Posejdon i jego wodna kompania

Posejdon_GPMorze antycznych Greków nie należało wyłącznie do ryb, a było wcale nieźle zaludnione. Nie jest to rzecz łatwa do udowodnienia, wydaje się jednak, że początkowo władała nim bogini Tetyda, potem na krótko władzę przejął Okeanos. Tetydzie usługiwały nereidy, utożsamiane czasem z syrenami. W rzeczywistości były to morskie nimfy, córki Doris i Nereusa, zwanego też morskim starcem. Jego kolega po fachu nazywał się Forkys, i razem z Keto spłodził Ladona, Gorgony, Echidne, Graje, a prawdopodobnie też Hesperydy, które jednak nie mieszkały w morzu. Forkys, Nereus, Keto, Eurybia i Taumas uważani są za dzieci Pontosa i Matki Ziemi, należeli więc do pokolenia starszego niż bogowie olimpijscy.

Nereus - malowidło z antycznej wazy
Nereus – malowidło z antycznej wazy

Imię Ladona nosił wąż morski. Umiał mówić po ludzku i strzegł jabłek Hesperyd, póki nie zabił go Herakles. Co do Gorgon, to były one pięknymi kobietami, póki jedna z nich, Meduza, nie zorganizowała sobie schadzki z Posejdonem, i to w świątyni Ateny. Oburzona bogini ukarała nie tylko ją, ale i jej siostry, zmieniając je w potworne wiedźmy, których spojrzenie obracało ludzi w kamień.

Perseusz z odciętą głową Gorgony Meduzy - odlew z brązu
Perseusz z odciętą głową Gorgony Meduzy – rzeźba


Graje nie zapisały się jakoś szczególnie w mitach. Wiadomo o nich tylko tyle, że odznaczały się swoistą urodą, ale od urodzenia były siwe i miały tylko jedno oko do spółki. Nieco więcej wiemy o Hesperydach, które zajmowały się pilnowaniem sadu podarowanego bogini Herze, a szczególnie rosnących tam złotych jabłek. Niektórzy uważają, że nie są one Forkidami, tylko dziećmi Atlasa i córki niejakiego Hesperosa, a jeszcze inni nazywają je Córkami Nocy. Mówi się też, że umiały pięknie śpiewać.
Echidne była w połowie piękną kobietą, a w połowie cętkowanym wężem. Nazywa się ją Matką Wszystkich Potworów – sporo ich urodziła swemu mężowi, Tyfonowi. Nikt nie mógł jej pokonać, aż wreszcie stuoki Argos skorzystał z jej snu i zabił ją.

vallejo_echidna
Echidna – grafika


Teraz przejdźmy już do postaci szerzej opisanej w mitach – do Posejdona, zwanego przez Rzymian Neptunem.
Kiedy bogowie olimpijscy dzielili się władzą, morza i oceany przypadły Posejdonowi, jednemu z boskich potomków połkniętych przez Kronosa. Przed nim akwenami władał Okeanos, jeden z tytanów pierwszego pokolenia. Nie jest do końca jasne, co stało się z nim po objęciu panowania przez kłótliwego i grubiańskiego Posejdona, ale nikt już potem o tym bogu
 nie słyszał. Być może poległ podczas tytanomachii, a może wywędrował gdzieś, gdzie nikt go nie znał, w każdym razie Posejdon nie miał z nim żadnego starcia, które zostałoby uwiecznione w mitach.

Posejdon - grafika
Posejdon – grafika


Od razu po przejęciu władzy brat Zeusa przystąpił do budowy siedziby, odpowiedniej dla władcy fal i wszystkiego, co kryje się w morskich głębinach. Zlokalizowany w pobliżu Eubei pałac zaopatrzono we wszelkie możliwe wygody, a w jego stajniach Posejdon trzymał swój złoty rydwan i słynne na cały świat konie. Były to niezwykłe rumaki, białe o złotych grzywach, podkute podkowami z brązu. Gdy tylko Posejdon wyjeżdżał swym rydwanem na powierzchnię wód, natychmiast ustawały wszelkie burze. Nigdy oczywiście nie zapominał o zabraniu swego magicznego trójzęby, za pomocą którego mógł poskromić nawet największy sztorm.

Sousse_neptune
Zaprzęg Neptuna – mozaika rzymska


Cóż jednak za dom bez gospodyni? Posejdon postanowił się ożenić i jego wybór padł na Tetydę, jedną z nereid, nie boginię o tym samym imieniu. Małżeństwo nie doszło jednak do skutku, gdyż Temida przepowiedziała, że syn nereidy będzie potężniejszy od swego ojca. Wobec tego bóg oceanów zwrócił się do jej siostry, Amfitrydy. Ta jednak początkowo odtrąciła go ze wstrętem i uciekła aż na górę Atlas, by się go pozbyć. Ponieważ trudno zniechęcić takiego zalotnika jak brat samego Zeusa, na nic się to jej nie przydało. Trzeba przyznać, że jak na członka rodziny olimpijskiej Posejdon i tak zachował się dość przyzwoicie. Nie porwał Amfitrydy ani też jej nie zgwałcił, używając jakiegoś podstępu. Wysłał za to do niej swego zausznika, niejakiego Delfinosa, który zdołał jakoś przekonać morska nimfę. Z wdzięczności Posejdon umieścił jego wizerunek między gwiazdami jako konstelację Delfina.

Gwiazdozbiór Delfina
Gwiazdozbiór Delfina


Co prawda Amfitryda początkowo patrzyła na Posejdona niechętnym okiem, po ślubie urodziła mu jednak trójkę dzieci: Trytona, Rode i Bentesikyme i jednocześnie zrobiła się bardzo zazdrosna. Boski małżonek dostarczał jej tyle samo powodów do zazdrości, co jego brat Herze, ale z niejasnych powodów najbardziej uwzięła się na Skyllę, córkę Forkysa
, i za pomocą magicznych ziół zamieniła ją w potwora. Niewiele to pomogło, bo Posejdon zaraz znalazł sobie inną kochankę. Miał ich mnóstwo. Nie przepuścił nawet Demeter, kiedy ta poszukiwała swej córki Kory (porwanej przez Hadesa). Chcąc przed nim uciec, bogini natury przemieniła się w klacz, co okazało się niezbyt przemyślanym posunięciem. Posejdon natychmiast zmienił się w ogiera i – żeby tak rzec – dopiął swego. Demeter wściekła się tak bardzo, że do tej pory jest w miejscu tego zdarzenia czczona jako „Demeter furia”. Choć urodziła Posejdonowi dwoje dzieci, nimfę Despojnę i dzikiego konia Ariona, nigdy nie wybaczyła mu tego czynu.

Demeter - rzeźba ogrodowa
Demeter – rzeźba ogrodowa


Choć
Posejdon władał wodami, często próbował zagarniać również ziemskie posiadłości. Ponieważ jednak w olimpijskim kolegium sędziowskim znajdowali się zazwyczaj jego przeciwnicy, przegrywał. Ta sprawa może być metaforą ludzkiej walki o ziemie zalewane przez morze. Jako bóg mający zdolność uśmierzania sztormów i sprowadzania pomyślnych wiatrów był bardzo szanowany przez żeglarzy, którzy składali mu ofiary przed każdorazowym wyruszeniem w rejs. Do dzisiejszego dnia zachowały się niektóre z ówczesnych przesądów, na przykład wiara, że gwizdanie sprowadza wiatr, albo zwyczaj wrzucania do morza butów podczas szczególnie paskudnego sztormu. Warto nadmienić, że kiedyś dobre żeglarskie buty warte były majątek, stanowiły więc cenną ofiarę. Wątpliwe, by jej rolę spełniły dzisiejsze chińskie trampki…

Luiza „Eviva” Dobrzyńska

About the author
Technik MD, czyli maniakalno-depresyjny. Histeryczna miłośniczka kotów, Star Treka i książek. Na co dzień pracuje z dziećmi, nic więc dziwnego, że zamiast starzeć się z godnością dziecinnieje coraz bardziej. Główna wada: pisze. Główna zaleta: może pisać na dowolny temat...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *