PATRONAT SZUFLADY: Kreacja – Eliza Sarnacka – Mahoney: Co widzimy, przeglądając się w oczach innych?

Stojąc przed sklepową półką w księgarni, zawsze dokładnie oglądam okładki. Możliwe, że nie jest to najmądrzejszy sposób na wybór książki, ale nigdy mnie nie zawiódł. Tak było i tym razem. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam przykuwające oko zdjęcie młodej kobiety na okładce „Kreacji” Elizy Sarnackiej-Mahoney pomyślałam, że opowieść w niej zawarta będzie podobna – nieuchwytna i stylowa, z domieszką kobiecej siły i nutą temperamentu prawdziwej business-woman. Książka była dokładnie taka, jak ją sobie wyobrażałam. Miejscami niejasna i tajemnicza, zmuszająca czytelnika do głębszej analizy, ale również zaskakująca w swej prostocie, a naturalne dialogi między bohaterami, wzbogacone kwiecistym językiem, trzymały akcję w napięciu do ostatniej strony.

i-kreacja-eliza-sarnacka-mahoney

Dodatkowo, jak na kreację z prawdziwego zdarzenia przystało, Sarnacka-Mahoney zręcznie przyodziała kobiecy seksapil w wypielęgnowane dzięki medycynie estetycznej ciała, modne stroje, wysokie obcasy i… no właśnie, w co dokładnie?

Już po okładce można się domyślić, że pierwsze skrzypce w powieści grają, a jakże, kobiety. Na pierwszym planie toczy się barwne życie bezkompromisowej Agaty Ł.; szukającej sensu istnienia producentki Marty; emerytowanej gwiazdy popularnego talk-show Wioletty, która po latach ma możliwość odnalezienia tego, co dawno temu jej skradziono; a także przyjaciółki Marty – Anki, próbującej realizować się na przekór wszystkim i wszystkiemu jako idealna matka, żona i córka. Na drugim planie pojawia się nasz polski PRL, ze swoimi licznymi odcieniami szarości i dzierganymi na drutach sweterkami, gdzie autorka „Kreacji” genialnie i konsekwentnie wplata perypetie bezkompromisowych starszych pań – matek – niekiedy na siłę próbujących naprostować pokręcone życie swoich córek. Gabriela Narzymska, dla której jej własne potrzeby nigdy się nie liczyły i która przez całe życie nastawiona była na zapewnienie swojej pierworodnej godnego życia, w końcu otwiera się na świat. Dorota Anna, matka Marty, zawsze była silną, niezależną i spełniającą się zawodowo kobietą, która od najmłodszych lat wpajała córce poczucie własnej wartości;- nagle zmieniła front, burząc poukładany światopogląd Marty.

W powieści jest i miejsce dla wtrącającej się we wszystko matki Anki, typowej teściowej z kawałów, jak również wścibskiej, ale dobrotliwej sąsiadki Narzymskiej – Ireny Truszewskiej. Pomiędzy głównymi wątkami, swoje większe i mniejsze dramaty przeżywa skrzywdzona wizażystka Monika i wschodząca gwiazda talk-show Asia. A gdzieś daleko w tle, na pierwszy rzut oka zupełnie bez znaczenia, pojawiają się mężczyźni, odgrywający w powieści rolę obserwatorów, nieraz będący dla głównych bohaterek odskocznią bądź buforem między nimi a otaczającym ich światem.

Każda z żyjących w dzisiejszych realiach młodych dziewcząt i kobiet może się utożsamiać z problemami bohaterek Sarnackiej-Mahoney, które walczą z systemem, gdzie bogaci zawsze pozostają bogaci, a biedni nigdy nie wychodzą przed szereg. Nieraz jednak nie zdają sobie sprawy, jak bardzo swoim postępowaniem krzywdzą siebie i swoich bliskich. Wydarzenia w „Kreacji” przeplatają się ze sobą i łączą, jakby to samo życie pisało scenariusz, a nie doskonała autorka. Bohaterki mijają się w drzwiach, łączą je zarówno przypadkowe gesty i spojrzenia, jak również wspólne interesy. Aby osiągnąć swój cel i zaistnieć w świecie, który nastawiony jest na karykaturalne piękno i doskonałość w każdym calu, używają wszystkich dostępnych im środków. Nieprzypadkowo bohaterkami „Kreacji” są kobiety, a nie mężczyźni, ponieważ to właśnie one mają największe pole manewru w tej materii. Posługują się nie tylko kreacją widoczną na zewnątrz, ale i zmieniają swoje wnętrze, niekiedy całkowicie zamykając się na otoczenie. Modna fryzura, duże okulary przeciwsłoneczne i wysokie szpilki to tylko poza, dzięki której ukrywają swoją osobowość i prawdziwą naturę.

Kreacja_okladka-1024x679

—Mnóstwo ludzi istniało na niby – powiedziała jedna z bohaterek Sarnackiej-Mahoney, pod czym podpisuję się obiema rękami. Kobiety, tak jak bohaterki „Kreacji”, starają się oszukać otoczenie, bojąc się, że ich prawdziwe ja nie jest zbyt dobre, zbyt mądre lub nawet zbyt ładne, żeby zaistnieć w branży, jakakolwiek by ona nie była. Agata, która od zawsze widziała się w roli bogatej celebrytki, stara się osiągnąć swój cel poprzez liczne manipulacje, kłamstwa i przekonanie, że wszystko inne jest mało ważne. Marta, zarobiona, ale dobrze prosperująca finansowo producentka, jest przeciwieństwem Agaty. Ma ona pieniądze i dobrą posadę, a jej zespół traktuje ją jak niezastąpioną w nagłych przypadkach broń, jednak kobieta jest samotna i zagubiona, a w głębi duszy coraz częściej marzy o założeniu rodziny. Jej bliska przyjaciółka Anka ma natomiast to, czego pragnie Marta, jednak niestety kompletnie się w tym gubi. Na wszelkie sposoby stara się być idealną matką i żoną, zapominając, że niekiedy wystarczy być po prostu sobą, i że miłość i zrozumienie okazywane dzieciom potrafi wrócić w najmniej spodziewanych momentach.

—Co widzimy, przeglądając się w oczach innych?– podsumowuje w epilogu Róża Bertin, francuska modystka i projektantka na dworze Marii Antoniny. A ja od siebie dodam jeszcze: Czy na pewno podoba nam się to, co tam widzimy? Czy dopasowana jak druga skóra kreacja jest nam aż tak potrzebna do życia? Czy tak bardzo musimy wodzić za nos otaczający nas świat i bliskich nam ludzi? Czy bez tego nie jesteśmy w stanie egzystować normalnie i wpasować się w wymagający świat, jaki sami sobie tworzymy? Na te i na wiele innych życiowych pytań Sarnacka-Mahoney odpowiada ustami bohaterek, próbujących odnaleźć swoje miejsce w przerażających realiach świata, w którym takie cechy jak odwaga, wierność, uczciwość i lojalność nic nie znaczą. Natomiast zakończenie książki mówi nam, że nie zawsze to, czego pragniemy, jest dla nas najlepsze, a nieraz bywa i tak, że musimy bardzo nisko upaść, aby dowiedzieć się, co tak naprawdę się dla nas liczy.

Joanna Kałuża

Tytuł: Kreacja

Autor:  Eliza Sarnacka-Mahoney

Wydawnictwo: Prozami

Rok wydania: 2017

Liczba stron: 352

About the author
Joanna Kałuża
z wykształcenia magister języka angielskiego, ale i wielka pasjonatka nauczania, dla której uczniowie i ich potrzeby zawsze stoją na pierwszym miejscu. Dodatkowo matka wariatka, dla której synek jest całym światem, a książki, pisarstwo i malowanie, nie zawsze ścian, to jej życiowe pasje.

komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *