PRZEDPREMIEROWO: Niezwykła, bajeczna, magiczna. „Dziewczynka, która wypiła księżyc” Kelly Barnhill

1

661467-352x500Protektorat mieści się pomiędzy wielkim, nieprzebytym lasem a Moczarami. Przez bór wiedzie tylko jedna droga, która należy do starszyzny Protektoratu. Każdy, kto chce nią przejść, musi zapłacić. Mokradła dostarczają mieszkańcom wszystkiego, czego ci potrzebują – jedzenia, opału, lekarstw – ale mimo to nad krainą ciąży wielkie widmo smutku. Raz do roku Protektorat musi przekazać trybut wiedźmie mieszkającej w lesie, aby ją przebłagać i oddalić groźbę jej strasznego gniewu. W Dniu Ofiary porzuca się w puszczy dziecko, najmłodsze niemowlę w Protektoracie. Smutek pogłębia się z każdym rokiem, z każdym straconym dzieckiem,tak jak mgła oddziela Protektorat od słońca. Tak było zawsze. I zawsze tak będzie.

Nikt w tym nieszczęsnym miejscu nie zdaje sobie sprawy, że wiedźma Xan jest dobra. Żyje w lesie wraz z potworem z bagien Glerkiem i małym smokiem Fyrianem. Raz do roku zabiera niemowlę, które z jakiegoś powodu mieszkańcy Protektoratu, złej, mrocznej krainy, porzucają w lesie, i zanosi je do Wolnych Miast, gdzie dziecko dorasta w otoczeniu kochającej przybranej rodziny. Dzieci, które oddaje wiedźma, przynoszą szczęście. Czarownica karmi je w drodze przez las światłem gwiazd i napełnia je blaskiem nocnego nieba.

Aż pewnego razu wszystko się zmienia. Xan zabiera z lasu dziewczynkę z blizną na czole w kształcie półksiężyca. I karmi ją w drodze światłem gwiazd, a przez przeoczenie także światłem księżyca, napełniając niemowlę magiczną mocą. W ten sposób dziewczynka o wdzięcznym imieniu Luna zostaje umagiczniona. Dziecko zyskuje niewyobrażalną moc, lecz nie ma nad nią żadnej kontroli. Xanjuż nie może jej zostawić w Wolnych Miastach. Poza tym pokochała dziecko całym sercem. Została babcią, co pewnie było ostatnią rzeczą, jakiej się spodziewała.

Wychowanie magicznego dziecka to skomplikowana sprawa, ale kłopoty Xan na tym się nie kończą. W Protektoracie zachodzą zmiany, stare zwyczaje zostają zakwestionowane. W wieży zostaje osadzona matka ofiarowanego dziecka, lecz jej szaleństwo może być czymś o wiele więcej niż rozpaczą. Może być narzędziem zmiany świata. Tyrania Starszyzny zaczyna się kruszyć i nawet wojownicze Siostry Gwiazdy z ich groźną matką przełożoną nie mogą temu zapobiec.

Dziewczynka, która wypiła księżyc to powieść wybitna. Z powodzeniem może służyć młodszemu odbiorcy, jak i do dojrzałemu, wyrobionemu czytelnikowi, który przeczytał niejedną książkę fantasy. Każdy z nich odbiorze ją nieco inaczej, ale niewątpliwie będzie czerpał tyle samo przyjemności z lektury. Kelly Barnhillodtworzyła wyjątkową atmosferę produkcji studia Ghibli, takich jak Mój sąsiad Totoro (1988), Podniebna poczta Kiki (1989) czy SpiritedAway: w krainie bogów (2001). Skojarzenie z tymi filmami praktycznie narzuca się w czasie lektury i jest to chyba największy komplement, jakim można obdarzyć powieść, ponieważ Ghibli wyznacza wysoki standard opowieści niezwykle prostych fabularnie, a jednak złożonych i głębokich, bogatych w detale i rozłożystych jak wielkie eposy, jednocześnie inteligentnych i uczuciowych. I to wszystko można odnaleźć także w Dziewczynce, która wypiła księżyc. To powieść wciągająca, oryginalna, zaskakująca, wzruszająca, głęboka i zabawna. Przede wszystkim dlatego, że to, o czym opowiada, wykracza daleko poza przebieg fabuły. Chociaż na pierwszy rzut oka przypomina klasyczne bajki pełne wiedźm, smoków, nawet mówiących zwierząt, jest czymś o wiele więcej. Nie tylko w sensie współczesnego, feministycznego retellingu znanych baśni, ale przede wszystkim jako mądra historia o miłości i poświęceniu, które zmieniają świat.

Książka Barnhill to historia o opowieści jako takiej, o jej sile i o tym, jak to, co sobie mówimy, zmienia rzeczywistość. W Dziewczynce, która wypiła księżyc to słowa stworzyły świat, co brzmi znajomo. Bestia z Moczarów powołała świat do istnienia wierszem. Ale są też inne opowieści, takie, które mają na celu wzbudzenie strachu i przedstawienie krzywd i niesprawiedliwości jako nieuniknionych. Są też kłamstwa, które mówimy sami sobie i tym, których kochamy, aby ich nie ranić. Powieść Barnhill jest pełna wszelkiego rodzaju historyjek, poza fikcyjną fabułą. Każdy coś sobie opowiada i stwarza w ten sposób swój świat albo słucha, i przyjmuje opowieść jako swoją. Albo ją kwestionuje i szuka innego rozwiązania. Co jest niezmienne to fakt, że każda historia ma swojego bohatera i złoczyńcę. Protektorat ma wiedźmę z lasu i swoją dzielną obrończynię w osobie matki przełożonej. Nie wszystko jest jednak tym, czym się wydaje. W ten sposób powieść Barnhill stanowi ciekawe ujęcie klasycznych baśni. Tutaj wiedźma niekoniecznie jest zła, a ofiary niekoniecznie są niewinne.Dziewczynka, która wypiła księżyc uczy pewnej podejrzliwości wobec opowieści i szukania ich drugiego dna, odkrywania, czemu dana historia właściwie służy, jaki jest jej cel.

Powieść Barnhill mówi także o rodzinie. Przedstawia napięcie pomiędzy więzami krwi a rodziną z wyboru, tylko po to, by pokazać, że oba sposoby budowania wspólnego domu są równie dobre i jedyne, co jest ważne, to miłość, jaką można się nawzajem obdarzyć. I nie ma znaczenia, czy kochamy dziecko czy smoka, czy potwora z bagien. Dziewczynka, która wypiła księżyc to także opowieść o chciwości i polityce, co bardziej pasuje do naszej rzeczywistości niż do magicznego świata baśni. To opowieść o depresji i tym, jak podstępnie pozbawia nas sił do działania. Zasadniczo to historia, która więcej mówi nam o naszej rzeczywistości niż o magicznym świecie przedstawionym, i nie jest istotne, że depresja zostaje ukazana poprzez metaforę mgły wiecznego smutku.

Należy wspomnieć także o stylu Barnhill, niezwykle świeżym i urzekającym. Autorka kreuje niesamowitą atmosferę, kilkoma zręcznymi frazami kreśli głębię relacji pomiędzy postaciami i daje do zrozumienia, o czym naprawdę opowiada. Dziewczynka, która wypiła księżyc to dzieło z pogranicza baśni, metafory i przypowieści, niepozbawione przy tym lekkości pióra. Do tego tłumaczenie Marty Kisiel-Małeckiej świetnie oddaje styl autorki. To chyba pierwszy raz od dawna, kiedy czytałam tłumaczenie z nie mniejszą satysfakcją niż oryginał.

Bez wahania postawiłabym Dziewczynkę, która wypiła księżyc wśród tak znakomitych tytułów jak Gwiezdny Pył Neila Gaimana czy cykl Ziemiomorze Ursuli K. Le Guin. I z czystym sercem mogę ją wszystkim polecić. To historia, którą warto znać.

Tytuł: Dziewczynka, która wypiła księżyc

Autorka: Kelly Barnhill

Tłumaczenie: Marta Kisiel-Małecka

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Liczba stron: 356

Premiera: 9 maja 2018

Podziel się

O autorze

Aldona Kobus

(ur. 1988) – absolwentka kulturoznawstwa na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Autorka "Fandomu. Fanowskich modeli odbioru" (2018) i szeregu analiz poświęconych popkulturze. Pisze pracę doktorską na temat przemian autorstwa w kulturze zachodniej. Prowadzi badania z zakresu pornografii, kultury popularnej i fan studies. Entuzjastka, autorka i tłumaczka fanfiction.

1 komentarz

  1. Pingback: Powrót do korzeni fantastyki – wywiad z Martą Kisiel (ze śladowymi ilościami romantyzmu)

Odpowiedz