PATRONAT SZUFLADY: Dziennik znaleziony w błękicie – Marek Susdorf

marek-susdorf-dziennik-znaleziony-w-blekicie-cover-okladkaMarek Susdorf powraca! I po raz kolejny rozprawia się z polskimi mitami. Jego trylogię rozpoczął „Dziennik znaleziony w piekarniku”, który był demaskatorską i śmiesznie gorzką odpowiedzią na mit matki Polki, abstrakcyjnego i niemożliwego ideału kultury i społeczeństwa patriarchalnego. Tym razem w „Dzienniku znalezionym w błękicie” autor uderza w kolejną polską świętość (sic!) – religię. A uderza mocno, ciosem śmiertelnym i to z zupełnie nieoczekiwanej strony – miłości, która też stoi tutaj na bakier ze swym kościelnym obrazem – jest miłością homoseksualną.

Rzecz zaczyna się w kwietniu, tym „najokrutniejszym miesiącu”, gdy – według katolickie tradycji – umiera Bóg, ale i miłość między Mladim a Starijim. „Dziennik…” jest modlitwą – spowiedzią, lamentem porzuconego, skierowanym do dawnego kochanka. Monolog ten przepełniony jest religijną metaforyką, cytatami z kościelnych pieśni czy mszy, obrazami znanymi z Biblii i sakralnych malowideł. Sacrum siłuje się z profanum, walczą ze sobą. „A ja, ja chcę ciała, ciała, ciała, a dostaję duszę, duszę, duszę, w której duszę, duszę, duszę się!”, powtarza jak mantrę Mladi w swej fizycznej tęsknocie za utraconą miłością.

Sprowadza więc Starijego do piekieł – swojej piwnicy, bo tylko tam może go ucieleśnić, nadać mu kształt. On, Mladi – mieszkaniec szarości i ciemności, ma „czarci ogon”, który wkłada do lewej nogawki spodni, jest istotą seksualną. Jego kochanek zaś to mieszkaniec błękitu – pozbawiona płci (a jednak mężczyzna!) oraz uczuć istota boska. Dopiero tu, w podziemiach porzucony kochanek udowadnia swojemu bogu jego cielesność – pokazuje mu ciało, gdy nożyczkami rozcina jego ubranie, ale też sprowadza je do poziomu czysto fizjologicznego – Stariji wymiotuje, krwawi, płacze, poci się, a nawet wypróżnia. „A teraz przypatrz się temu ciału, Stariji, i orzeknij – ono jest ohydne czy po prostu, czy po prostu jest?” – pyta, ale dla boga ciało to źródło lubieżności, nieczystości, grzechu i zła.

Bohater jednak jest uparty – chce przecież ciała, a nie duszy. Jest kwiecień, jego bóg znów musi umrzeć, by zmartwychwstać. „Bierzcie i jedzcie, oto ciało moje. (…) Pijcie z niego wszyscy, bo to moja krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów” – słowa zostają pozbawione metaforyczności, a koledzy i koleżanki z Magistratu poczęstowani zostają kanibalistyczną ucztą. „Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz” – dotyczy to nawet boskiego ciała, które ma skończyć tak, jak każde inne.

Marek Susdorf udowadnia w swojej drugiej książce, że nie boi się prowokować i skłaniać do myślenia, nawet kosztem „szargania świętości”. „Dziennik znaleziony w błękicie” każe nam zastanowić się nad religią jako systemem, do którego zostaliśmy wpasowani bez naszej decyzji i poruszamy się w nim bez refleksji. Krytyczne myślenie jest zabronione, bo „(…) musimy mieć nad sobą Sekretarza. Każdy z nas. Patriarchę, to jest ojca. Musimy wierzyć, że stale stoi za naszymi plecami i bacznie nas obserwuje, i nie pozwoli nam zbłądzić. (…) Musimy mieć ojca, którego będziemy czcić i którego będziemy hołubić”. Susdorf kolejny raz uderza w patriarchalizm – religię, w której bogiem jest mężczyzna, choć paradoksalnie pozbawiony cielesności. Płeć to przecież wszystko to, co męskie nie jest, należące do sfery profanum – brudne i grzeszne.

Książkę Susdorfa można czytać na dwa sposoby. Pierwszym będzie więc bardziej dosłowna, realistyczna narracja o zemście porzuconego chłopaka. Porzuconego nie tylko w kontekście relacji, ale także tożsamościowo. Stariji nie chce bowiem określić się jako homoseksualista. W tej warstwie znajdziemy okrutne opisy tortur i morderstwa. Swoją drogą to ciekawe, że motyw ten jest ostatnio tak obecny u młodych autorów i autorek („Bogactwo” M. Syrwid czy „Nocne zwierzęta” P. Pustkowiak).

Druga narracja to równie przerażająca opowieść o zniewoleniu przez religię, w której panuje tylko przemoc i władza, samotność oraz lęk przed bliskością. To krytyka religii, w której nie ma miejsca na samodzielne myślenie, a odcięcie od ciała powoduje zupełny zanik tożsamości i kontaktu z samym/samą sobą.

Anna Godzińska

Tytuł: Dziennik znaleziony w błękicie
Autor: Marek Susdorf
Wydawnictwo: Nowy Świat
Liczba stron: 94
Premiera: październik 2014

About the author
Anna Godzińska
Ukończyła studia doktoranckie na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Szczecińskiego, autorka tekstów o miłości poza fikcją w magazynie Papermint oraz o literaturze w Magazynie Feministycznym Zadra. Fanka kobiet - artystek wszelakich, a przede wszystkim molica książkowa;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *