Poskromienie złośnicy – analiza współczesna

6223-Poskromienie_zlo-700x700Krytykowanie Szekspira to rzecz śliska. Wiadomo, „mistrz”, a z mistrzem się nie polemizuje. Szczęśliwie nigdy nie zwracałam większej uwagi na autorytety, jedynie na moje własne odczucia względem czytanego dzieła. „Mistrzowie” mnie nie wzruszają. Natomiast to, co napisali – jak najbardziej. Nigdy nie bałam się wypowiedzieć głośno własnego zdania i teraz też się nie boję. Szekspira nie lubię. Według mnie był nie tyle klasykiem pióra, co klasycznym psychopatą, który na szczęście wyżywał się na papierze, nie w rzeczywistości. Gdyby w jego czasach istnieli psychiatrzy, powinien się leczyć. Jego sztukami można dodatkowo dręczyć więźniów, celem uczciwego obostrzenia kary. Na potwierdzenie tych słów można przytoczyć mnóstwo cytatów. Dziś jednak przeanalizuję jedną z jego łagodniejszych sztuk, prawdopodobnie najwcześniejszą z ukończonych – co nie znaczy, że zasługującą na swoją renomę. Jako sztuka bowiem jest po szekspirowsku zręczna, operuje gładkim stylem, ale jej treść… hmm.

800px-Taming_of_the_ShrewKatarzyna Minola pochodzi z bogatej, szlacheckiej rodziny. Ostry język panny i jej gwałtowny charakter znany jest w całej okolicy. Baptisto Minola, poważany obywatel, ma tak dość złośliwej córki, że gotów jest dać podwójne wiano, byle tylko się jej pozbyć z domu. Posuwa się do tego, że odmawia wydania za mąż młodszej, delikatnej i słodkiej Bianki, zanim starsza nie znajdzie stosownego epuzera. W skrytości ducha zgodziłby się nawet na niestosownego, czego dowodem jest przyjęcie oświadczyn niejakiego Petruchia, syna dawnego przyjaciela. To bogaty młodzieniec, któremu jednak nie wystarcza to, co odziedziczył po ojcu. Krótko mówiąc, jest cynicznym, chciwym do obłędu, a co więcej brutalnym mężczyzną, który – co potwierdza jego sługa – nie zawahałby się podnieść ręki na nieposłuszną żonę. Poniższy cytat nie pozostawia wątpliwości:

Może go ona obrzucić pół tuzinem obelg, lub coś podobnego, ale to fraszka, bo jak on raz zacznie, pokaże jej dopiero, jak się swarzą przekupki. Czy wiesz, panie, co? Jeśli się ona odważy czoło mu postawić, to on jej twarzy taki nada fason, że ją zdefasonuje; a z tym, co jej zostanie z oczu, nie będzie widziała lepiej od kota. Nie znasz go, panie!

Petruchio nie ukrywa, że wybranka jest mu zgoła obojętna, byle miała pieniądze, może być stara, brzydka i mieć tyle wad co gwiazd na niebie (tu cytat z rozmowy przed domem Hortensja).

PETRUCHIO

Słuchaj, Hortensjo, jeśli znasz kobietę

Dosyć bogatą na żonę Petruchia,

(A pieniądz treścią jest moich umizgów),

Niech będzie szpetna, jak Florenta miłość,

Niech będzie stara, jak stara Sybilla,

A sekutnica, jak druga Ksantypa,

Ba! choćby nawet gorszego co trochę,

Na to nie zważam, bo to w moim sercu

Bynajmniej moich nie przytępi uczuć,

Choćby tak była burzliwa i groźna,

Jakby wzburzone fale Adriatyku.

Skoro bogatej szukam w Padwie żony,

Byle bogata, na ślepo ją biorę.

GRUMIO

poskromienie (1)Słuchaj mojego pana; mówi otwarcie, co myśli. Daj mu dość złota, a żeń go z lalką lub figurką, lub starą czarownicą, która jednego nie ma zęba, a tyle chorób, co pięćdziesiąt dwa konie: to wcale nie przeszkodzi, wszystko dobre, byle były pieniądze.

 

Tym bardziej  Petruchio jest uradowany, że los podsuwa mu Kasię – piękną, młodą i zdrową, choć straszną złośnicę, o czym się szybko przekonuje. Nie zraża go to. Układa plan zdobycia dziewczyny i jej pieniędzy, co mu się udaje wbrew jej woli. Stawia sobie za punkt honoru poskromienie wybranki i zaraz po ślubie wciela swój plan w życie…

poskromienie„Poskromienie złośnicy” to w założeniu komedia. Na pewno kiedyś ta sztuka śmieszyła ludzi do rozpuku. Dziś jednak jest niczym więcej jak oburzającym paszkwilem na kobiety, mające własne zdanie w jakiejkolwiek kwestii. W pojęciu Szekspira – a także jego współczesnych – kobieta to pożyteczne zwierzątko domowe i nic więcej. Musi bezwzględnie słuchać mężczyzn dla własnego (i ich) dobra. Tymczasem Kasia jest jakby pierwowzorem późniejszych sufrażystek, z góry skazanym na przegraną w świecie rządzonym przez mężczyzn. Jest szczera i odważna, w przeciwieństwie do młodszej siostry, mającej być – w założeniu – bohaterką pozytywną. Bianka to w istocie cicha intrygantka, egoistyczna kokietka i oportunistka, nie mająca przy tym ani pół rozsądnej myśli w głowie. Jest fałszywa i przebiegła. Za to umie podlizać się ojcu, który ją uwielbia. W tym właśnie objawia się jej spryt. Tak naprawdę tylko udaje – po ślubie okazuje się złośnicą wcale nie gorszą niż starsza siostra. Do tego inteligencja nie jest potrzebna.

poskromienie_zlosnicy3Nie znaczy to, że Baptisto na swój sposób nie kocha i starszej córki, jego postępowanie świadczy jednak o tym, że nie uważa jej za człowieka. Ma dla niej tyle uczucia, co dla rasowej suki, którą musi komuś oddać, szuka jej więc dobrego właściciela. Mówi, że Petruchio musi zdobyć miłość dziewczyny, ale w istocie urządza ich zaręczyny, nie zważając wcale na protesty Kasi. Ot, takie to były czasy. Piękna  i na nieszczęście bogata Katarzyna nie chce zgodzić się na to, by traktowano ją jak przedmiot, nie ma jednak wyboru. Wie przy tym, że ojciec kocha ją mniej niż Biankę i w głębi serca bardzo ją to boli. Pragnęłaby akceptacji Baptisty, ale nie umie udawać lizusowskiej słodyczy. Jest, jaka jest i taka chce być akceptowana a nie jest. Skarbem tatusia jest przecież Bianka.

O, dobrze widzę, ścierpieć mnie nie możesz.

Ona jest skarbem, dla niej szukasz męża;

Ja na jej ślubie muszę boso tańczyć.

Przez miłość dla niej siać mi każesz rutę.

Więc nie mów do mnie; siądę, płakać będę,

Aż mi się zemsty sposobność nadarzy.

 

poskromienie_zlosnicy2Kasia chciałaby być kochana przez ojca. Ma też prawdopodobnie inne marzenia – może chciałaby się kształcić w sztukach zastrzeżonych dla mężczyzn, może podróżować. Czuje wstręt do szycia i grania na lutni. Niestety, nikt jej nie pyta o zdanie. Spełnienie jej aspiracji nie jest w męskim świecie możliwe, podobnie jak to, żeby sama wybrała swego męża. Może jedynie odstraszać niechcianych wielbicieli wybuchami złości. Czy naprawdę jest zła? Nie – w domu Petruchia tego nie widać, gdy staje w obronie bitego sługi (nie wie przecież że to inscenizacja). Możemy wnosić, że w sumie ma serce lepsze niż język, jedynie ukrywa to przed ludźmi, by nie wydano jej za pierwszego lepszego starucha z pieniędzmi. Nikt jej przecież nie pyta, kogo chce poślubić ani czy w ogóle pragnie wyjść za mąż. Gdyby była biedaczką, może miałaby większą szanse na małżeństwo zgodne z własnymi upodobaniami. Niestety szlachcianka pod pewnymi względami miała mniej swobody od chłopki. Gdy pojawia się zdeterminowany konkurent, Kasia zostaje za niego wydana siłą, stając się jego własnością, co on sam potwierdza mówiąc:

 

Bądźcie weseli — lub idźcie do diabła!

Lecz moja Kasia musi ze mną jechać.

Nie tup tak nóżką, ocząt nie wytrzeszczaj:

Umiem być panem tego, co jest moje,

A żona moja, to własność jest moja,

Mój dom, me meble, spichlerz mój, me pole,

Koń mój i wół mój, mój osioł, me wszystko.

 

Pięknie, prawda? Bardzo po męsku.

 

Pragnąc stworzyć postać komediowej jędzy Szekspir stworzył niechcący bohaterkę iście tragiczną – ambitną, świadomą swej wartości i swych praw nadanych przez samego Stwórcę, inteligentną kobietę. Ta wspaniała ludzka istota zostaje w okrutny sposób (głodem, upokarzaniem i omalże torturami, bo jak nazwać pozbawienie snu?) bezwzględnie stłamszona przez bezkarnego, w świetle ówczesnej umowy społecznej, mężczyznę. Musi być mu posłuszna w każdej kwestii, nawet na jego rozkaz nazywać słońce księżycem. Petruchio zniewala jej ciało i duszę, wywołując u niej syndrom sztokholmski, bo na końcu Kasia nie tylko zgadza się na swą niewolę, ale i wmawia innym kobietom, że powinny bezwarunkowo poddawać się swoim mężom.

 

Monarsze swemu co winien poddany,

To winna żona swojemu mężowi,

Wstyd mi, gdy widzę szalone kobiety,

Toczące wojnę tam, gdzie na kolanach

Tylko o pokój błagać by powinny,

Gdy chcą panować i słów groźnych użyć,

Tam, gdzie powinny kochać, słuchać, służyć.

Ciała są nasze i miękkie, i słabe,

I burzy świata niezdolne wytrzymać,

By czucia nasze, z ciałem naszym zgodne,

Były uprzejme, miękkie i łagodne.

Biedne robaczki, słabe a uparte!

Myśli me były tak śmiałe jak wasze,

Serce tak dumne, rozum może lepszy,

Słowem odeprzeć słowo, groźbą groźbę,

Dziś widzę, lance nasze są ze słomy,

Siła tym mniejsza, im większe pozory:

Niech was mój przykład nauczy pokory,

Ugnijcie czoła, bezsilne niebogi,

Podłóżcie ręce pod mężowskie nogi.

Aby uczynkiem stwierdzić moje słowa,

Jeśli chcesz, mężu, dłoń moja gotowa.

 

To obrzydliwy, do głębi seksistowski tekst! Tylko mężczyzna mógł napisać coś podobnego i na dodatek włożyć w usta kobiety. Zastanawiam się, czy Szekspir nie został kiedyś odtrącony przez jakąś damę, bo mścił się swym piórem na całej płci niewieściej zgoła bez umiaru.

 

322299.1Warto tu wspomnieć, że podobnie jak wiele sztuk Szekspira, tę też zekranizowano. Role główne zagrali Elizabeth Taylor i Richard Burton, a reżyser (Franco Zefirelli) zmienił nieco treść, czyniąc prostaka Petruchio mniej gburowatym i bezwzględnym, sympatyczniejszym. Na szczęście i zakończenie przekabacił, dodając do niego niespodziewany akcent. Gdy filmowy Petruchio wypowiada słynną kwestię „Pocałuj mnie, Kasiu”, jego żona nieoczekiwanie pokazuje mu język i ucieka. Był to ukłon w stronę współczesnych kobiet, dla których ta sztuka jest po prostu obrazą. Jeszcze dalej poszli twórcy komediowego serialu „Moonlighting”, u nas emitowanego pod nazwą „Na wariackich papierach”. W jednym z odcinków Bruce Willis i Cybil Shephard odgrywają własną wersję, w której to Katarzyna przekonuje Petruchia, że warunkiem szczęścia w małżeństwie nie jest dominacja nad kobietą, a przyznanie jej racji wtedy, gdy ją ma. Szekspir przewróciłby się w grobie, a ja śmiem twierdzić, że taki cios w kark zrobiłby mu bardzo dobrze.

Luiza Dobrzyńska

About the author
Technik MD, czyli maniakalno-depresyjny. Histeryczna miłośniczka kotów, Star Treka i książek. Na co dzień pracuje z dziećmi, nic więc dziwnego, że zamiast starzeć się z godnością dziecinnieje coraz bardziej. Główna wada: pisze. Główna zaleta: może pisać na dowolny temat...

4 komentarze

  1. Jestem świeżo po lekturze i jestem zatrwożona seksizmem, który aż wylewa się z kart dramatu. Od samego początku utożsamiłam się z Kasią, która miała własne zdanie, w przeciwieństwie do Bianki, która jak klasyczna romantyczna bohaterka była posłusznych, biernym przedmiotem, obiektem męskich westchnień. Oczekiwałam zupełnie innego rozwoju zdarzeń, a finał jest po prostu smutny, tragiczny. Cieszę się, że nie jestem osamotniona w takiej opinii, dziwię się, że tak mało krytyki słyszy się o tym „dziele”.

  2. Szekspir w ogóle był kopnięty, ale w tej farsie przeszedł sam siebie. Tak naprawdę człowiekowi żal Kasi – dostała się w szpony bydlaka bez skrupułów i nie miała żadnych szans obrony.

  3. A mnie żal jest Pani – zaściankowego, feministycznego, krótkowzrocznego i zdziecinniałego interpretowania słów tego mistrza dramatu. Proponuję lekturę Kubusia Puchatka, może będzie Pani łatwiej zrozumieć co autor miał na myśli.

    1. A ja myślę że to najpierw trzeba spojrzeć w lustro żeby udawać żal droga Pani tyle ile istnień tyle myśli 🤔 i nie jest Pani autorytetem opinia to indywidułum czy ją
      szanujemy czy nie poważaniem i miłością

Odpowiedz na „magdaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *