PRZEDPREMIEROWO: Podstaw do wzoru, czyli „Cień Gildii” Aleksandry Janusz

2

cien-gildii_kroniki-rozdartego-swiata3Na tym etapie chciałoby się powiedzieć, że seria Kroniki Rozdartego Świata Aleksandry Janusz jest jak przepis na doskonałe powieści, ale to nie pasowałoby do ich treści. Asystent czarodziejki, Utracona Bretania i Cień Gildii, który ukaże się w przyszłym tygodniu, stanowią w gruncie rzeczy wzór na perfekcyjnie skonstruowaną, wciągającą historię. Co się stanie, kiedy zsumujemy rozbudowany świat przedstawiony z nawarstwiającymi się intrygami, a całość podzielimy przez sympatyczne i interesujące postaci? Weźmy to jeszcze w nawias i pomnóżmy przez umiejętności pisarskie autorki, bo tak właśnie powstał Cień Gildii, powieść, która powinna stanowić podstawę kursów pisania kreatywnego, ze względu na to, jak zręcznie została zaprojektowana: każda postać pełni istotną funkcję i każda scena ma znaczenie. Cień Gildii to idealny wzór na powieść, ponieważ nie ma w nim nic przypadkowego i zbędnego.

Vincent i jego przyjaciele wracają do Arborii, po raz pierwszy od siedmiu wieków łącząc rozdarty kontynent i tym samym rozpoczynając nową epokę w dziejach świata. Chociaż wydarzenia, do jakich doszło w Utraconej Bretanii, są objęte ścisłą tajemnicą, Vincent wie, że to długo nie potrwa, a ochrona nowo odkrytego lądu przed podbojem i kolonizacją może się okazać sporym wyzwaniem. Tymczasem uaktywnia się sekretne stowarzyszenie magów, które zwalczał jeszcze Lucjusz Szalony. Ich wiedza może po raz kolejny zmienić świat… albo go zniszczyć.

Trzecia powieść z serii Kroniki Rozdartego Świata stanowi jednocześnie logiczną kontynuację poprzednich dwóch, jak również coś zupełnie nowego. Asystent czarodziejki i Utracona Bretania skupiały się na przygodach naszych bohaterów po drugiej stronie Pustki, na obcej ziemi, gdzie magia zamarła, a oni sami nie wiedzieli do końca, w co się właściwie wpakowali. Teraz drużyna dzielnych magów i ich sprzymierzeńców powróciła do domu – tylko po to, aby odkryć, że wcale nie jest tak zorientowana w swoim świecie, jak im się początkowo wydawało. Stoją przed zupełnie nowym wyzwaniem – zrozumieniem, o co właściwie chodzi w kolejnych intrygach, kto jest dobry, a kto zły, jakie są rzeczywiste cele Cienia Gildii i jak powrót Magów Pustki wpłynie na równowagę magiczną świata. Stawką w grze jest już nie tylko przeżycie, ale losy całego kontynentu – po obu jego stronach. Ktokolwiek myślał, że powrót do domu oznacza koniec kłopotów, bardzo się mylił. Pod mostem łączącym dwa światy stacjonuje wojsko. Nasi bohaterowie rozproszyli się, część z nich jest śledzona, a część poszukiwana. Nieznani przeciwnicy nie zawahają się przed niczym – nawet przed rozprzestrzenieniem magicznej zarazy, wymierzonej w magów królestwa. Po Pustce, smokach i szalonych magach nasi bohaterowie muszą zmierzyć się z równie strasznymi potworami – społecznymi napięciami, polityką i domowym terroryzmem.

Janusz po raz kolejny oferuje zupełnie świeże spojrzenie na skonwencjonalizowaną fantastykę. Kiedy już wydawało nam się, że wiemy wszystko o Arborii, wyciąga z rękawa kolejne asy. Okazuje się, że Cień Gildii to nie jedyna sekretna organizacja czarodziejów, a polityczne niesnaski mogą z łatwością doprowadzić do wojny. Tak jak poprzednie tomy skupiały się na zaletach magii, ten pokazuje, jak silny jest resentyment wobec czarodziejów jako uprzywilejowanej grupy społecznej. W ten sposób autorka tworzy niesłychanie przekrojowy obraz złożonego i niezwykle prawdziwego świata. Chociaż sama powieść to w zasadzie doskonała przygodówka, poważne potraktowanie realiów świata przedstawionego i wyciąganie konsekwencji społecznych z tego, jak działa system magii – jak organizuje życie i pracę w królestwie, jakie niesie z sobą dobrodziejstwa i jakie ograniczenia – a także potraktowanie go jako istotnej części znacznie większej rozgrywki o władzę sprawia, że książki Janusz stają się jedną z najciekawszych propozycji rodzimego rynku literatury fantastycznej. Nieczęsto bowiem można znaleźć na nim aż tak przemyślane pozycje. Innymi słowy, to niesamowicie inteligentne historie, które ani na moment nie tracą rozrywkowego charakteru.

Tak jak poprzednie tomy Cień Gildii pełen jest pościgów, walk i szpiegowskich intryg, a przy tym stanowi trafny komentarz społeczny. Niewiele jest tytułów, które potrafią łączyć te funkcje bez spłaszczania poruszanych problemów. Tym większe uznanie należy się Janusz, która zdołała w atrakcyjnej formie przedstawić rozwarstwienie społeczne i konsekwencje magicznego (społecznego) wykluczenia, zamieścić w powieści niezwykle trafne obserwacje dotyczące społeczeństwa Arborii, czynione przez przybysza z drugiej strony Pustki, oraz zarysować mechanizmy działania teorii spiskowych i propagandy. I wciąż to wszystko czyta się jak nadzwyczaj wciągającą powieść przygodową. Którą Cień Gildii w gruncie rzeczy jest.

Co najciekawsze w przypadku twórczości Janusz, jej powieści są niezwykle interesujące, nie będąc przy tym zbytnio oryginalnymi. Myślę, że w tym też tkwi ich sukces – operują znanymi motywami i schematami, dzięki czemu czytelniczka ma pewne poczucie swojskości. Czytanie Kronik Rozdartego Świata jest jak powrót do domu, przypominanie sobie, że fantastyka jest tak dobra, jak to pamiętamy. Jednakże unikatowe użycie tych znanych i lubianych schematów gatunkowych nie sprowadza się jedynie do postmodernistycznej gry na konwencji, co samo w sobie stało się już konwencją. Janusz posiada rzadki talent, który podsumować można jako świeże spojrzenie. Posługuje się niesamowicie zużytymi motywami wybrańca, księżniczki (właściwie królowej) w opałach czy zaufanego kamerdynera z przeszłością, ale pisze to jednocześnie z pełną świadomością konwencjonalności tych chwytów i w taki sposób, jakby je właśnie odkrywała. Na nowo. Połączenie tych sprzecznych z sobą elementów wydaje się niemożliwe, ale tej autorce to się udaje. Dlatego tak bardzo potrafi przekonać do swojej twórczości – łączy bowiem samoświadomość posługiwania się utartymi schematami z całkiem nowym podejściem do tego, jak się nimi posługiwać. I stoję na stanowisku, że właśnie umiejętne użycie dostępnych materiałów to prawdziwa definicja oryginalności – a nie stworzenie czegoś z niczego, co, jak wiemy, jest zasadniczo niewykonalne. Dlatego stanowi mit.

Trzeci tom Kronik Rozdartego Świata to otwarcie nowego rozdziału w historii Vincenta i jego przyjaciół. Nasi bohaterowie się zmienili – dorośli, nauczyli się czegoś, podjęli się nowych zadań. Katherine jest królową na obcej ziemi, Lilianna ma okazję znowu być po prostu dzieckiem, Meg nie radzi sobie z perspektywą przymusowej emerytury, Amadine przyzwyczaiła się do posiadania magii, a Vincent ma objawy stresu pourazowego. A to zaledwie niewielki procent problemów, z jakimi muszą się zmierzyć. Muszą poradzić sobie z koszmarem wojny i skażenia, którego doświadczyli w Bretanii. Ich walka jeszcze się nie skończyła. Cień Gildii rozwija również wątki postaci pobocznych i wprowadza nowych bohaterów, jak chociażby frapującego kamerdynera Jarvisa i intrygującą Selenę z mroczną przeszłością. Akcja powoli przenosi się także do innego kraju, skolonizowanej przez Arborię Dolorii, podejmuje też nowe tematy – właśnie kwestię kolonializmu, otwartą już przez przywrócenie Bretanii oraz walki wyzwoleńcze. W ten sposób trudno jest przewidzieć, dokąd zmierza cykl Kronik Rozdartego Świata, co daje nadzieję, że Janusz jeszcze nie raz nas zaskoczy. Niecierpliwie będę wyczekiwać premiery czwartego tomu. Jak dotąd seria zyskuje z każdym kolejnym tytułem – Asystent czarodziejki był zręcznie napisany i zabawny, Utracona Bretania wznosiła serię na następny poziom samą złożonością świata przedstawionego i prowadzeniem akcji, a Cień Gildii nadaje Kronikom nową głębię. Pierwszy raz też jawnie wykłada przesłanie powieści, obecne także w poprzednich tomach – wystarczy wspomnieć, że sam tytuł pierwszej części Kronik określał Vincenta przez jego relację z inną postacią:

Nieważne, co mi wmawiał Bernard – świat nie potrzebował jednego bohatera, który ocali go od zagłady, tylko wielu poważnie podchodzącej do swojej pracy fachowców.

Gdybym miała określić, o czym właściwie są Kroniki Rozdartego Świata, stwierdziłabym, że o tym, jak współpraca kompetentnych, zaangażowanych fachowców opiera się postępującej zagładzie. I dlatego są to powieści ważne i potrzebne. Wykraczają daleko poza znakomitą rozrywkę, której dostarczają przy odbiorze. Bo my także żyjemy w rozdartym świecie. I Kroniki wskazują nam, czego potrzebujemy, aby ten świat ocalić.

Tytuł: Kroniki Rozdartego Świata. Cień Gildii.

Autorka: Aleksandra Janusz

Wydawca: Nasza Księgarnia

Liczba stron: 576

Premiera: 13 września 2017

Podziel się

O autorze

Aldona Kobus

(rocznik 1988, Toruń) – absolwentka kulturoznawstwa na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Współautorka "Słownika fandomu i fanfiction". Pisze pracę doktorską poświęconą przemianom autorstwa w kulturze zachodniej. Prowadzi badania z zakresu pornografii, kultury popularnej i fan studies. Entuzjastka, autorka i tłumaczka fanfiction.

2 komentarze

  1. „jej powieści są niezwykle interesujące, nie będąc przy tym zbytnio oryginalnymi. ”

    To pojechałaś 🙂 Jesteśmy na takim etapie kultury (*kaszl*post*kaszl*modernizm*kaszl*), że raczej nic nie jest oryginalne. Wszystko gdzieś było, lepiej czy gorzej. Dla mnie wartością u Janusz jest jej warsztat i pełne humanizmu spojrzenie 🙂

    • Aldona Kobus
      Aldona Kobus on

      W pełni się zgadzam i przecież sama piszę, że oryginalność jako taka to umiejętność operowania dostarczanymi przez kulturę elementami.

Odpowiedz