na panelu administratora i przeczytałam gotowy wpis Anki Godzińskiej z działu Gender na temat jej ulubionych książek przeczytanych w 2017 roku. Potem chwilę krzątałam się po mieszkaniu z myślą, że w te święta też nie chciało mi się ścierać kurzu na półkach, nawet tych z książkami. Z tej refleksji zrodziła się następna, że tak naprawdę ostatnio nic mi się nie chciało. Pierwszy raz w życiu nie chciało mi się też prowadzić Szuflady. A wszystko dlatego, że wydałam własną książkę. Naiwnie wierzyłam, że spełnienie mojego największego marzenia zadziała na mnie mobilizująco również przy tworzeniu strony. Niestety, przytrafiła mi się wręcz odwrotna sytuacja i gdy tylko to sobie uświadomiłam, popadłam w marazm.

13219930_905510879559961_5925916_n

 

To najprawdopodobniej wina tego, że niektóre rzeczy uznaję w swoim życiu za pewnik. Pewnikiem jest to, że piszę i w ten sposób mocno określam kształt i sens mojego istnienia. Pewnikiem jest to, że prowadzę Szufladę i po prostu robię swoje. Spełniam się w pisaniu o tym, o czym dokładnie chcę pisać, bez głębszego zastanawiania się nad panującymi trendami. Ktoś ostatnio powiedział mi, że jestem nieoczywista i wymykam się interpretacjom. No i fajnie – pomyślałam i przeszłam nad tym do porządku dziennego. Aż zaczęło mnie to wewnętrznie gryźć, bo oczywiście zamiotłam problem pod dywan. Zamiotłam i zrobiła się z tego spora kupka kurzu pod moją szarą wykładziną.

Szuflada przetrwała ze mną i z moimi redaktorami ponad sześć lat na rynku, napędzana wewnętrzną potrzebą tworzenia ludzi, którzy ją budowali. Nie robimy pięknych zdjęć na Instagramie ani nie tworzymy popularnych kanałów na YouTubie, choć nie brakuje nam do tego zapału. Niekoniecznie pierwsi sięgniemy po mocno promowane hity poszczególnych wydawnictw. Niekoniecznie pierwsi zajmiemy stanowisko w kontrowersyjnych kwestiach dotyczących współczesnego literackiego świata. Nie wiem, czy to dobrze, czy to źle. Wiem natomiast, że ciągle piszemy i piszemy, i piszemy, i robimy to coraz lepiej. Specjalizujemy się w tematach, które poruszamy, szukamy kontekstów, porównań i klarownie uzasadniamy nasze opinie. Rzetelnie i z determinacją podchodzimy również do recenzowania książek, przy okazji starając się podnosić poziom literackiego dyskursu i krytyki. Mamy własne zdanie i spokojnie budujemy swoją pozycję w sieci, bezgłośnie powtarzając pytanie o jakość.

A zatem moja redakcyjna koleżanka zrobiła swoją listę ulubionych książek, a ja nie. Zwyczajnie dlatego, że niewiele ich w tym roku czytałam. Właściwie rola pisarki zdominowała moją dotychczasową najważniejszą rolę redaktor naczelnej. Mimo to kończy się rok i kiedy wchodzę na stronę Szuflady, okazuje się, że wszystko świetnie funkcjonuje – książki są czytane i recenzowane, filmy oglądane i opiniowane, felietony są pisane. Jesteśmy, działamy. Za to wielkie brawa należą się całej redakcji Szuflady i oczywiście naszej niezłomnej korektorce Magdalenie Sułek-Jabłońskiej. Przyzwyczaiłam się już, że moją główną rolą jako lidera projektu jest umiejętność dostrzegania pracy innych i doceniania ich zaangażowania. Robię to już zatem po raz setny, ale wciąż uważam, że niewystarczająco.

Okazuje się bowiem, że najtrudniejszą sztuką jest docenić to, co mamy, skupić się na tu i teraz i na tym, co możemy jeszcze zrobić ze środkami, którymi nadal dysponujemy. Równie trudną sztuką jest pogodzić się z tym, czego nie możemy zmienić, i z tym, co nie chce się nagiąć do naszej woli. A podobno to wszystko i tak nosimy w sobie. Mamy moc kreowania albo moc niszczenia. Oczywiście niszczenie jest praktycznie bezbolesne, a przy tym szybkie i efektowne. Kreowanie zaś wymaga czasu, precyzji, wysiłku i pokory. Jesteśmy leniwi z natury, wolimy mówić niż działać, przyglądać się osiągnięciom innych i głośno ich za nie krytykować.

Wciąż nie jest za późno, żeby pościerać zaległe kurze na półkach. I własnie tego Wam życzę w Nowym Roku.

Magdalena Pioruńska

About the author
Magdalena Pioruńska
twórca i redaktor naczelna Szuflady, prezes Fundacji Szuflada. Koordynatorka paru literackich projektów w Opolu w tym Festiwalu Natchnienia, antologii magicznych opowiadań o Opolu, odpowiadała za blok literacki przy festiwalu Dni Fantastyki we Wrocławiu. Z wykształcenia politolog, dziennikarka, anglistka i literaturoznawczyni. Absolwentka Studium Literacko- Artystycznego na Uniwersytecie Jagiellońskim. Sama też próbuje swoich sił w roli nauczyciela kreatywnego pisania. Dotąd wydała książkę poświęconą rozpadowi Jugosławii, zbiór opowiadań fantasy "Opowieści z Zoa", a także jej tekst pojawił się w antologii fantasy: "Dziedzictwo gwiazd". Autorka powieści "Twierdza Kimerydu". W życiu wyznaje dwie proste prawdy: "Nikt ani nic poza Tobą samym nie może sprawić byś był szczęśliwy albo nieszczęśliwy" oraz "Wolność to stan umysłu."

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *