„Przeznaczenie ma na imię Klotylda” Giovannino Guareschi

Ludzie mają różne gusty, jeśli idzie o powieści. jedni lubią romanse, drudzy książki przygodowe, trzeci humorystyczny, czwarty woli autobiografie. Książka Giovannino Guareschi „Przeznaczenie ma na imię Klotylda” jest więc adresowana do wszystkich, bowiem ma wszystkie wymienione przed chwilą cechy. Sam autor określił ją w podtytule jako „romans przygodowy z bardzo ważną dygresją, która mimo osobistego charakteru włącza się znakomicie w akcję i wspiera, czyniąc ją bardziej urozmaiconą i ciekawszą„. Jednak nawet ta uwaga nie mówi o książce wszystkiego.

Pan Filimario Duble mógłby uważać się za szczęściarza. Jest młody, zdrowy, szalenie przystojny i właśnie odziedziczył olbrzymi majątek po zmarłej matce. Niestety złośliwa staruszka obwarowała swój testament pewnym malutkim, ale bardzo istotnym zastrzeżeniem. Chcąc dopełnić warunków przyjęcia spadku Filimario musiałby zrobić coś, czego odmówił jej jako sześcioletnie dziecko. Jest to zupełny drobiazg, zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę, że suma spadku wynosi 600 milionów franków, ale chodzi o zasady. Młody człowiek odznacza się niezłomnym charakterem – a inaczej mówiąc jest po prostu straszliwie uparty. Problem w tym, że pozbawiony spadku musiałby wziąć się do pracy, a przecież jest hrabią! Z kłopotu wybawia go panna Klotylda Troll, ekscentryczna milionerka znana z oszałamiającej urody i niesamowitych pomysłow. Zwabiony podstępem na statek i wysłany w daleką podróż Filimario przeżywa dziesiątki niezwykłych przygód, trafia na salony, bezludne wyspy, na pokład pirackiej łajby, a nawet do więzienia. W tym wszystkim niepoślednią rolę odgrywają jego dwaj przygodni towarzysze, panowie Settembre Nort i Pio Pis, wiele epizodycznych osób, a nawet sam autor…

Tok powieści przerywa co jakiś czas rozdział, poświęcony życiu autora, czy może raczej narratora – trudno bowiem uwierzyć w to, by opisywane wydarzenia były prawdziwe. Są one jednak nie mniej ciekawe niż przygody Filimaria i prześladującej go Klotyldy. Wszystko zaś razem opisane jest w sposób tak bardzo zabawny, że podczas lektury nie nie sposób pozostać smutnym ani nawet tylko poważnym. Stworzonego przez Guareschi postacie tętnią życiem i są tak barwne, że ich przygód starczyłoby jeszcze na kilka tomów. Jednak autor zdecydował się zamknąć wszystko w jednej książce, nie rozwadniając tekstu przydługimi opisami przyrody i nie wymyślając na siłę dodatkowych komplikacji. W całej powieści nie pada ani jedno zbędne słowo, akcja jest wartka i toczy się energicznie. Przy tym trzeba podkreślić, że przesycający treść książki humor nie jest ani odrobinę wulgarny czy prostacki. „Przeznaczenie ma na imię Klotylda” jest napisane językiem eleganckim i w naprawdę dobrym guście, co dowodzi, że aby coś było zabawne, wcale nie musi oscylować wokół spraw łóżkowych ani operować słowami jak z rynsztoka.

Tom, który opisuję – o ile mi wiadomo jest to jedyne polskie wydanie – przedstawia się dość skromnie. Mała i dość cienka książeczka, wydana na marnym papierze, aczkolwiek z ładną obwolutą, drukowana drobną czcionką, nie zwróciłaby pewnie dzisiaj niczyjej uwagi. Jednak w czasach, gdy ukazała się na rynku, ceniono książki głównie za treść i niską cenę, nie za wygląd. Tanie edycje miały ogromne powodzenie, bowiem ogół polskiego społeczeństwa nigdy nie był zbyt bogaty. Jakby dla zrównoważenie kiepskiej jakości wizualnej sama treść była zazwyczaj wysokiej próby. W przypadku książki Guareschi nie można temu zaprzeczyć. Polecam tę lekturę każdemu, komu źle i smutno na świecie, a także kazdemu, komu po prostu marzy się odrobina dobrej rozrywki.

Luiza „Eviva” Dobrzyńska

 

Tytuł: „Przeznaczenie ma na imię Klotylda”

Autor: Giovannino Guareschi

Język oryginału: włoski

Przekład: Barbara Sieroszewska

Format: 74×90

Ilość stron: 239

Rok polskiego wydania: 1976

Wydawnictwo: PAX

About the author
Technik MD, czyli maniakalno-depresyjny. Histeryczna miłośniczka kotów, Star Treka i książek. Na co dzień pracuje z dziećmi, nic więc dziwnego, że zamiast starzeć się z godnością dziecinnieje coraz bardziej. Główna wada: pisze. Główna zaleta: może pisać na dowolny temat...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *