PATRONAT SZUFLADY: J. C. Cervantes „Wędrowiec cienia”

W trzeciej, finałowej, odsłonie cyklu „Posłaniec burzy” J. C. Cervantes zatytułowanej „Wędrowiec cienia” tym razem wita czytelników nie główny bohater Zane Obispo, lecz sam Itzamna, majański bóg opowieści i pisma. Zapowiada niezwykłą przygodę i choć bogowie Majów mają tendencję do mieszania i swarów, tym razem będzie znacznie gorzej.

Zane Obispo niecierpliwie czekał na początek edukacji w Szamańskim Instytucie Wyższej Magii. Ostatnie trzy miesiące spędził, szukając innych bogurodzonych w niezbyt doborowym towarzystwie demonicy. Ale gdy wszystko zmierzało do szczęśliwego zakończenia, sprawy zaczęły się komplikować. Kamazotz, bóg nietoperz i Ixquic, Krwawy Księżyc, wkraczają do akcji, a ich plan jest naprawdę przebiegły. Zane wraz z przyjaciółmi musi pokrzyżować im szyki – jeżeli mu się nie uda, świat, jaki zna, zniknie na zawsze.

„Wędrowiec cienia” J. C. Cervantes opiera się na tym samym schemacie, co poprzednie części. Bohaterowie muszą zażegnać wielkie niebezpieczeństwo, i to w bardzo krótkim czasie, a źli snują i wcielają w życie paskudne plany. Akcja powieści jest dynamiczna, chyba najbardziej ze wszystkich dotychczasowych. Mimo niezwykłych niebezpieczeństw, którym bohaterowie muszą stawić czoła, nie brakuje w tej książce charakterystycznego poczucia humoru, z jakim Zane opisuje swoje przygody. Autorka pełnymi garściami czerpie z bardzo mało znanej mitologii Majów, co czyni stworzony przez nią świat niezwykle wyrazistym i wyróżniającym się na tle innych powieści tego typu. Bogowie majańscy są dość wredni (przeważnie), a technomagia i artefakty miewają swoje humory. Choć trylogia „Posłaniec burzy” została napisana głównie z myślą o nastoletnich odbiorcach, nie oznacza to, że w walce ze złem wszystko toczy się po myśli bohaterów i obywa się bez ofiar.
W finałowym tomie nie zabrakło bardzo popularnych w ostatnim czasie nostalgicznych wycieczek do lat osiemdziesiątych i nieprzemijającej mody na „Gwiezdne wojny”. Nie obeszło się oczywiście bez kultowej kwestii: „Mam złe przeczucia”, a w świecie majańskich bogów było to wyrażenie jak najbardziej prorocze.

W „Wędrowcu cienia” główny bohater Zane nie przechodzi spektakularnej przemiany. Dotychczasowe wydarzenia ukształtowały już jego charakter i samoistnie staje się przywódcą bogurodzonych. Stara się im przekazać swoje doświadczenia, nauczyć, że boska krew nie daje automatycznie niezwykłych umiejętności. Trzeba o nie walczyć. Nie ominą go także rozczarowania innymi. Ludzie bowiem są różni i dokonują odmiennych wyborów. W tym tomie troszkę więcej miejsca poświęca się innym bogurodzonym, na czele z Ren, która jest zdecydowanie moją ulubioną postacią w tej serii. Ale pojawiają się także inni – władający pogodą Louie, bliźniaki Alana i Adrik czy zmieniający postać Marco. Żadne z nich nie jest idealne, ma swoje wady i zalety. Podczas licznych przygód i niebezpieczeństw kształtują się relacje między bohaterami pochodzącymi często z odmiennych środowisk.

We wszystkich tomach „Posłańca burzy” dużą rolę odgrywały rodzinne więzi. Nie inaczej jest i tym razem. Mimo że nie mają boskich mocy, wujek Hondo i mama Zane’a wspierają bohatera w najtrudniejszych chwilach, a ich pomoc jest bezcenna. Jednak rodzina to nie tylko więzy krwi. Młodzi bohaterowie tak dużo razem przeszli, każdy dołożył swoją cegiełkę do ratowania świata, że w końcu stali się rodziną.

Wierzę, że w s z y s t k o jest opowieścią – opowieść to najpotężniejsze czary i najpotężniejsza moc we wszechświecie. Potrafi namalować coś dobrego lub złego, pięknego lub brzydkiego. Tworzy wyznawców i kłamców, morderców i królów (s. 293-294).

Ważnym elementem cyklu Cervantes są opowieści. Zane został przez bogów zmuszony do spisania swoich przeżyć w formie książek, którymi zaczytują się bogurodzeni w późniejszych tomach. Niestety, nie miał możliwości niczego ukryć ani podkoloryzować – papier prawdy skutecznie to uniemożliwia. Wielbicielem jego talentu jest sam Itzamna, a wszystko to odegra kluczową rolę w finałowym tomie.

„Wędrowiec cienia” to udane zakończenie trylogii „Posłaniec burzy” J. C. Cervantes – niezwykle barwnej i dynamicznej fantastyki młodzieżowej, w której autorka sięgnęła po bardzo rzadko wykorzystywaną mitologię Majów.

Barbara Augustyn

Autor: J. C. Cervantes
Tytuł: „Wędrowiec cienia”
Tytuł oryginalny: „The Shadow Crosser”
Tłumaczenie: Marta Duda-Gryc
Wydawnictwo: Galeria Książki
Liczba stron: 477
Data wydania: 2021

 

About the author
Barbara Augustyn
Redaktor działu mitologii. Interesuje się mitami ze wszystkich stron świata, baśniami, legendami, folklorem i historią średniowiecza. Fascynują ją opowieści. Zaczytuje się w literaturze historycznej i fantastycznej. Mimowolnie (acz obsesyjnie) tropi nawiązania do mitów i baśni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *