PATRONAT SZUFLADY: Recenzja komiksu „Borka i Sambor, Mieszko”

Bezbłędny comeback pary czarujących bohaterów, Borki i Sambora, którym dzielnie partneruje chwacki sowizdrzał Dratewka. Błyskotliwie, nielinearnie i nieszablonowo prowadzone przygody, spisane przez Elżbietę Żukowską, i prosta, ale niebanalna kreska Karola Kalinowskiego, tak pełna polotu, że rozbraja i oczarowuje. Dodajmy do tego potężną porcję humoru, uważnie odcedzaną i stopniowo dozowaną historię początków Państwa Polskiego, a dostaniemy garść niesamowitych przygód, których nuda nie waży się nawet na sekundę tknąć i obok których żaden dzieciak nie przejdzie obojętnie.

Komiks wydany przez Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie jest już odsłoną czwartą i tym razem twórcy zabierają nas właśnie do Gniezna, gdzie poznajemy niewidomego chłopca o imieniu Mieszko i całą ławę mniej lub bardziej istotnych dla całej opowieści postaci. Trzeba pamiętać, że niektóre wątki z poprzednich części są tutaj kontynuowane, jednak historia zawarta w tym tomie jest tak absorbująca, że znajomość starszych przygód nie jest konieczna, aczkolwiek może ubarwiać, spinając klamrą całość, podnosząc atrakcyjność nie tylko, choć przede wszystkim, dla młodego czytelnika. Nie jest to specjalnie trudne, gdyż bohaterowie: Borka, Sambor, Dratewka i Mieszko są w podobnym wieku do ich czytelników, a historia pierwszego władcy Polski z dynastii Piastów jest dobrze wszystkim znana, przykuwa uwagę, zabawia, śmieszy i przy tym wznieca w dzieciakach pragnienie sięgnięcia do historii Polski.

Karol Kalinowski, znany bardziej pod pseudonimem „KRL”, to utalentowany rysownik, któremu rozgłos przyniosła współpraca z magazynem „Produkt”, twórca miasteczka Kościsko, postaci Łaumy i wielu komiksowych pozycji. Nie wystarczy o nim napisać, że wykonał kawał wspaniałej graficznej roboty. Kalinowski operuje lekką kreską, prowadzoną pewną i doświadczoną ręką. Kadry uszeregowane są klasycznie, co wydaje się właściwym pomysłem dla niewyrobionych młodych pożeraczy komiksów. Kolorystyka scenografii, poszczególnych kadrów i postaci wydaje się nieco anemiczna, tymczasem jest po prostu nienachalna dla opowieści, nie zabiera jej oddechu. Delikatne światło barw pulsuje i harmonijnie współgra z bulwiastymi dymkami tekstowymi, których formy roztapiają się w miękkich, białych plamach.

Za scenariusz z kolei odpowiedzialna jest Elżbieta Żukowska, literaturoznawczyni, scenarzystka komiksowa, animatorka projektów kulturalnych. Jej gęsty świat żywiołowego działania wśród wielości przetwarzanych tematów nie pozwala się nudzić, nie daję odpocząć, powołuje do życia kolejne postacie, nawet te, które pojawiają się na chwilę, stają się częścią palety KRL-a. Żukowska czyta pradzieje i ciekawie je interpretuje, naprowadza na nowe skojarzenia, buduje relacje i pomosty pomiędzy postaciami, puszcza oko do odbiorcy i uśmiecha się do historii. Chłoniemy jej koncepcje, stajemy się częścią tej przygody, towarzyszem każdej chwili, jaka pokazuje się nawet na mgnienie oka, właściwie tylko po to, by móc pociągnąć za sobą następne.

Historia „Borki i Sambora” pędzi jak kolejka górska. Nakręcona jak teledysk i rozpędzona do czerwoności nagle na moment zwalnia i kiedy myślimy, że historia powoli zamyka bramy, okazuje się, że nasi bohaterowie źle skręcili za lasem, dzięki czemu wpadają z impetem w jedną przygodę i wypadają z drugiej, teleportując się z miejsca na miejsce z przerzucanym z ręki do ręki przedziwnym artefaktem, jakim jest zaczarowane jajo.

Przepyszny graficznie, edukacyjny komiks na tle wydarzeń historycznych z początków państwa polskiego. Można się w nim od początku do końca rozsmakować i oczywiście nabrać przy tym apetytu na więcej.

Piotr Burzyński

Scenarzysta:Elżbieta Żukowska

Ilustrator:Karol „KRL” Kalinowski

Wydawnictwo:Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie

Data wydania:10 marzec 2020

About the author
Piotr Burzyński
Piotr Burzyński Urodzony w Bielsku-Białej. Ukończył Liceum Plastyczne w Jarosławiu i Wydział Pedagogiczno-Artystyczny Uniwersytetu Rzeszowskiego na specjalizacji grafika/linoryt. Rysuje komiksy, grafiki, ilustracje. Inspiracji szuka w czeskiej literaturze, w szalonej kresce Moebiusa i w czerwonych oczach węża Nidhogg'a, w kinie lat 90-tych, w nocach na ziemi Jima Jarmusch'a, w "Silent Treatment" The Roots i w tej ciemnej przestrzeni pomiędzy gwiazdami. Fb: SwietlikBurzynskiArt

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *