„Polska – Rosja. Historia obsesji, obsesja historii” Andrzej Chwalba, Wojciech Harpula

Nie będę ukrywać, że rozmowa wybitnego historyka i redaktora bardzo mnie uwiera. Może dlatego, że mam akurat okazję (albo pecha) obserwować z bliska miejsce zamieszkałe przez ludzi uwikłanych w beznadziejny i nierozwiązywalny konflikt terytorialno-polityczno-historyczny. Być może także dlatego, że kolejny raz otrzymujemy rozważania dotyczące błędów, wypaczeń, wykorzystanych i niewykorzystanych szans zdominowania lub chociaż neutralizacji sporu z Rosją.

Polacy w trakcie takich dyskusji wpadają zazwyczaj w podobną pętlę narracyjną: walczyliśmy o terytorium, byliśmy na Wschodzie awangardą cywilizacji łacińskiej i ostoją wolności w porównaniu ze zniewolonymi przez samodzierżawie i komunizm Rosjanami. W dyskusji profesora Chwalby i redaktora Harpuli także zabrakło wielu elementów, które należałoby rozważyć. Przede wszystkim rozmowa dotyczy terenu jednego z największych pograniczy kulturowych na świecie. Europa środkowo-wschodnia jest od wieków obszarem zmagań nie tylko politycznych, terytorialnych, ale i rywalizacji różnych religii, etnosów, narracji historycznych. Na różny sposób ta część kontynentu miała kontakty ze wszystkimi historycznymi potęgami: od państwa rzymskiego i Bizancjum, przez imperium Mongołów i ottomańską Turcję, aż po złowrogą potęgę ZSRR. Polacy (wraz z Litwinami) również przeżyli swoje pięć minut sławy i potęgi. Problem polega na tym, że na zawsze pozostaliśmy sierotami po silnym polsko-litewskim kondominium. Nie można oprzeć się wrażeniu, iż miejsce analizy zajmuje zazwyczaj poczucie historycznej porażki, że do grona potęg już nie należymy. Obaj rozmówcy kilkakrotnie powracają do słynnych w polskiej historiografii oraz polityce dyskusji o przyczynach upadku państwa polskiego i oddania pola rosyjskiej hegemonii. Profesor Chwalba podsumowuje to nader trafnie: „sami sobie byliśmy winni”. Szkoda tylko, że w dalszym ciągu szukamy nieistniejącej odpowiedzi na pytanie o mechanizmy zmierzchu potęg. Polacy nigdy nie umieli pogodzić się z faktem, że państwa funkcjonujące na terenach pograniczy rzadko kiedy mogą się poszczycić stabilną i długotrwałą egzystencją.

Polska również pod względem kulturowym okazała się mniej atrakcyjna od Rosji. Autorzy nawet nie próbują szkicować jakichś alternatywnych scenariuszy przyciągnięcia Rosjan, Rusinów, Ukraińców albo Białorusinów do kultury polskiej. W trakcie dyskusji kilkakrotnie jako przyczynę tego stanu rzeczy wymieniają jej „łacińskość” i okcydentalizm. Nie konkludują zresztą następstw tego faktu. To były zaś kluczowe czynniki, które z kultury polskiej wykluczały rzesze osób związanych z tradycją kultury rusko-bizantyjskiej i niechętne porzucaniu dotychczasowej tożsamości religijnej i kulturowej. Nie można więc dziwić się, że elitarna kultura „pańskiej Polski” dla Rosjan była zbyt niedostępna. Za to Polacy mogą się szczycić tym, że kultura rosyjska na pewno byłaby o wiele uboższa, gdyby nie funkcjonowały w niej osoby o korzeniach tkwiących w Rzeczypospolitej Obojga Narodów: Dymitr Szostakowicz, Fiodor Dostojewski, Kazimierz Malewicz, Konstanty Ciołkowski i setki innych. Polacy raczej ignorują ten aspekt wspólnych dziejów, gdyż historia polityczno-terytorialnego konfliktu obu państw zdominowała cały dyskurs. I właśnie dlatego powinno zmienić się styl całej dyskusji, jeśli chcemy zamknąć wzajemny rejestr historycznych krzywd i uprzedzeń.

Ewa Glubińska

Tytuł: Polska – Rosja. Historia obsesji, obsesja historii
Autorzy: Andrzej Chwalba, Wojciech Harpula
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Rok wydania: 2021

About the author
Ewa Glubińska
historyczka, feministka, wielbicielka herstories pisanych przez życie i tych fikcyjnych również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *