Przyjdzie Mordor i nas zje, czyli tajna historia Słowian- Ziemowit Szczerek

mordor.szuflada.netReportaż Przyjdzie Mordor i nas zje wystarczy tylko wziąć do ręki, żeby wiedzieć, że jest to książka nie byle jaka. Nie dość, że tytuł, to jeszcze okładka nietypowa, bo surowe mięso, kiczowate kwiatki, sowiecki, betonowy tytan rzucający w dal pierogiem, krwiożercze wołgi – wygląda niepoważnie, ale i odważnie. Zaciekawienie jest tym większe, że Ziemowit Szczerek niedługo po wydaniu (nakładem Korporacji Ha!art) reportażu o podróżach po Ukrainie, został laureatem Paszportu Polityki za rok 2013. Nie jest to jednak jedyny powód, aby czytelnicy gustujący w literaturze drogi wpisali go na listę lektur obowiązkowych.

Kto spodziewa się narracji lekkiej, dowcipnej, choć z elementami „hardkoru”, nie będzie zawiedziony. Mordor czyta się znakomicie. Gry językowe, w które wplecione są i wulgaryzmy, i klasyczne cytaty z polskiej, „szkolnej” literatury, z popkultury i z języka potocznego, wypadają naprawdę dobrze. Nie brakuje nawiązań do filmów (dość, by wymienić Kusturicę czy Tarantino), przez pryzmat których bohater obserwuje ukraińską rzeczywistość czy tego chce, czy nie. Sam tytuł, wywodzący się z Tolkiena, mniej lub bardziej przefiltrowanego przez Petera Jacksona, dowodzi wpływu przeróżnych tekstów kultury na wyobraźnię autora. Jak to się ma do wizji Ukrainy, podsumowuje lwowski separatysta Taras, jeden z bohaterów książki: „a na wschodzie jest tylko ten cały zły Mordor, szara masa, której wszyscy się boją. Barbarzyńcy. Tępe, grubo ciosane orki i trolle o mordach jak kalarepa”.

Autor świadomie dystansuje się od postkolonialnej poprawności, miejscami prowokująco, w podtekście jednak cały czas nie mogąc się pogodzić z wartościującym stosunkiem „europejskiego Zachodu” do „ruskiego Wschodu”. Cały czas też ma do czynienia ze wschodnimi autostereotypami, wobec których jest bezradny – tym bardziej, że pomiędzy Polakiem a Ukraińcem stawiany jest znak równości. Sprawę komplikuje fakt, że te wschody i zachody są płynne, krzyżują się, wykluczają wzajemnie, tworzą konstrukcję piętrową. Polak, Ukrainiec ze Lwowa czy z Odessy, podświadomie pragną czuć się lepsi od sąsiadów, biedniejszych i prymitywniejszych. Nie ważne, czy sobie z tego zdają sprawę czy nie, odpowiedź na powtarzające się pytanie: „po co tu przyjeżdżacie?”, jest jedna – orientalizm, romantyzm.

W końcu przyznać to musi także odrobinę cyniczny narrator, dziennikarz z Polski. Kiedy z pobłażaniem obserwuje polskich turystów na wschodzie – plecakowiczów marzących o napiciu się z Ruskim, naiwne studentki polonistyki, do bólu orientalizujących słowianofilów, fotografów-lanserów – wie, że nie jest od nich lepszy. Sam zmienia się z szukającego egzotyki w ukraińskim safari studenta w dziennikarza, który coraz mniejszą różnicę widzi między „nimi” a „nami”. Dostrzega paradoksy, śmieszność swoich, obcych, samego siebie, ale mówi o nich bez wymądrzania się, bez patosu. Patrzy na wschodnich sąsiadów, dziwi się, czasami boi, nie doszukuje piękna na siłę – bo nie musi. W efekcie Przyjdzie Mordor i nas zje jest narracją tragikomiczną.

Reportaż Ziemowita Szczerka w inteligentny sposób opowiada o ludzkich słabościach, takich jak posługiwanie się stereotypami, i o zgrzycie pomiędzy teorią a praktyką podróżowania. Chociaż parę rzeczy można by mu zarzucić, nie wydaje się to szczególnie istotne, bo w Mordorze nikt nie ma monopolu na prawdę.

Joanna Bierejszyk

Autor: Ziemowit Szczerek

Tytuł: Przyjdzie Mordor i nas zje, czyli tajna historia Słowian

Wydawnictwo: Korporacja Ha!art,

Data wydania: Kraków 2013,

Liczba stron: 224 s.

About the author
doktorantka literaturoznawstwa US, absolwentka psychologii US. Na portalu Szuflada redaguje dział Literatura Świata, przez słowo „świat” rozumiejąc nie tylko zróżnicowaną przestrzeń, lecz miejsce burzliwego i mało romantycznego współżycia kultur podporządkowanych wspólnej, ludzkiej naturze. Interesuje się między innymi literaturą postjugosłowiańską oraz recepcją Bałkanów w literaturze polskiej, regionalizmem, geopoetyką, postkolonializmem. Publikuje tu i ówdzie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *