Przygody hodży Nasreddina – Idries Shah

Podobno książki przychodzą do nas w odpowiednim czasie, wtedy kiedy chcą lub wtedy kiedy ich potrzebujemy. Do moich rąk trafiły bowiem całkiem niedawno, wydane kilka lat temu urocze zbiory opowiastek o pewnym hodży – najpoczciwszym z przebiegłych i najbardziej przebiegłym z poczciwych, najgłupszym spośród mędrców i najmądrzejszym spośród głupców. I choć nie jest to rzecz na polskim rynku nowa, warto ją przypomnieć i sięgnąć po nią gdy świat za oknem traci kolor.
Mowa o hodży Nasreddinie – pochodzącym z Anatolii „kuzynie” błędnego rycerza – Don Kichota, krewniaku polskiego Chłopka Roztropka, który niejednego króla wystrychnął na dudka, stryjecznym wuju bośniackiego Budaliny Tale i flamandzkiego awanturnika Dyla Sowizdrzała a zarazem dalekim pociotku genialnego głupca z Czech –  Jary Cimermana, który maczał palce we wszystkich ważnych wydarzeniach z historii ludzkości.

Nikt nie wie czy naprawdę żył i kim naprawdę był Nasreddin: wędrownym nauczycielem, natchnionym mistrzem sufickim czy zwykłym spryciarzem, oszustem i szarlatanem. Jedno jest pewne przeszedł do historii a pełne rubasznego humoru i ukrytej mądrości opowiastki o nim i jego fortelach, żartach i wyczynach krążą w tradycji ludowej Turcji, Kaukazu, Bałkanów i Półwyspu Arabskiego tworząc zrąb literatury, która ma bawić i uczyć. Pierwsze historie o hodży Nasreddinie i jego wiernym osiołku datuje się już na XIII wiek naszej ery, te całkiem współczesne (i wcale nie najlepsze), będące czymś w rodzaju epigońskiej literatury ustnej o tej niezwykłej postaci, przypominają raczej dowcipy o policjantach i blondynkach, co znaczy, że nasz bohater stał się poniekąd również ikoną kultury zachodniej.

Trzy niewielkich rozmiarów książeczki, które ukazały się nakładem wydawnictwa Drzewo Babel prezentują wybór historyjek o szalonym hodży zebranych przez znanego perskiego nauczyciela sufizmu Idries Shaha (w języku polskim ukazała się przed kilku laty jego doskonała książka „Droga sufich”). Przypomnijmy w tym miejscu, że sufizm to jeden z najbardziej mistycznych, tajemniczych i fascynujących nurtów w islamie, słusznie kojarzony z bractwem wirujących derwiszy. Sufi, poprzez ciągłe doskonalenie swojego umysłu i ducha dążą do pozarozumowego poznania Absolutu. Swoje rytuały oparli na medytacji, poście, wprowadzaniu się w trans, tantrycznych modlitwach przypominających mantry. To zbliża sufizm do zen i buddyzmu, jednak nie należy zapominać, że nauki sufich wywodzą się bezpośrednio z Koranu i sunny – muzułmańskiej tradycji, zaś Absolut, do zjednoczenia z którym dążą,  to dla nich Allah – Bóg Jedyny i Doskonały. Nie przypadkiem opowiastki o sympatycznym hodży zebrał suficki myśliciel, często są one bowiem odczytywane jako kwintesencja nauk sufich ceniących prostotę, intuicję i ludową mądrość.

Trudno ustalić „prawdziwe” pochodzenie pomysłowego hodży, choć są tacy, którzy twierdzą, że urodził się w Anatolii, w wiosce Horto przeszło osiemset lat temu. Pomniki upamiętniające miejsce jego urodzenia i chwilowej bytności rozsiane są po całym świecie spod znaku muzułmańskiego półksiężyca. Znajdziemy je między innymi w Uzbekistanie, Armenii, Turcji a każdy z nich przedstawia mężczyznę dość nikczemnego wzrostu za to z imponujących rozmiarów turbanem na głowie i w towarzystwie niezbyt szlachetnie wyglądającego osła (czy przypadkiem do duchowych potomków Nasreddina nie należy zaliczyć również Shreka?). Trudno zorientować się w licznych „wcieleniach” samego hodży, który raz szuka żony, raz jest żonaty, raz zapiera się, że dożywotnio wytrwa w stanie kawalerskim. Bywa zarówno nauczycielem jak i uczniem, bogaczem i żebrakiem, sędzią i złodziejem, lizusem i rebeliantem, głupcem i mędrcem. Jedno tylko nie ulega zmianie – jego prostota i poczciwość.

Przygotowane przez Drzewo Babel zbiory anegdot o Nasreddinie (do moich ulubionych należy ta, w której hodża postanowił uratować księżyc, który – jego zdaniem- wpadł o studni; samozwańczy ratownik o mało nie utonął a gdy odzyskał świadomość i ujrzał księżyc na niebie, ofuknął go, że nie usłyszał nawet marnego „dzięki stary!” za brawurowo wykonaną akcję ratunkową) nie są pierwszymi, które ukazały się w języku polskim. W 1979 roku została wydana książka „Niezwykłe przygody hodży Nasreddina” autorstwa Zdzisława Nowaka z pięknymi ilustracjami Jerzego Flisaka a rok później tłumaczenie opowiadań radzieckiego pisarza Leonida Sołowiowa „Przygody hodży Nasreddina”. Obie pozycje, uzupełniane w kolejnych latach, urzekają tym samym orientalnym rysem, który tak dobrze znamy z „Baśni z Tysiąca i Jednej Nocy” oraz z „Przygód Sindbada Żeglarza”. Trochę brakuje tej magii i powiewu Bliskiego Wschodu w wyborze Shaha – odrobinę drażnią też zbyt zachodnie rysunki autorstwa Butenki, ale w czasach gdy krytyka postkolonialna rozłożyła na łopatki i obnażyła żałośnie wykrzywione zachodnie wyobrażenie o Oriencie, trudno już oczekiwać zmysłowych opisów haremów, rozkosznych ogrodów Sułtana i tajemniczych przedsionków meczetów oraz ilustracji przypominających muzułmańskie arabeski…a szkoda.

Mimo to „Wyczyny niezrównanego hodży Nasreddina”, „Żarty niedoścignionego hodży Nasreddina” oraz  „Fortele niewiarygodnego hodży Nasreddina” są lekturą, która daje doskonały wgląd w muzułmański humor i to, co czasem z dużą dozą uprzedzenia nazywamy „arabską mentalnością”. Czego można nauczyć się od hodży? Dystansu, humoru, lekkości w radzeniu sobie z trudnościami i problemami – od tych najbardziej błahych jak stłuczenie kruchej porcelany („Na co się gapicie? Czy nigdy nie widzieliście idioty?”) po te poważniejsze jak śmierć ukochanego osiołka czy popadnięcie w niełaskę sułtana.

Sufi twierdzą, że opowiastki o hodży należy czytać o świcie a następnie przez cały dzień „obracać je w myślach jak paciorki różańca” – dopiero wtedy w całej okazałości objawi się cała ich mądrość i ukryta w nich nauka jak żyć.

A zatem..?

– Dlaczego siedzisz na tym rozdrożu, hodżo?
– Pewnego dnia coś tu się wydarzy i wtedy zbierze się tłum ludzi. Kiedy do tego dojdzie, być może nie będę w stanie przecisnąć się do pierwszego rzędu. Dlatego jestem tu już teraz…

Agata Jawoszek

Idries Shah
Wyczyny niezrównanego hodży Nasreddina
Tłum. Anna Dzierzgowska, Piotr Laskowski, ilustracje: Bohdan Butenko
Drzewo Babel 2003, s. 173.

Idries Shah
Fortele niewiarygodnego hodży Nasreddina
Tłum. Piotr Laskowski, Sebastian Matuszewski, ilustracje: Bohdan Butenko
Drzewo Babel 2004, s. 144.

Idries Shah
Żarty niedoścignionego hodży Nasreddina
Tłum. Tomasz Kłoszewski, ilustracje: Bohdan Butenko
Drzewo Babel 2009, s. 188.

About the author
Agata Jawoszek
rocznik `83, absolwentka slawistyki, obroniła doktorat z literatury bośniackich muzułmanów, specjalizuje się w kulturze krajów bałkańskich, czyta zawsze i wszędzie, najchętniej kilka książek na raz; ma słabość do sufizmu i sztuki islamu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *