PATRONAT SZUFLADY: Sztylet – Jorge Fernández Díaz

0

Sztylet-okl-wst-ALL„OSTRA, MROCZNA, PEŁNA PRZEMOCY, DEMASKATORSKA, PASJONUJĄCA POWIEŚĆ. JEST TAK BARDZO ARGENTYŃSKA, ŻE AŻ PRZESZYWA DRESZCZ”. ARTURO PÉREZ-REVERTE

Mroczne kulisy władzy, narkobiznesu i korupcji, o których nikt nie ma odwagi mówić.

Tajemniczy i niedostępny Stokroć jest weteranem wojny o Falklandy-Malwiny. Pracuje dla jednej z najbardziej utajnionych komórek argentyńskich służb specjalnych. Tym razem ma chronić hiszpańską prawniczkę, przybywającą w interesach do Buenos Aires. Szybko okazuje się, że są to brudne interesy, w których poza gangsterami po uszy tkwią politycy i biznesmeni. Na każdym kroku prawda miesza się z kłamstwem. Gdy w grę wchodzą namiętności i miłosna obsesja, zaczyna się pełnokrwisty argentyński thriller. Uzależnia jak narkotyk.

Jorge Fernández Díaz jest argentyńskim pisarzem i dziennikarzem. Przez trzydzieści lat pracował jako reporter, dziennikarz śledczy, komentator polityczny, redaktor gazet i redaktor naczelny czasopism, m.in. w opiniotwórczym tygodniku „Noticias”, obecnie zaś jest kierownikiem literackiego dodatku do dziennika „La Nación”. Jego powieści były bestsellerami w Argentynie, Ameryce Łacińskiej i Hiszpanii. Laureat nagród i odznaczeń (otrzymał m.in. Krzyż Orderu Izabeli Katolickiej), jest jedną z ikon literatury w swoim kraju. Jego ostatnia powieść Sztylet była hitem wydawniczym w Argentynie, ukazała się też m.in. w Hiszpanii; wkrótce zostanie zekranizowana przez reżysera Marcela Piñeyra.

PEŁNOKRWISTY ARGENTYŃSKI THRILLER

Fragmenty książki:

1.
Tamta sobota była naprawdę ciężka: podczas odwrotu podziurawiłem kulami pięciu czy sześciu żołnierzy, ale angielski snajper z celownikiem na podczerwień powstrzymał mnie raptownie, robiąc mi wyrwę w brzuchu. Było to w czasie bitwy o Monte Longdon1. Kiedy się przebudziłem, leżałem w jakimś namiocie, już załatany. Poddaliśmy się. Po powrocie dali mi trzy medale i zamknęli na oddziale psychiatrycznym szpitala wojskowego. Potem zmusili do podpisania jakichś poufnych papierów, wsadzili na ciężarówkę razem z innymi zdezorientowanymi świrami i wywieźli po cichu do koszar w Campo de Mayo, gdzie trzymali nas dwa lata i szkolili na komandosów pod rozkazami Leandra Calgarisa.
2.
Sprawdzamy zegarki: minęło ponad czterdzieści minut od uzgodnionej godziny. Pierdolona mgła. Razem osiemset pięć paczek czystej sprasowanej kokainy. Ważą osiemset czterdzieści jeden tysięcy sześćset dziewięćdziesiąt dziewięć kilogramów. Na miejscowym rynku są warte dwadzieścia jeden milionów dolarów. W którymkolwiek kraju Europy Środkowej – dwa razy tyle.
3.
Chemik jest w swoim żywiole: rozpuszcza po dwieście gramów kokainy w butelkach o pojemności siedmiuset pięćdziesięciu mililitrów i nadzoruje ich ponowne korkowanie. Pierwsze dziesięć tysięcy flaszek trafia do kartonów, po sześć w każdym, potem do kontenera, który Wila wysyła do portu w Buenos Aires.
4.
Mam wiele imion, ale w naszym światku znają mnie jako Stokrocia. To dowcip, który krążył wśród kotów w Puerto Argentino. Byłem wtedy postrachem poborowych piechoty. „Po stokroć skurwysynu”, mówił do mnie starszy sierżant podczas codziennych porannych ćwiczeń. To była pochwała. I tak zostałem Stokrociem.
5.
Operacja „Biały Morszczuk”: pięćset osiemdziesiąt dziewięć kilogramów w dwóch turach, pierwsza w składzie kontenerów w Retiro, druga kilka miesięcy później w Barcelonie, gdzie na polecenie sędziego z Mar del Plata przeszukano ładownię statku pod banderą liberyjską, który wypłynął z Buenos Aires. Proszek bogów ukryty między całymi i filetowanymi morszczukami. Luty i marzec 2006 roku. Dwadzieścia dziewięć milionów dolarów.
6.
Tą częścią rządził niepodzielnie Nacho Bragoni, który miał swój „pokój” z telewizorem, komputerem, telefonami komórkowymi i bronią. Kokaina, marihuana, pasta z koki, rivotril – wszystko zależało od jego dobrej woli. Trzeba było mu płacić. Przez cały dzień Bragoni odbierał telefony – zamówienia składali ludzie z innych więzień, a ekskomisarz zdobywał na zewnątrz wszystko, co było potrzebne.
7.
Operacja „Białe Winnice”: maj 2004 roku, magazyny w Munro, dwie tony w kilogramowych kostkach i dziesięć tysięcy butelek czerwonego wytrawnego wina w kartonach po sześć, przeznaczonych na rynek europejski. Rozpuszczona kokaina.
8.
Jakiś naćpany transwestyta mówił mi, że „mąż” jego „przyjaciółki” skorzystał z okazji i uciekł. Z mojego bloku wypuszczono wówczas dwóch płatnych morderców, dostali broń, ukatrupili jego ojca i zagrozili krewnym, że co noc będą wykonywać kolejną egzekucję, aż zabiją wszystkich członków rodziny, jeśli uciekinier się nie podda. Poddał się.
9.
Kilka razy do czegoś między nami doszło, przespaliśmy się ze sobą, niewiele więcej. Prawdą jest, że mam do niej słabość. Nie podoba mi się, że jest ćpunką, ale już mnóstwo razy wykrzyczała mi, że to nie mój biznes.
10.
O ósmej rano dzwoni Wila. Ktoś włamał się do rozlewni. Rossi siedzi w kantorku na obrotowym krześle ze spuszczoną głową, jakby nie żył, z ust kapie mu krew. Jest nagi, dłonie i stopy ma związane kablem, ciało posiniaczone i poprzypalane.
11.
Niemrawo zakładam kurtkę i przeglądam się w lustrze: długie brudne włosy, nierówna, przetłuszczona broda, szkielet o nabiegłych krwią oczach mordercy. Facet nie do poznania. Nawet rewolwer waży tonę.

Sztylet-okl

 

Podziel się

O autorze

Magdalena Pioruńska

twórca i redaktor naczelna Szuflady, prezes Fundacji Szuflada. Koordynatorka paru literackich projektów w Opolu w tym Festiwalu Natchnienia, antologii magicznych opowiadań o Opolu, odpowiadała za blok literacki przy festiwalu Dni Fantastyki we Wrocławiu. Z wykształcenia politolog, dziennikarka, anglistka i literaturoznawczyni. Absolwentka Studium Literacko- Artystycznego na Uniwersytecie Jagiellońskim. Sama też próbuje swoich sił w roli nauczyciela kreatywnego pisania. Dotąd wydała książkę poświęconą rozpadowi Jugosławii, zbiór opowiadań fantasy "Opowieści z Zoa", a także jej tekst pojawił się w antologii fantasy: "Dziedzictwo gwiazd". Autorka powieści "Twierdza Kimerydu". W życiu wyznaje dwie proste prawdy: "Nikt ani nic poza Tobą samym nie może sprawić byś był szczęśliwy albo nieszczęśliwy" oraz "Wolność to stan umysłu."

Odpowiedz