Prokrastynacja – Ethan Tussey

Co robimy, kiedy nic nie robimy? Zazwyczaj siedzimy z telefonem i zabijamy czas. W tramwaju, w łóżku, w pracy… nawet w toalecie. Zabijanie czasu jest jednak intratnym biznesem, a w oczach twórców „morderczych” aplikacji jesteśmy tylko dostarczycielami danych do algorytmów.

Często widzę, jak starsi pasażerowie patrzą z pogardą na młodszych, zapatrzonych w tablety i smartfony, po czym sami wracają do czytania nijakich książek czy plotkarskich gazet. Mówienie o prokrastynacji jako o czymś nowym jest zatem błędem – istniała od zawsze, po prostu dopiero od niedawna przerwy w pracy czy produktywności określane są tym właśnie słowem. To świadczy na niekorzyść o dzisiejszych czasach i przymusie produktywności. Pracujemy częściej i więcej niż kiedyś, więc przerwy wydają się niezbędne, jednakże negatywne nacechowanie słowa „prokrastynacja” zdaje się sugerować inaczej. Popularny „Netflix and chill” jest wyrazem buntu, sprzeciwem wobec kreatywnej powinności.
Wszystkiemu winien jest oczywiście Internet, który całkowicie odmienił społeczne relacje. Zamiast dzielić się opowieściami, po prostu pokazujemy sobie zdjęcia i filmiki. Może i Walter Benjamin miał rację niecały wiek temu, lamentując nad śmiercią opowiadacza i samej sztuki opowiadania, ale obecnie są one niepotrzebne. Doświadczenie nie jest już skryte za różnorakimi narracyjnymi środkami, staje się natomiast dostępne za jednym kliknięciem w podany link. Nikt już nie narzuca interpretacji, wnioski można wyciągnąć samemu. To uwalnia samą treść opowieści, zubażając niestety jej formę.
Niepozorna rozrywka, której się oddajemy, stanowi element ekonomii prokrastynacji. Tłem dla jej rozwoju są przestrzenie przejściowe, czyli właśnie komunikacja miejska, praca czy poczekalnia. Aplikacje medialne powstają nie tylko w odniesieniu do miejsc, w których przebywają użytkownicy, ale także do ich planu dnia. Nazywa się je „medialnymi przekąskami” bo są na tyle krótkie i lekkostrawne, by zapewnić rozrywkę akurat na czas przerwy w pracy czy przejazdu autobusem.
Innym aspektem ekonomii prokrastynacji jest całodobowa konsumpcja muzyki dzięki serwisom streamingowym typu Spotify czy Netflix. Spotify układa składanki piosenek na każdą porę dnia, a Netflix grupuje filmy pod kątem nastroju użytkownika.
To tylko kilka z wątków, które porusza w swojej książce profesor Ethan Tussey. Konkluzja i nasuwające się wnioski są przerażające: nawet nasz czas wolny jest towarem, na którym zarabia, niestety, ktoś inny.

Tytuł: Prokrastynacja. Kto zarabia na twojej przerwie?
Autor: Ethan Tussey
Przekład: Aleksandra Ożarowska
Liczba stron: 235
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN

About the author
Łukasz Muniowski
Szef działu recenzji książkowych. Doktorant w Instytucie Anglistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Autor artykułów naukowych o koszykówce, grach video, serialach, gentryfikacji i literaturze. Ma trzy psy. Chciałby mieć świnię.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *