Podnieść na siebie rękę – Jean Amery

Według Jeana Amery’ego prawo do życia jest też prawem do śmierci. Jeśli ktoś ma dość i chce się zabić, zamiast potępiać go czy na siłę namawiać do zmiany decyzji powinno się po prostu pozwolić mu odejść. Amery popełnił samobójstwo dwa lata po publikacji tej książki, można więc przyjąć, że naprawdę wierzył w to, co pisał.

Pisanie o kontekście, w jakim należy rozpatrywać ten esej, jako strasznym stoi w sprzeczności z tym, co autor próbuje przekazać. W przeciwieństwie do suicydologii, którą zajmuje przede wszystkim statystyka, autor skupia się na indywidualnym doświadczeniu. Powody dobrowolnej śmierci są przecież bardzo różne. Koniec życia nie jest wcale tragedią, ale konsekwencją prawa do samostanowienia. Jeśli rzeczywiście człowiek może być, kim chce, dlaczego nie pozwolić mu odejść, gdy czuje, że wyczerpał już wszystkie możliwości? Podsuwanie fałszywych, często niesprawdzonych, powodów do dalszego trwania jest w pewnym sensie egoistyczne. To my chcemy, żeby ten ktoś żył, my chcemy go zatrzymać.
Sam termin „samobójstwo” jest dla autora dość nieprzyjemny – preferuje on określenie „dobrowolna śmierć”. I rzeczywiście, jest to gest dobrej woli wobec siebie. No bo „czy musi się istnieć tylko dlatego, że raz się zaistniało?” (s. 39). Amery dotyka tu kwestii bardzo istotnej, choćby z punktu widzenia antynatalistów. Ci twierdzą, że wszelkie nowe życie będzie cierpieć, więc z troski o nie lepiej nie sprowadzać go na świat. Obecność jakiegokolwiek cierpienia jest wystarczającym powodem, by nie powoływać do życia nowego człowieka. Antynataliści odrzucają jednak argument o samobójstwie, bo to wywołuje cierpienie innych, a najważniejsze jest właśnie tego cierpienia ograniczenie. Amery zdaje się stać w opozycji do tego stanowiska.
Temat eseju jest trudny, ale forma też okazuje się trochę poplątana, czego najlepszy przykład stanowi chyba fragment: „mam nadzieję, że czytelnik wybaczy mi tę dygresję. Trzeba od razu dodać, że nie była to dygresja” (s. 171). Autor kluczy, momentami się miota, jakby sam obawiał się realizacji swoich postulatów. Te są dosyć proste: pozwólmy umrzeć, tak samo jak pozwalamy żyć.

Tytuł: Podnieść na siebie rękę. Dyskurs o dobrowolnej śmierci
Autor: Jean Amery
Przekład: Bogdan Baran
Liczba stron: 181
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Wydawnictwo Aletheia

About the author
Łukasz Muniowski
Szef działu recenzji książkowych. Doktorant w Instytucie Anglistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Autor artykułów naukowych o koszykówce, grach video, serialach, gentryfikacji i literaturze. Ma trzy psy. Chciałby mieć świnię.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *