Prosektorium – Olga Paluchowska- Święcka

Pewien mądry myśliciel powiedział kiedyś, że ten kto boi się śmierci, w rzeczywistości boi się życia. Na końcu wędrówki każdego z nas czeka w końcu smętna kostucha, odziana w łachmany z kosą pod pachą, która bez względu na nasze tłumaczenia i żale, jednym celnym zamachem stalowego ostrza pozbawi ciało duszy. Osierocone tkanki, wnętrzności, żyły i kości powleczone skórą trafią na stół w prosektorium i systematycznie zaczną ciążyć ku naturze, rozkładając się i przeobrażając w coś, co już nie przypomina naszej ziemskiej powłoki. Na co dzień nie lubimy o tym pamiętać, nie lubimy o tym myśleć i wyobrażać sobie postępującą ruinę naszego ciała. Tym bardziej któż z nas chciałby z własnej nieprzymuszonej woli pracować w prosektorium? Tylko szaleniec – odpowiemy.

Tymczasem młoda, urodziwa Natasza Wronowa, bohaterka powieści Olgi Paluchowskiej – Święckiej pt. „Prosektorium” sama odpowiada na ogłoszenie o pracę w szpitalnej kostnicy. Do tej pory nie miała żadnej styczności ze szpitalem, a już tym bardziej z trupami – zarabiała na swoje utrzymanie jako modelka. Czytelnik poznaje bohaterkę w chwili, kiedy jej życie trafia na ostry zakręt – nagle musi się przeprowadzić do innego mieszkania, wyraźnie cierpi też duchowo, poszukując odmiany, a wraz z nią ukojenia. Błyskawicznie zaprzyjaźnia się z nową współlokatorką – Anną, pozostając z nią w bardzo bliskich, intymnych kontaktach, zaś nowa praca okazuje się nie być aż tak strasznym diabłem, jak go malują. Jej szef Mirosław Sokół, który jako jedyny w szpitalu zajmuje się przeprowadzaniem sekcji zwłok, zleca jej uporządkowanie dokumentacji zmarłych i czysto papierkową robotę. Im bardziej Natasza wnika w świat szpitala, tym bardziej pozwala się zawładnąć panującej tam atmosferze – z jednej strony śmierci i beznadziei, a z drugiej ulotnej radości i spełnienia. Wkrótce do jej obowiązków dołączają również obchody po oddziałach, zbieranie informacji oraz zanoszenie ich do archiwum. Dzięki temu zajęciu zaprzyjaźnia się z niektórymi pacjentami, wpada w oko przystojnemu lekarzowi, a sama podkochuje się w postawnym Rosjaninie, przyjętym do szpitala z poważną chorobą płuc.

Równocześnie obserwujemy udział Nataszy w pokazach mody, przyglądamy się panującemu tam splendorowi, sztuczności i obłudzie. Życie na wybiegu mocno kontrastuje ze szpitalną rzeczywistością, jeszcze bardziej uwypuklając to, co tak naprawdę powinno być dla nas ważne. Olga Paluchowska- Święcka bowiem wyraźnie próbuje zaszczepić w czytelniku pewien przekaz – jak i skąd czerpać prawdziwą radość życia. Pewne fragmenty obfitują zatem w refleksje – zarówno dotyczące poczucia wartości, błędów wychowawczych, czy też zdrowej, mocnej miłości do mężczyzny. Autorka wyraża też przeświadczenie, że czystą, niezmąconą radość daje nam przede wszystkim obcowanie z naturą – po prostu przyglądanie się ptakom na błękitnym tle nieba. Cała ta pozytywna filozofia sprowadza się do kilku podstawowych prawd, które wykłada Nataszy jej rosyjski przyjaciel – właściciel herbaciarni Hasmik, z biegiem czasu stając się dla niej swoistym guru. Przytaczając jego słowa, dowiadujemy się min.:

Ludzie z niskim poczuciem wartości dzielą się na takich, którzy będą narzekać, stawiać siebie w pozycji ofiary, podkreślać osiągnięcia innych i swoje porażki, biadolić zamiast działać. Druga grupa, częściej spotykana, będzie wciąż chwalić siebie i krytykować otoczenie. A ten kto żyje w zgodzie ze sobą, nie musi ani roztrząsać porażek, ani się przechwalać, może po prostu żyć własnym życiem i cieszyć się sukcesami innych.

Nie możesz uratować całego świata./…/ Wiele osób doświadczyło dużo zła i nie stają się takimi ludźmi. Na samym końcu każdy ma jednak wybór, czy komuś naubliżać, czy dokonać czegoś we własnym życiu. /…/ Pamiętaj o zasadzie zachowania energii: trzeba wykorzystywać ją rozważnie. Naucz się szybko oceniać, czy dana osoba potrafi docenić pomoc, którą jej ofiarujesz, czy nie. Jeśli nie, trudno, nie trać energii.

Hasmik zabiera także głos w sprawie religii i tego jak kształtuje nasze umysły, nastawiając na gloryfikację cierpienia:

Modlimy się „bądź miłościw mnie grzesznemu”, „moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina”. „odpuść nam nasze winy” – jakbyśmy tym mówili: „Boże cokolwiek bym zrobił, to i tak jestem grzeszny”. A gdyby tak modlić się „Bądź miłościw mnie dobremu?” W domyśle „bym był jeszcze lepszy”? Dlaczego nie skupić się na tym co dobre, zamiast na tym co grzeszne?

Jakże różna jest wiara świętego Franciszka od wiary Szymona Słupnika. Jeden kochał świat, radość i dobro, a swoją wiarą i energią pomnażał ten kapitał. Drugi był bierny. Siedział i cierpiał. Mało tego, był jeszcze pasożytem, bo inni musieli się nim zajmować. Jaki był z jego wiary pożytek dla ludzi? Żaden.

Można jeszcze mnożyć te cytaty i każdy z nich będzie tak samo słuszny i wręcz forsujący nasz umysł do przekartkowania książki z zapisaną historią naszego życia w poszukiwaniu odnośników i po raz kolejny zweryfikowania naszych postaw i przyzwyczajeń. Wszystko to jest bardzo przekonywujące – zarówno w sferze refleksji, jak i konstrukcji świata przedstawionego oraz bohaterów, którzy go wypełniają. Autorka doskonale zna się na medycznym żargonie, choć nie bombarduje nim czytelnika, a raczej stara się w przystępny i ciekawy sposób przybliżyć nam pracę w szpitalu oraz sposób przygotowania zmarłego do pochówku. Z początku z pewnym obrzydzeniem i strachem czytamy sceny w prosektorium, by potem bardzo szybko się z nimi oswoić, spojrzeć na zmarłego z zupełnie innej perspektywy.

Paluchowska – Święcka w stu procentach wykorzystała swoje mikrobiologiczne wykształcenie oraz doświadczenia jako modelka i instruktor taiji. Napisała książkę o tym, na czym najlepiej się zna, okraszając ją pikantnymi wątkami i morzem frapujących refleksji. Jedynie zakończenie wydaje mi się nieco naciągane, jakby z na siłę dodanym wątkiem miłosnym i happy endem. Mimo to serdecznie polecam ze względu na przystępny styl i próbę bezpośredniego nawiązania relacji z czytelnikiem. Intrygujący debiut.

Magdalena Pioruńska

Ocena: 5/5

Autor: Olga Paluchowska – Święcka

Tytuł: „Prosektorium”

Wydawnictwo: Prószyński i ska

Liczba stron: 325 stron

Data wydania: 2011

About the author
Magdalena Pioruńska
twórca i redaktor naczelna Szuflady, prezes Fundacji Szuflada. Koordynatorka paru literackich projektów w Opolu w tym Festiwalu Natchnienia, antologii magicznych opowiadań o Opolu, odpowiadała za blok literacki przy festiwalu Dni Fantastyki we Wrocławiu. Z wykształcenia politolog, dziennikarka, anglistka i literaturoznawczyni. Absolwentka Studium Literacko- Artystycznego na Uniwersytecie Jagiellońskim. Dotąd wydała książkę poświęconą rozpadowi Jugosławii, zbiór opowiadań fantasy "Opowieści z Zoa", a także jej tekst pojawił się w antologii fantasy: "Dziedzictwo gwiazd". Autorka powieści "Twierdza Kimerydu". W życiu wyznaje dwie proste prawdy: "Nikt ani nic poza Tobą samym nie może sprawić byś był szczęśliwy albo nieszczęśliwy" oraz "Wolność to stan umysłu."

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *