Recenzja komiksu „Sandman: Uwertura”

Neil Gaiman, brytyjski pisarz science fiction, na nowo interpretując w 1989 roku postać Śnienia, zaczerpniętą z bogatej galerii superbohaterów DC Comics, wpisał się w księgę historii komiksu obok Franka Millera i Alana Moore’a jako autor, który z ogromnym powodzeniem potrafi przekuć mało ambitne opowieści o obdarzonych nadnaturalnymi mocami herosach w ponadczasowe historie, wynoszące komiks poza ramy gatunkowe. To właśnie „Powrót Mrocznego Rycerza” Millera, „Strażnicy” Moore’a i Gibbonsa czy „Sandman” Gaimana i Mike’a Dringenberga całkowicie obaliły stereotypy i pokazały, że komiks superbohaterski czy – szerzej – głównonurtowy może być zaawansowaną i inteligentną rozrywką. Siedemdziesięciopięciozeszytowa seria o przygodach Władcy Snów jest dziś jednym z wyznaczników komiksu i wchodzi do ścisłego kanonu powieści graficznej (na co zwraca uwagę również prof. Jerzy Szyłak w książce „Powieści graficzne. Leksykon” napisanej pod redakcją Jakuba S. Konefała, wydanej przez Timof i cisi wspólnicy, 2016).

Sandman_Uwertura

Mimo że główna seria została zakończona w 1996 roku, twórcy od czasu do czasu wracają do uniwersum Sandmana, publikując krótsze historie bądź też rozwijając pewne wątki w seriach pobocznych (np. „Lucyfer” pisany przez Mike’a Carreya). To jednak rok 2015 wydaje się szczególnie ważny pod tym względem, gdyż właśnie wtedy Neil Gaiman powrócił w wielkim stylu do uniwersum Śnienia, co zaowocowało wydaniem sporej objętościowo powieści graficznej „Sandman. Uwertura”, w której za stronę graficzną odpowiada J. H. Williams III, za kolory Dave Stewart, a za liternictwo Todd Klein.

W Uwerturze Gaiman cofa się do wydarzeń ukazanych przed główną serią. Już we wcześniejszych komiksach o Śnieniu autor sygnalizował pewne wypadki, które doprowadziły pośrednio do uwięzienia Morfeusza przez sektę, co zostało przedstawione w „Preludiach i Nokturnach”. Teraz czytelnicy mają możliwość poznania tych wydarzeń. W odróżnieniu jednak od innych komiksów z serii Gaiman skupia się tu na boskim, a nie ludzkim, aspekcie postaci. Sen będzie więc wędrował przez czas i przestrzeń, szukając Wiru – istoty, która zaburzając  funkcjonowanie dziedziny snu, doprowadzić może do zagłady wszechświata. Przy okazji czytelnik będzie śledził skomplikowane relacje, jakie panują pośród rodzeństwa Przedwiecznych oraz innych bóstw. Gaiman, co pokazał już we wcześniejszych komiksach, świetnie potrafi zarysować stosunki pomiędzy Nieśmiertelnymi, kładąc nacisk na konflikty i uprzedzenia panujące w rodzinie.

Sandman_Uwertura_p15

Za wizją Gaimana krok w krok podąża J. H. Williams III, niezwykle utalentowany artysta, odpowiedzialny za rysunki w albumie. Scenarzysta nie postawił przed rysownikiem łatwego zadania. W komiksie wielokrotnie pojawiają się scenerie wymykające się fizyce czy ludzkiemu pojmowaniu przestrzeni. Często zmuszało to rysownika do zupełnie nowatorskiego podejścia do kompozycji planszy czy zastosowania odmiennych stylów graficznych. Efektem tego jest komiks, którego każda plansza jest nowym odkryciem, album, który warto mieć choćby dla samych rysunków.

Podane wcześniej nazwiska wszystkich osób odpowiedzialnych za pracę przy „Sandmanie. Uwerturze” nie są bez znaczenia. Bardzo często, a niesłusznie, pomija się bowiem udział kolorystów i literników. W przypadku niniejszego komiksu nie może być o tym mowy. To, co prezentuje Dave Stewart (znany już u nas, choćby za sprawą wydanego niedawno przez Timof i cisi wspólnicy najnowszego komiksu Craiga Thompsona „Kosmiczne rupiecie”, w którym również odpowiada za kolor) zasługuje na najwyższe uznanie (o czym świadczy niemal rokrocznie przyznawana nagroda Eisnera w kategorii „Najlepszy kolorysta”). Podążając za niesamowitymi wizjami Gaimana, rysownik wielokrotnie zmienia style rysunku, wymaga zupełnie odmiennego podejścia do koloru, jak chociażby w przypadku skrajnie różnych wizji gwiezdnego miasta i dziedziny Czasu. Trzeba przyznać, że Stewart poradził sobie bez przeszkód.

Sandman_Uwertura_p30

O trudzie pracy liternika w  „Sandmanie” (gdyż nie dotyczy to jedynie „Uwertury”, lecz wszystkich zeszytów serii) najlepiej świadczą słowa samego Kleina, z którym wywiad zamieszczony został na końcu albumu. Niemal każda z postaci ma przygotowany własny krój czcionki, kształt i kolor dymków. Część z nich musiała być wykonana ręcznie (kwestie siostry Snu, Maligny). Liternik zwraca też uwagę na stosowanie przejrzystych dymków, które dodatkowo wpływają na odbiór poszczególnych kwestii. To tytaniczna praca, która mogłaby posłużyć jako modelowy przykład tego, jak istotne w komiksie jest liternictwo, coś, na co wielu z czytelników rzadko zwraca uwagę.

Przy okazji liternictwa nie można nie docenić ogromu pracy edytorskiej i redakcyjnej, jaką w wydanie komiksu włożył polski wydawca – Egmont. Dawno już nie widziałem tak dopieszczonego wydawniczo komiksu. Szczególnie, jeśli wziąć pod uwagę, że część tekstów wcale nie znajduje się w dymkach, ale jest wkomponowana w kadry, a każda kwestia wymaga podejścia indywidualnego ze względu na wspomniane wyżej różne kroje i kolory czcionki oraz bogactwo materiałów dodatkowych. Pod tym względem „Sandmana. Uwerturę” przyrównać można chyba jedynie do wydanej w 2013 r. „Ligi Niezwykłych Dżentelmenów: Czarne Akta”, która także wymagała ogromnego nakładu prac ze strony wydawcy (ogromnego nawet jak na Alana Moore’a, który i tak nie należy do najłatwiejszych w tłumaczeniu).

Sandman_Uwertura_p64

Decyzja o powrocie do, wydawałoby się, zamkniętego uniwersum, a już szczególnie tworzenie prequeli, nie zawsze okazuje się dobrym pomysłem. Niestety, często historie takie nie dorównują oryginałowi, stając się w najlepszym razie jedynie jego bladym odbiciem. Na szczęście w przypadku „Sandmana. Uwertury” nie ma o tym mowy, a najnowszy komiks Neila Gaimana może być uznany za chlubny wyjątek. Oszałamiający rozmachem, tak scenariusza, jak i rysunków, komiks zapewnia rozrywkę na najwyższym poziomie.

Karol Sus

Scenariusz: Neil Gaiman
Rysunki: J.H. Williams III, Dave Stewart
Wydanie: I
Data wydania: 11 Listopad 2016
Seria: Sandman
Tytuł oryginału: Sandman: Overture
Wydawca oryginału: DC
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 170×260 mm
Stron: 232
Cena: 89,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328118287

About the author
Karol Sus
Rocznik ‘88. Absolwent Uniwersytetu Warmińsko- Mazurskiego w Olsztynie. Wychowany na micie amerykańskiego snu. Wciąż jeszcze wierzy, że chcieć – to móc. Wolnościowiec. Kinomaniak, meloman, mól książkowy. Namiętnie czyta komiksy. Szczęśliwy mąż i ojciec.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *