„Powiem słowo, a świat się otworzy”*

artykuł5„Słowo i idea mają moc zdolną zmieniać świat.”

Nancy H. Kleinbaum
„Stowarzyszenie umarłych poetów”

Słowo, język to narzędzia codziennego komunikowania się. Ale ile w jednym słowie drzemie głębi, jaki ma potencjał najlepiej pokazuje poezja. Autorzy ten sam wyraz potrafią ubrać w zupełnie różny kostium, nadać mu odmienne niekiedy znaczenia, a jeśli jeszcze zestawić jeden wyraz z drugim – dają szerokie pole do popisu. Język może być środkiem komunikacji, również bywa sposobem autoprezentacji, jest także metodą poznania. Niektórzy uznają dzieło mówienia za dar z zewnątrz, toteż nie dziwi, że upatrują w języku jakiejś boskiej tajemnicy, czegoś pozaludzkiego, do czego dążą poprzez słowa właśnie. Stąd tak wielu uczonych jest również poetami. Ale nie wszyscy twórcy skupili się wyłącznie na poszukiwaniu Prawd ukrytych. Wielu poetów dzięki językowi manifestuje swoje „ja” poetyckie i jego poglądy, uczucia. Jeszcze inny stosunek do języka mieli m.in. futuryści, dążący do wyzwolenia go spod władzy rozumu. Eksperymenty słowne, zabawy językiem – to wszystko zawsze służy czemuś, choćby rozrywce.

Jak ważny w życiu i sztuce jest akt komunikacji, w tym także autokomunikacji (dialog, monolog) wiedzą wszyscy, a najpełniejszą wiedzę na ten temat mają ci, którzy poprzez słowa uzewnętrzniają swój światopogląd, przekazują własne refleksje, życiowe opowieści, wreszcie uczucia, korzystając z doświadczeń, obserwacji, wyobraźni – literaci. Oczywiście poeci należą do tej grupy twórców, która z języka potrafi wydobyć wszystko to, co najcenniejsze, najgłębsze, często również najpiękniejsze.

Eliza Segiet w swoim niezwykłym debiucie poetyckim poświęca słowu wiele miejsca. W ogóle w kręgu jej zainteresowań leży komunikowanie się, wyrażanie przez rozmawianie i przez milczenie. W „Blejtramie” poetka celnie przedstawia istotę słowa – to dźwięki duszy, które pragniemy wykrzyczeć, lecz boimy się siły, jaka w nich drzemie. Z drugiej strony to także te wyrazy, na które czekamy (najczęściej bez powodzenia). i wreszcie są to także elementy, które pozwalają nam zaistnieć, które po nas pozostaną, które w intencji nadawcy osiągną moc zmieniania (lub choćby postrzegania) świata.

„Blejtram”

Są smaki, których nie znam,
zapachy, które pamiętam,
są słowa, które długo rezonują –
blejtramy bez przyszłości.

Są smaki, których nigdy nie poznam,
zapachy, które zapomnę,
są słowa, których nigdy nie słyszałam –
zaczarowane blejtramy.

Są puste kartki, które mają przyszłość.
Maluję, czaruję –
romansuję sama z sobą.

Są słowa, które chcę powiedzieć
i pomalować nimi świat.

„Romans z sobą” to prawdopodobnie najlepszy debiut poetycki 2013 roku, a sama poetka, mimo iż dopiero wkracza na liryczne salony, pisze w sposób niewiarygodnie lekki (choć przecież niebanalny), jakby wena spływała na nią kaskadą, jakby była wprawioną literatką z imponującym dorobkiem. W jednym z wierszy zdradza, co sprawia, że poezja Elizy Segiet nabiera właśnie takich kształtów:

„Maluję słowem”

Muzyka cykad włada
moją wyobraźnią.
Tętent koni uświadamia
wolność i siłę.

Maluję słowem,
bo nie umiem pędzlem.
Rozmawiam piórem,
bo ono jest wieczne.
Naparstek życia na papierze,
a w głębi nienamacalnej pamięci
smaki i zapachy.

Czar świata odczuwanego zmysłami,
oczy pozwalające odebrać niewerbalne wrażenia,
dotyk umożliwiający zobaczenie
ziarenek pustynnej tajemnicy.
P a m i ę ć,
która umożliwia kontynuację przeszłości.

Takie zestawienia wielu dziedzin sztuki ze sobą jest charakterystyczne dla twórczości Elizy Segiet. W powyższym liryku jest cała gama doznań: bo i muzyka z porywami natury i energią przyrody, jest malowanie doprawione smakami i zapachami (nie: barwami!). Ten na wskroś synestezyjny liryk (oczy dostrzegające to, co niewidoczne, dotyk, który patrzy) zdaje się wyrażać już wszystko. Może wydawać się, że poetka już nic więcej na temat słowa, wyrażania (się, siebie), komunikowania nie jest w stanie dodać. Nic bardziej mylnego! W tomiku, który właśnie przygotowuje do druku znajduje się grupa liryków, która ów temat rozwija, dopowiada i domyka (jak sądzę).

Specjalnie dla czytelników SZUFLADY poetka zgodziła się na przedpremierową publikację utworu** z tomiku, który lada chwila ukaże się na rynku literackim:

„Muzyka słowa”

Piękny jest świat
rozmalowany muzyką słowa.
Jest jak
przelatujący motyl,
który przez chwilę
upaja kolorytem swego ciała,
zatrzymując
oddech spragnionych piękna.
Jego zmysłowy taniec
to wolność wyobraźni.

A słowo?
Słowo… może być
– muzyką,
którą słychać
kiedy jest już ciszą,
a jeszcze milczeniem.

Przyjemność interpretacji pozostawię Czytelnikom, a na koniec dołączę jeszcze jeden utwór – debiutujący na Szufladzie, który wejdzie do drugiego zbiorku Elizy Segiet:

„Gdybym była”

Gdybym była
jak  wiatr i szeptała ciszą,
gdybym  była
jak  chmura  i okrywała słońce,
gdybym była…

Jestem
tylko  kobietą,
słowem  przytulam  serca,
a  słowo  ocieplam słowem.

Na wskroś kobiecy liryk, wyrażający pragnienia tak wielu Czytelniczek, również należy do grupy utworów, które dominują w twórczości poetki. Tu kobieta pokazana została przez obraz słowa – funkcja języka nadaje również rolę społeczną kobiecie: można tu pokusić się o daleko idąca interpretację podmiotu-matki. Ciepło konotuje wyrazy z takich pól semantycznych, jak bezpieczeństwo, opieka, dom, rodzina, miłość. Wszystkie te słowa kojarzą się z matką.

Jak widać, w poezji Elizy Segiet słowo, choć niekiedy miewa w sobie ogromny ciężar, szybuje swobodnie jak ptak, doskonale wpisując się w krajobraz lirycznego nastroju i celnie przy tym trafiając w istotę kwestii, które poetka porusza. Jednym słowem, jednym połączeniem wyrazowym, jednym wierszem potrafi ukazać całą kwintesencję tematu, jednocześnie ukazując wszelkie możliwości, jakie stwarza nam język.

Kinga Młynarska

* fragm. pochodzi z „Obrazów pamięci” Wł. Sebyły.
** obydwa utwory są w wersji przed drukiem. Po publikacji tomiku mogą różnić się nieco swoją formą. Na ich publikację autorka wyraziła zgodę. Ich kopiowanie bez zgody poetki jest naruszeniem prawa o prawie autorskim.
*** Fotografia pochodzi z tomiku „Romans z sobą” i jest autorstwa syna poetki, Piotra Karczewskiego.

About the author
Kinga Młynarska
Mama dwójki urwisów na pełny etat, absolwentka filologii polskiej z pasją, miłośniczka szeroko pojętej kultury i sztuki. Stawia na rozwój. Zwykle uśmiechnięta. Uczy się życia...

5 komentarzy

  1. Czekam na kolejny tomik wierszy Elizy. Kolejny raz dwa wiersze- przeczytałam w Pani komentarzu. Internet ułatwia szybkość przenoszenia słów, nie zastąpi dotykania kart.
    Pożegnałam Osobę, z którą rozmawiałam , czasem raz w roku, a Jej zdania, zawsze zostaną w mojej pamięci. Cieszę się , że Eliza maluje słowem. Pozdrawiam Panią i podziwiam umiejętne , delikatne pokazywanie niuansów zawartych w myślach i słowach poetów:)

  2. Bardzo ładnie Pani pisze felietony.Czytam już kolejny przez Panią pisany i jestem oczarowana, jak można pięknie i delikatnie interpretować to co napiszą inni. Pozdrawiam i czekam na następne. Barbara Plak

    1. bardzo dziękuję 🙂
      zawsze piszę z nadzieją, że swoją pasją zarażę, a przede wszystkim zainteresuję innych 🙂

  3. Pingback: Gwiazdkowy prezent

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *