PATRONAT SZUFLADY: Podróże pana Kleksa – Jan Brzechwa

podroze pana kleksa Jan BrzechwaPolska literatura dziecięca ma w swym dorobku przepiękne dzieła, często obecnie niedoceniane. Być może jest to wynikiem tego, że generalnie dzieci czytają coraz mniej, poprzestając na ekranizacjach lektur szkolnych i na tym, co wygrzebią w Internecie. Tymczasem nasze pociechy same nie wiedzą, co tracą. Nawet najlepszy film nie jest w stanie przekazać magii drukowanego słowa i wzruszeń, jakich doznaje się przewracając kolejne strony tradycyjnej książki. Szczęśliwie ostatnio próbuje się zmienić negatywny obraz Polski jako kraju ludzi, gdzie czytelnictwo stoi na ostatnim miejscu w Europie. Jedną z form walki z tym wstydem jest wydawanie klasyki dziecięcej w nowej, wabiącej oczy szacie graficznej. Jedną z wydanych w ten sposób książek są „Podróże Pana Kleksa” Jana Brzechwy – prawdziwa perła polskiej literatury dziecięcej.

Wielki Bajarz, władający państwem Bajdocja, ma ogromne kłopoty. On i jego poddani uważają, ze nie ma na świecie nic piękniejszego i ważniejszego od bajek, mają jednak problemy z utrwalaniem wymyślanych opowieści. Gdy kolejne pomysły okazują się niewypałem, z kłopotów wybawia ich tajemniczy podróżnik, profesor Ambroży Kleks, który zjawia się w pięknej krainie i proponuje, że przywiezie władcy prawdziwy skarb: czarny atrament, którym można zapisywać bajki na papierze. Uradowany Wielki Bajarz ofiarowuje przybyszowi piękny żaglowiec razem z załogą, z którą ma on udać się w świat na poszukiwanie atramentu. Pan Kleks wyrusza więc w drogę do nieznanych, pięknych i przerażających krain. W tej podróży czyhać będą na niego i jego towarzyszy przeróżne niebezpieczeństwa. Nie najmniejszym z nich jest postać prześladowcy profesora, Alojzego Bąbla, który zrobi wszystko, aby przeszkodzić w jego misji….

„Podróże pana Kleksa” to kontynuacja bestsellerowej powieści „Akademia pana Kleksa”. W niczym nie ustępuje części pierwszej, choć w jej konstrukcji przyczynowo-skutkowej można zauważyć pewną nieścisłość. Alojzy Bąbel, dawny uczeń profesora, pojawia się w jego Akademii jako chłopiec-robot – akcja zaś toczy się wtedy w czasach mniej więcej współczesnych Brzechwie. Natomiast „Podróże pana Kleksa” to powieść, która rozgrywa się w „dawnych czasach, gdy kreda była czarna, zaś atrament biały”. Tymczasem Alojzy jest tu już dorosły, co wymusza niejako zadanie dwóch pytań: po pierwsze, jak robot mógł „dorosnąć”? I po drugie, czy pan Kleks i jego uczniowie umieją podróżować w czasie? Być może tak i odbywa się to za pomocą tajemniczych furtek w murze Akademii – furtek prowadzących do różnych bajek z całego świata. Jednak Brzechwa nie zaznaczył tego odpowiednio dobrze i można mu to wytknąć. Jednak po co? Dzieciom ta pozorna niekonsekwencja nie przeszkadza, zatem i dorosłym nie powinna. Wystarczy, że czarodziejska opowieść Jana Brzechwy jest naprawdę wspaniałym kawałkiem literatury i to naszym, polskim.

Czytając dziś „Podróże pana Kleksa” nie sposób nie ulec podziwowi dla tego autora, który przecież urodził się jeszcze w dziewiętnastym wieku, a w swych książkach zawarł niezwykłe rzeczy. Gdy czyta się opis kolejnych krain, mamy tam państwa rządzone przez ekologów, naukowców, ludy prymitywne i stojące na wysokim poziomie rozwoju, nawet przez stwory nie-ludzkie! Opis podwodnego świata Abetów kojarzy się z najlepszymi filmami science-fiction, a bezduszni, choć niezwykle inteligentni Patetończycy wydają się być jakimiś krewnymi Wolkan ze Star Treka. Jednak niewiele może się równać z poetyckim opisem państwa Nibycja. Spotkanie pana Kleksa z nieistniejącym psem jest jedną z najpiękniejszych, najmocniej chwytających za serce scen w polskiej literaturze dla dzieci.

Nowe wydanie wabi oczy żywymi kolorami. Jest bardzo solidne, eleganckie i specjalnie przystosowane dla dzieci. Książki w takiej oprawie niełatwo zniszczyć, a duży druk ułatwia czytanie. Jedynym mankamentem, jeśli można tak powiedzieć, są rysunki Surena Vardaniana. Nie to, żeby były złe, a dzieci z pewnością je polubią. Jednak nie umywają się do dawnych, wysmakowanych artystycznie  ilustracji Jana Szancera, które zdobiły poprzednie wydania. Reasumując – jeśli szukacie Państwo książki na prezent dla swego dziecka, ta będzie w sam raz. Polecam.

Luiza „Eviva” Dobrzyńska

Tytuł: „Podróże pana Kleksa”
Autor: Jan Brzechwa
Okładka: twarda
Ilustracje: Suren Vardanian
Ilość stron: 159
Rok wydania: 2013
Wydawnictwo: SKRZAT

About the author
Technik MD, czyli maniakalno-depresyjny. Histeryczna miłośniczka kotów, Star Treka i książek. Na co dzień pracuje z dziećmi, nic więc dziwnego, że zamiast starzeć się z godnością dziecinnieje coraz bardziej. Główna wada: pisze. Główna zaleta: może pisać na dowolny temat...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *