Przez pustkowia i prerię – komiksy z serii „Comanche”

Rok 2013 był rokiem triumfalnego powrotu Hermanna Huppena do Polski. Pochodzący z Belgii scenarzysta i rysownik komiksów jest jednym w ważniejszych twórców europejskich, którego sława przypadła głównie na lata 70 i 80. Pierwsze komiksy Hermanna pojawiły się w Polsce jeszcze na początku nowego stulecia. Trudna dla komiksu rzeczywistość tamtych lat sprawiła, że polski czytelnik mógł poznać tylko fragmenty twórczości Belga, w dodatku często wyrwane z kontekstu (wydanie dwudziestego i dwudziestego drugiego albumu z serii „Jeremiah”).

Comanche5

Kierowane przez Wojtka Szota Wydawnictwo Komiksowe postanowiło przypomnieć zasłużoną dla komiksu frankofońskiego postać Hermanna i w 2013 roku zapoczątkowało wydawanie serii „Wieże Bois-Maury”, osadzonej w średniowiecznej scenerii romansu rycerskiego. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że „Wieże Bois-Maury” (a następnie kontynuacja „Bois-Maury”) wyzwoliły prawdziwe hermannowskie szaleństwo. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki w księgarniach pojawiały się kolejne one-shoty („Stacja 16”, „Historia anioła”, „Bez przebaczenia”, wznowione „Krwawe gody” i „Staruszek Anderson”) oraz serie  (przede wszystkim rozpoczęta jeszcze w 2002 roku seria „Jeremiah”).

comanche1_p12

Polski czytelnik doczekał się także słynnej „Comanche”, która zapoczątkowana została jeszcze przez Wydawnictwo Komiksowe, a od piątego albumu kontynuowana jest przez Prószyńskiego i S-kę. I mimo że widać już pewne osłabienie zainteresowania czytelników Hermannem  (co można wnioskować m. in. z decyzji o braku kontynuacji „Comanche” po dziesiątym albumie, czyli po tym, jak Belg przestał już rysować plansze do serii), to nadal cieszy obecność tego autora w portfolio polskich wydawców (vide „Bernard Prince” od wydawnictwa Kurc).

Pisana przez Grega (a właściwie Michela Régniera, gdyż tak brzmi faktyczne imię i nazwisko scenarzysty) i ilustrowana przez Hermanna seria ujrzała światło dzienne we Francji w 1972 roku i była regularnie wydawana do 1983 roku, a następnie kontynuowana przez Michela Rouge’a na stanowisku rysownika (albumy od jedenastego do piętnastego). W Polsce natomiast ukazało się pierwsze dziesięć opowieści ze świata Dzikiego Zachodu, kolejno: „Red Dust”, „Wojownicy rozpaczy”, „Wilki z Wyoming”, „Czerwone niebo nad Laramie”, „Mroczna pustynia”, „Buntownicza furia”, „Palec diabła”, „Szeryfowie”, „A diabeł zatańczy z radości” oraz „Zwłoki Algernona Browna”.

Comanche-07-Palec-diabla

„Comanche” jest klasycznym przedstawicielem westernu, gatunku, który jeszcze w latach 70. był dość popularny. Tytułowa Comanche to młoda, ale bardzo silna charakterem kobieta, która na przekór wszystkim próbuje podnieść z ruiny ranczo „Trzy szóstki”. Akcja komiksu zaczyna się, gdy w jej progi trafia Red Dust, typowy rewolwerowiec i traper. Dwójka bohaterów szybko pozna się na sobie. Oboje uparci, odważni i niestroniący od ryzyka przypadną sobie do gustu. Grupę mieszkańców rancza uzupełnią jeszcze: podstarzały kowboj Ten Gallons, zawdzięczający swe przezwisko dość typowemu nałogowi tamtych czasów, czarnoskóry Toby oraz zawadiacki Clem. Każdy z albumów zawiera oddzielną historię, są one jednak ułożone chronologicznie i często znaleźć w nich można odniesienia do poprzednich przygód bohaterów.

Greg i Hermann nie starają się na siłę dekonstruować gatunku, raczej poruszają się w obrębie jego granic, tworząc bardzo konserwatywne spojrzenie na historię XIX-wiecznych Stanów Zjednoczonych. Tym samym Red Dust, który jest tu, wbrew tytułowi, głównym bohaterem, to typowy samotny mściciel, twardy i szorstki, ale w gruncie rzeczy dobry człowiek. Comanche natomiast, mimo że pozornie bezbronna, staje się ucieleśnieniem marzeń każdego mieszkańca Dzikiego Zachodu, piękna, pracowita, a przy tym inteligentna i wygadana.

comanche1_p40

Autorzy sięgają także po dobrze znane i sprawdzone motywy i fabularne rozwiązania. Nie zabraknie więc starć z Indianami („Wojownicy rozpaczy” i „Buntownicza furia”), napadów na dyliżanse („Wilki z Wyoming”), pojedynków rewolwerowców („Czerwone niebo nad Laramie” i „Palec diabła”), starć z bandytami i efektownych pościgów („Szeryfowie”), a nawet bitew w scenerii Dzikiego Zachodu („A diabeł zawyje z radości”). Co ważne, i nie zawsze takie oczywiste, seria w zasadzie cały czas trzyma bardzo wysoki poziom, a autorzy nie pozwalają sobie na żadne skróty. Tym samym każdy z albumów to jednocześnie przemyślana i zamknięta całość oraz element wpisujący się w szerszy kontekst.

Nad wizualną stroną serii czuwa Hermann, który jako rysownik miał już niejedną okazję udowodnić swoją wielkość. Wydawca zdecydował się na powiększony format albumów, dzięki czemu czytelnik może podziwiać najdrobniejsze szczegóły bez strat wynikających z pomniejszenia. A jest na czym zawiesić oko. Hermann, który miał okazję zwiedzać Stany Zjednoczone, doskonale oddaje ogrom przestrzeni amerykańskiej prerii. To właśnie sceny podróży bohaterów po Dzikim Zachodzie budzą największy zachwyt. Można śmiało zaryzykować stwierdzenie, że to amerykańska przyroda gra u rysownika pierwsze skrzypce. Ludzie z ich nieubłaganym postępem i wydzieraniem kolejnych piędzi ziemi naturze są tu jedynie brzydkim dodatkiem (co nieustannie budzi skojarzenia z amerykańskim etapem twórczości wielkiego mangaki Jiro Taniguchiego, który także odmalowywał dziką przyrodę z wielką atencją). Osobne uznanie należy się Fraymondowi, który podjął się kolorowania serii. Ze względu na to, że Hermann nie zawsze dobrze odnajdywał się w tej roli (vide pierwsze albumy z serii „Wieże Bois-Maury”), krok ten wydaje się dobrym posunięciem.

„Comanche” jest serią skierowaną przede wszystkim do fanów klasycznego komiksu frankofońskiego, a szczególnie, co jest oczywiste, do fanów opowieści o kowbojach i Indianach. Czy inni czytelnicy odnajdą w komiksie coś dla siebie? Z całą pewnością bardziej uniwersalną serią, która zaspokoi każde gusta, są „Wieże Bois-Maury”. Komu po lekturze średniowiecznego romansu mało będzie twórczości Hermanna, zdecydowanie powinien sięgnąć także i po „Comanche”, która mimo że odwołuje się do klasycznego westernu i stosuje raczej znane schematy, nie jest jednocześnie ich bezmyślną kalką.

Karol Sus

Scenariusz: Greg
Rysunki: Hermann
Wydanie: I
Wydawca oryginału: Lombard
Tłumaczenie: Wojciech Birek
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 240 x 320 mm
Stron: 48
Cena: 39,90 zł
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

About the author
Karol Sus
Rocznik ‘88. Absolwent Uniwersytetu Warmińsko- Mazurskiego w Olsztynie. Wychowany na micie amerykańskiego snu. Wciąż jeszcze wierzy, że chcieć – to móc. Wolnościowiec. Kinomaniak, meloman, mól książkowy. Namiętnie czyta komiksy. Szczęśliwy mąż i ojciec.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *