Przypadek bogini Mokosz

Zmiana trybu życia ze zbieracko-łowieckiego na stały – rolniczy wiązała się z przewartościowaniem dotychczasowej sytuacji wierzeniowej. Społeczności osiadłe szybko doceniły bogactwo i urodzaj ziemi, na której budowały swoje osady i zakładały uprawy. Okoliczności te sprawiły, że rozwinął się kult płodności, obfitości, mianowicie kult Matki Ziemi, Wielkiej Macierzy i związana z tym szeroka symbolika kobieca. Ślady tych wierzeń odnajdujemy w niemal wszystkich znanych nam mitologiach. W niektórych kobiece bóstwa dorobiły się znaczącej pozycji. Wydaje się, że u Słowian próba emancypacji bogiń była, ale nie przeszła.

W mitologiach indoeuropejskich żeńskie boginie kojarzone były z urodzajem, ziemią, z drugiej strony ze światem zmarłych. Były jednocześnie paniami życia i śmierci tak jak hinduska Kali odpowiadająca za reinkarnację czy grecka Persefona, której egzystencja dzieliła się na trwanie w Hadesie i cykliczne powroty na ziemię. Echo tej dwoistej natury możemy znaleźć w wizerunku nordyckiej bogini Hel o twarzy, której jedna połowa jest urodziwa i rumiana, a druga sina i odrażająca. W źródłach słowiańskich kobiety boginie nie występują, natomiast sam kult ziemi nie miał aż tak pełnego wymiaru jak wyrazisty kult niebios. Niemniej badacze długo głowili się nad postacią występującą w folklorze wschodniosłowiańskim, która nie osiągnęła potęgi równej bóstwom zasiadającym w panteonie, ani nie można było jej zaliczyć do zwykłych demonów żeńskich takich jak rusałki, wiły czy wodnice.

Mowa o bogini Mokosz, znanej także jako Mokosza bądź Mokusza. Ze źródeł dowiadujemy się, że związana była z przestrzenią prac – w tamtych czasach – bardziej kobiecych. Po zmroku odwiedzała izbę, gdzie przędło się len. Zostawiano jej obok przyrządów do szycia symboliczny kawałek wełny. Poza tym dozorowała i strzygła owce, co również wchodziło w zakres zajęć domowych wykonywanych przez gospodynie. Opiekowała się także sferą seksualną kobiety. Wyobrażano ją sobie jako niewiastę o wielkiej głowie i długich rękach, która nocami przędzie len na odstawionych tymczasowo kołowrotkach.

Także sama etymologia imienia bogini jest zagadkowa. Po pierwsze nazwa występuje w rodzaju męskim. Być może ma związek z fińskim demonem – Moksza. Z drugiej strony badacze łączą Mokosz ze staroindyjskim makha – co oznacza między innymi „bogaty” albo z meksha czyli „wyzwoleniem”, „śmiercią”. Skojarzenia bardzo trafne biorąc pod uwagę dwoistość wyobrażenia bogini życia – jako tej, która daje, ale także zabiera. Dochodzi do tych rozważań trzecia opcja, którą jest pochodzenie imienia od moczyć, mokry, efekt słusznej konotacji z płodnością, wilgocią i żeńskimi organami rozrodczymi.

Niektórzy badacze twierdzą, że Mokosza została odrzucona przez swego gromowładnego małżonka i strącona z niebios za zdradę. Pozbawiona pozycji od tamtej pory zajmować się miała już tylko sferą ziemską. Tłumaczyłoby to dlaczego w Moskwie mówiono na kobietę lekkich obyczajów mokosia. Oczywiście jest to tylko teoria, podobnie jak teorią pozostaje powiązanie Mokoszy z kultem ziemi. Niemniej uniwersalne mityczne wyobrażenie aktu zapłodnienia zakłada związek pomiędzy zsyłającym deszcz bogiem-niebem, a przyjmującą go, płodną ziemią-boginią – pomiędzy górą a dołem, Uranosem i Gają. U Słowian odnajdujemy niebiańskiego boga o charakterze uranicznym – Peruna. Sam kult ziemi jako źródła życia także, jednak z tą różnicą, że nie jest on spersonifikowany i tak silny jak sfera wierzeń w bóstwa solarne i praktyka wyznaniowa z tym związana.

Z ogólnego kultu przyrody można wydobyć u Słowian ów element czysto ziemski. Wierzono, że ziemia wypełniona jest życiodajną mocą. Rodziła rośliny, karmiła ludzi i zwierzęta. Oddawanie jej czci i szacunku wzorowano na stosunku względem kobiety. Tak jak nie można było spółkować z ciężarną niewiastą, tak zabronione było wbijanie kołków w ziemię, oranie czy inna mechaniczna ingerencja aż do pierwszego wiosennego pioruna, ponieważ ziemia w tym okresie była brzemienna i wkrótce miała urodzić zboża, kwiaty i inne rośliny. Wszelkie splunięcia, niefortunne upadki czy rwanie trawy wymagały od sprawcy przeprosin. Posiadała także moce regenerujące i lecznicze. Kładziono na niej nowo narodzone dziecko, a także chorych i umierających.

Jeśli Mokosza była pewnym uosobieniem płodności, urodzaju i obfitości, słowiańską Matką Ziemią, to jej kult nie był na tyle silny żeby stanowić o religii Słowian. Choć całkiem po sąsiedzku, bo u Celtów, pojawiła się kultura matriarchalna oparta na praktykach religijnych wokół chtonicznego bóstwa żeńskiego, Słowianie nie przejęli stamtąd prawie nic. Dzisiejsi badacze uznają Mokoszę jedynie za bóstwo pomniejsze, które nigdy nie należało do panteonu właściwego, zdominowanego przez męskich bogów.

Ewa Jezierska

About the author
Ewa Jezierska
studentka kulturoznawstwa. Pasjonatka polskiej fantasy. Aktualnie mieszka w Warszawie, blisko nadwiślańskiej plaży, gdzie spędza swój czas wolny. Współpracuje z Księgarnią Warszawa oraz kolektywem fotograficznym Gęsia Skórka. Okazjonalna graczka Warcrafta i miłośniczka scrabbli.

4 komentarze

    1. No to podaj kilka bogiń czczonych w polsce? Jak myślicie z kąt nazwa miejscowości Mąkoszyn gdzie już w XII wieku wspomina się o niej . Gdzie ról pozwolił polować na bobry . Nazw może kojarzyć się z Mokoszą albo z mąką ale warto prześledzić kiedy i z kąt pojawiło się słowo mąka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *