Przestrzeń literacka – Maurice Blanchot

0

blanchot oklKsiążka francuskiego pisarza została wydana w serii „Myśleć”, obok innych tytułów autorstwa takich tytanów intelektu jak Deleuze czy Badiou. Bardzo słusznie, bo jeśli można przypisać jej jedną nadrzędną funkcję, zdecydowanie jest nią pobudzanie do myślenia. Blanchot nie wyjaśnia, na czym polega istota pisania. Oczywiście próbuje, ale jednocześnie coś powstrzymuje go od przedstawienia w klarowny sposób, na czym polega wyjątkowość tej czynności. Największą przeszkodą wydaje się… samo pisanie.

Pozwolę sobie na dwa ogromne uproszczenia: ludzie czytają coraz mniej książek, a jednocześnie piszą coraz więcej. Przynajmniej częściowo jest za to odpowiedzialna chęć zapisania się w historii i podkreślenia wyjątkowości własnej egzystencji. To próba zwalczenia poczucia nieuniknionej katastrofy, potęgowanego przez pogłębiającą się niepewność. W pisaniu jest coś nieuchwytnego, trudnego do okiełznania. Wrażenie, że jednocześnie jest się tu i teraz, oraz gdzieś poza czasem. Pisanie to skazana z góry na niepowodzenie próba dosięgnięcia wieczności. Sam proces tworzenia to pasmo nieustannych prób, wyrzeczeń i porażek, a jednak potrzeba, by powstał produkt finalny (czyli książka), jest zbyt silna, by jej się oprzeć. Podobnie rzecz się ma z innymi dziedzinami sztuki, takimi jak malarstwo czy muzyka.

Pisanie to również okazja ku temu, by uciec od siebie. Uciec w dzieło. Samotności pisarza można przeciwstawić samotność dzieła. Pierwsza jest dobrowolna, druga nieunikniona. Dzieło tak naprawdę nie potrzebuje pisarza. Oczywiście, potrzebuje kogoś, kto je napisze, ale niekoniecznie chodzi o konkretnego autora. Tak naprawdę, aby stawać się – ponieważ dzieło nie „jest”, a „staje się” – potrzebuje czytelnika. Za każdym razem, gdy jest czytane, oglądane, słuchane, dzieło powstaje na nowo. Nie istnieje, ponieważ funkcjonuje w innym czasie niż nasz.

Bycie autorem wymaga całkowitego oddania. Należy podjąć próbę nauczenia się „nienauczalnego”, a zatem funkcjonowania w innej, niepoznawalnej rzeczywistości – tej, w której książka staje się dziełem. Blanchot porównuje pisarza do pracownika fabryki, który nie jest obecny w wytworzonym komputerze czy samochodzie. Pisanie to uśmiercanie siebie, własnych doświadczeń i wspomnień. To całkowite wyłączenie siebie z pisania, przy jednoczesnym włączeniu do dzieła własnych przemyśleń czy uczuć. Pisanie o osobistych doświadczeniach w momencie przeistaczania się książki w dzieło odbiera autorowi jego wyjątkowość. Od teraz wszystko, co należało do autora, staje się własnością dzieła. Łącznie z jego życiem.

Jednocześnie Blanchot zauważa, że dzieło nigdy nie jest skończone. Owszem, można postawić kropkę, ale z każdym odczytaniem owa kropka ma inne znaczenie – zależne od tego, kto uczestniczy w „stawaniu się” dzieła. Kropka nigdy nie jest śmiercią, tak jak koniec nigdy nie jest końcem. Każda śmierć w literaturze jest pierwsza i wyjątkowa, a jednocześnie nie stanowi niczego nowego. Umieranie w dziele i umieranie dla dzieła to najpiękniejsze, co może spotkać pisarza.

Łukasz Muniowski

Tytuł: Przestrzeń literacka
Autor: Maurice Blanchot
Przekład: Tomasz Falkowski
Ilość stron: 348
Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN

Podziel się

O autorze

Łukasz Muniowski

Doktorant w Instytucie Anglistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Autor artykułów i prezentacji naukowych o literaturze, sporcie i grach video. Pisze również dla WhatCulture i Hong Kong Review of Books. Scenarzysta komiksowy. Opiekun psów.

Odpowiedz