Prywatyzując Polskę – Elizabeth Dunn

1

prywatyzujac-polske

Drugie wydanie fascynującej książki amerykańskiej antropolożki to świetna okazja, żeby jeszcze raz przyjrzeć się, jak wyglądała prywatyzacja w Polsce. Przykład wybrany przez Dunn – przejęcie rzeszowskiej Alimy przez amerykańską firmę Gerber – pozwala przeanalizować ten proces pod kątem kulturowym, społecznym, historycznym, marketingowym i płciowym. Łącząc źródła akademickie z szesnastomiesięcznym pobytem w fabryce, Dunn wyczerpująco pokazała, jak wyglądało przyjmowanie zachodnich wzorców w Europie Wschodniej.

W 1992 roku amerykański potentat odżywek dla niemowląt Gerber wykupił Zakłady Przemysłu Owocowo-Warzywnego Alima. Transakcja przebiegała w dość mglistych okolicznościach, co nie było zresztą odosobnionym przypadkiem podczas dopiero raczkującej w Europie Wschodniej prywatyzacji. Amerykanie szybko zorientowali się, że PRL-owska gospodarka niedoboru wyrobiła w menadżerach i pracownikach nawyki, jakie należało zdecydowanie wykorzenić. Postanowiono to zrobić nie tylko w samej fabryce, lecz także wśród polskich konsumentów, przez zaoferowanie innowacyjnego produktu – Frugo – którego kampanię reklamową oparto na antagonizmach między starym i nowym. Frugo było dla młodych, postępowych, w reklamach prezentowały je kolorowe nastolatki, przeciwstawione jednolitym i zmęczonym dorosłym, rozprawiającym o tym, jak to drzewiej bywało. To właśnie ci pierwsi mieli odegrać wiodącą rolę w zachodzącej właśnie transformacji ekonomicznej.

Nie chodziło o dopasowanie firmy do polskich realiów, ale zakorzenionych głęboko w socjalizmie pracowników do określonego modelu. Modelu jako takiego nie kwestionowano – powstał na Zachodzie, a Zachód oznaczał nawet nie tyle sukces, ile normalność. Pochwała jednostki jako przedsiębiorczej i elastycznej indywidualności pozwalała czuć się spełnionym. To, jak się ubierano, zachowywano czy wypowiadano, miało znaczenie, a model dawał nadzieję na dosięgnięcie zachodniego ideału. Rozbijając każdą osobę na określone cechy, za pomocą audytu pokazywał, co należy poprawić, jak pracować, by stać się tym, do czego się aspirowało. Niestety, model ten działał tylko połowicznie – dawał nadzieję pracownikom biurowym, fizycznych traktując jako zbywalnych, relikty przeszłości. Cóż z tego, że ich średnia wieku była zbliżona do menadżerów i handlowców, skoro dla tych drugich byli oni „tymi starymi ludźmi”, nie rozumiejącymi zachodzącej właśnie przemiany. Tu słowo klucz stanowiła wspomniana „elastyczność”, rozumiana jako zbiór cech pozwalających dopasować się do klienta. Elastyczności wykazywanej przez robotników, umożliwiającej im pracę na kilku stanowiskach i w różnych warunkach, nie ceniono wcale, ponieważ była umiejętnością, czymś nabytym, a nie tego szukano w nowoczesnych pracownikach.

Podział na pracowników intelektualnych i fizycznych wyznaczało również ich podejście do firmy. Tam, gdzie ci pierwsi widzieli zbiór poszczególnych stanowisk, obsadzanych przez nieistotnych, mogących nauczyć się bardzo ograniczonych i łatwo przyswajalnych zadań ludzi, ci drudzy widzieli społeczność, żeby nie powiedzieć – rodzinę. Związani ze sobą blisko pracownicy fizyczni mentalnie dalej pozostawali w poprzedniej epoce, opierając się we wzajemnych relacjach na gościnności i znajomościach. Nie bez znaczenia pozostawał fakt, że 70% pracowników stanowiły kobiety, w większości matki, przez co nie tylko dbały o „więzi rodzinne” między pracownikami, ale traktowały produkty Gerbera jako swoje własne. Za pomocą nachalnej kampanii reklamowej firma przekonywała polskie kobiety, że dekady doświadczenia dają jej moralne prawo mówienia im, co jest najlepsze dla dzieci. Kobiety pracujące w firmie z namaszczeniem traktowały dyrektywy kierownictwa i kierując się przede wszystkim dobrem swoich pociech uważnie kontrolowały współpracowników, w tym autorkę.

Dunn porusza w swojej książce tak wiele wątków, tak pomysłowo i zaskaująco, że nie sposób się oderwać od lektury. Mimo że mamy do czynienia z dziełem antropologicznym, występuje tu oczywisty bohater – polska robotnica – i antagonista – korporacyjny gigant. Porównując przejęcie do staropolskiego wesela, analizując znaczenie posiadania ogródka działkowego czy przedstawiając audyt jako foucaultowskie narzędzie kontroli nad ciałami, autorka pokazuje, jak interesującym przypadkiem była prywatyzacja Alimy. Lektura tej wydanej w 2004 roku, choć opisującej wydarzenia z lat 1995–1997 książki jest niebywałą przyjemnością i pozwala lepiej zrozumieć, dlaczego we współczesnej Polsce „homo sovieticus” ma się tak dobrze.

Tytuł: Prywatyzując Polskę. O bobofrutach, wielkim biznesie i restrukturyzacji pracy

Tytuł oryginału: Privatizing Poland: Baby Food, Big Business, and the Remaking of Labor

Autor: Elizabeth C. Dunn

Przekład: Przmysław Sadura

Liczba stron: 263

Rok wydania: 2017 (Pierwsze wydanie: 2008)

Wydawca: Wydawnictwo Krytyki Politycznej

Podziel się

O autorze

Łukasz Muniowski

Szef działu recenzji książkowych. Doktorant w Instytucie Anglistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Autor artykułów naukowych o koszykówce, grach video, serialach, gentryfikacji i literaturze. Ma trzy psy. Chciałby mieć świnię.

1 komentarz

  1. Pingback: Dziesięć najciekawszych pozycji jakie ukazały się w 2017 roku

Odpowiedz