PATRONAT SZUFLADY: Marissa Meyer „Winter”

Nadszedł czas na finał „Sagi księżycowej” Marissy Meyer. „Winter” to nie tylko futurystyczny retelling baśni o Królewnie Śnieżce, ale także opowieść o dalszych losach postaci, które poznaliśmy w poprzednich częściach – „Cinder”, „Scarlet” i „Cress”.

Winter jest oszałamiająco piękną księżniczką Księżyca. To osóbka urocza i pracowita, która uśmiechem potrafi olśnić każdego oprócz swojej macochy. Królowa Levana zazdrości dziewczynie urody i popularności. Winter nie chce nikim manipulować, więc przed laty zrezygnowała z używania księżycowego daru. Ma to jednak poważne konsekwencje. Księżniczka powoli popada w szaleństwo, dręczą ją wizje zakrwawionych pałacowych murów i samej siebie zamieniającej się w lód. Jedyną osobą, której Winter może zaufać, jest pałacowy strażnik Jacin.
Sytuacja na Księżycu robi się coraz bardziej niebezpieczna. Levana jest tylko o krok od zrealizowania swoich planów, zdobycia pełnej władzy nad Księżycem i Ziemią. Poważną przeszkodę stanowi Cinder, a właściwie zaginiona następczyni tronu Księżyca, Selene, która wraz z przyjaciółmi szykuje się do powrotu i wywołania rewolucji.

„Winter”, podobnie jak poprzednie części „Sagi księżycowej”, to retelling baśni, tym razem o Królewnie Śnieżce. Znajdziemy w niej wszystkie ikoniczne sceny, jak zwykle poddane przez Meyer ciekawej obróbce i opowiedziane w sztafażu science fiction. Jednak „Winter” nie jest osobną historią, lecz przede wszystkim kontynuacją wydarzeń opisanych w poprzednich tomach i wymyślonych przez autorkę. Losy księżniczki są ważne, ale równie istotne jest to, co dzieje się z poznanymi wcześniej bohaterami, na czele z Cinder, której decyzje i ewolucja stanowią najważniejszy plan opowieści.
Finał „Sagi księżycowej” podkreśla to, co było już widoczne w poprzednich tomach – Meyer precyzyjnie rozpisała fabułę serii, płynnie łącząc znane baśniowe motywy z własną historią. Co trzeba podkreślić, historią dość skomplikowaną i wielowątkową. Takie połączenie nie było łatwym zadaniem, a jednak się udało. Dlatego „Winter” czyta się nie tylko jako retelling, czekając na ikoniczne sceny z baśni (choć i w tym aspekcie Meyer nie brakuje dobrych pomysłów), ale i odrębną opowieść, w której motywy baśniowe są ciekawym uzupełnieniem. Dodatkowy smaczek stanowią nawiązania do innych dzieł silnie zakorzenionych w popkulturze – jak „Gwiezdne wojny” czy „Czarodziejka z Księżyca”. I tak z tomu na tom „Saga księżycowa” jest coraz bardziej rozbudowana, pojawiają się kolejne wątki, motywy i tematy.
I choć z uwagi na baśniowe inspiracje „Winter” jest dość przewidywalna, dobro w starciu ze złem musi zawsze zatriumfować, to jednak nie umniejsza to w niczym radości czytania. „Saga księżycowa” jest lekka, przyjemna, cały czas coś się dzieje i nie ma miejsca na nudę. A do tego dochodzą ciekawe i konsekwentnie rozwijane pomysły Meyer.

Fantastyka młodzieżowa miewa problemy z dobrze wykreowanymi bohaterami. Łatwo popada w pułapkę idealnych postaci, które dysponują tak niezwykłymi mocami, że właściwie w pojedynkę mogłyby zmienić świat. Tymczasem Meyer wykreowała postaci różnorodne i charakterystyczne, których nie sposób nie lubić. Wątki miłosne są obecne, ale w żadnym wypadku nie przysłaniają całości akcji, są tylko dodatkiem. Bo w końcu nadchodzi rewolucja.
Winter, wariacja na temat Śnieżki, to kolejna ciekawa bohaterka. Interesujące jest jej zestawienie z Cinder. Winter wydaje się słaba i krucha, ale Cinder dostrzega, że pod pewnymi względami jest od niej znacznie silniejsza. Nie korzysta z księżycowego daru, choć wpędza ją to w szaleństwo i naraża na kpiny.
Sama Cinder nie jest ideałem, ma swoje wady i wątpliwości, czy postępuje słusznie, czy nie jest taka sama jak Levana. „Saga księżycowa” to także historia o dojrzewaniu Cinder, o samoakceptacji. Początkowo dziewczyna wstydziła się bycia cyborgiem. Zawsze ukrywała swoje metalowe części, by nie być postrzegana jako wyrzutek. Jednak wszystkie dotychczasowe przeżycia w końcu uczą ją, że musi zaakceptować siebie taką, jaka jest.
Warto też zwrócić uwagę, że Meyer postarała się o to, aby Levana, główny czarny charakter serii, nie była tylko Złą Królową. Dowiemy się więc, dlaczego stała się tym, kim jest, i jakie doświadczenia z przeszłości ją ukształtowały. Przy okazji pojawia się kolejny baśniowy morał, w powieści powtórzony także w związku z przemianą Wilka – to nie wygląd decyduje o tym, że ktoś jest potworem.

Cinder nienawidziła swojego mózgu za to, że określił twarz królowej jako groteskę. Ona kiedyś też była ofiarą, tak jak ofiarą była Cinder. Ileż to razy ludzie uznawali metalowe kończyny Cinder za groteskowe, nienaturalne, odpychające?
Nie. Levana była potworem, ale nie ze względu na twarz, którą ukrywała przez te wszystkie lata. Jej potworność tkwiła znacznie głębiej (s. 776-777).

„Winter” Marissy Meyer to bardzo udany finał „Sagi księżycowej”, która z niesłychaną lekkością i precyzją łączy motywy znanych baśni z futurystycznym sztafażem, dopełnionym ciekawymi i konsekwentnie poprowadzonymi pomysłami autorki. Książka zgrabnie domyka wątki zarysowane w poprzednich tomach. Jest to lekka, przyjemna i wciągająca fantastyka młodzieżowa.

Barbara Augustyn

Autor: Marissa Meyer
Tytuł: „Winter”
Cykl: Saga Księżycowa
Tłumaczenie: Ewelina Zarembska
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Liczba stron: 860
Data wydania: 2020

Retelling, Saga księżycowa, Baśnie, Papierowy Księżyc, Kopciuszek, Księżycowi, Zła królowa, Królewna Śnieżka, Gwiezdne wojny, Czarodziejka z Księżyca, Fantastyka, Patronat Szuflady, Patronaty Szuflady

About the author
Barbara Augustyn
Redaktor działu mitologii. Interesuje się mitami ze wszystkich stron świata, baśniami, legendami, folklorem i historią średniowiecza. Fascynują ją opowieści. Zaczytuje się w literaturze historycznej i fantastycznej. Mimowolnie (acz obsesyjnie) tropi nawiązania do mitów i baśni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *