PATRONAT SZUFLADY: Czytaj i… „Płacz” Marty Kisiel

Tołstoj pisał, że wszystkie rodziny szczęśliwe są tak samo, ale każda rodzina jest nieszczęśliwa w sobie właściwy sposób. Panny Stern i siostry Bolesne wiedzą o tym bardzo dobrze. Kiedy w Toń historia rodziny Sternów wypłynęła na powierzchnię, bolesne prawdy i traumatyczne wydarzenia nie zbliżyły do siebie twardej Klary, przebojowej Dżusi i zamkniętej w sobie Eleonory. Wprost przeciwnie –ich rodzina rozpadła się do końca, a kobiety pouciekały od siebie nawzajem. Okazuje się, że nieprawdą jest, iż wspólne pokonanie magicznej przeciwności, czy to górski troll w łazience, czy też podróż w czasie do ogarniętego wojennym zamętem Wrocławia, nieuchronnie zbliżają do siebie ludzi. Nie działa w ten sposób również pokonanie rodzinnego upiora, o czym wiedzą siostry Bolesne. Teraz już tylko dwie. Płacz jest kontynuacją Nomen omen i dobrze byłoby przypomnieć sobie wcześniejszą powieść Kisiel przed lekturą. Wrocławskie parki straciły swoje moce, a jedna z nich przypłaciła ostatnią przygodę życiem. Do tego Ramzes gdzieś przepadł. Wszyscy się rozjechali, ślad po nich zaginął. I jak w takiej sytuacji ruszyć na pomoc komuś, kto znowu utknął w nurcie rzeki czasu i nie może się wydostać? Głosy z zaświatów przyzywają naszych bohaterów i zmuszają ich do podjęcia kolejnego heroicznego boju w owianych czarną legendą Górach Sowich.

Marta Kisiel prezentuje kolejną odsłonę cyklu wrocławskiego. Znowu zanurzamy się w historii, także tej na poły legendarnej, a towarzyszą nam duchy, wspomnienia największych zbrodni i całe rzeki przelanej krwi. Wydawać by się mogło, że dość już jej spadło na dolnośląską ziemię, aby nakarmić nawet najbardziej żarłoczne upiory. Ale tak jak my zapomnieliśmy, jak wygląda błoto zrobione z piachu i krwi, tak pewne potwory zapomniały, czym jest sytość. I zgłodniałe wychodzą na żer.

Cykl wrocławski Kisiel prezentuje się dość niespójnie. Prequel i sequel Nomen omen znacząco odbiegają stylistycznie od pierwszej wydanej powieści. Nie jest to wada, biorąc pod uwagę, że autorka znacznie rozwinęła warsztat pisarski od czasu napisania Nomen omen. Problem polega na tym, jak bardzo Płacz jest niesamodzielny jako powieść. Czytanie bez znajomości dwóch poprzednich części mija się z celem. I chociaż wydaje się, że Płacz powstał po to, aby połączyć ze sobą ostatecznie Toń i Nomen omen – załatać pewne dziury fabularne, jak nieobecność Ramzesa, czy zakończyć wątki związane z emocjonalnym rozwojem postaci – najnowsza powieść Kisiel nie sprawdza się w tej roli. W efekcie Płacz dzieli się wyraźnie na dwa niewspółgrające z sobą elementy: emocjonalny i fabularny. Fabuła skupiona wokół nawiedzonego Porcelanowego Zamku i Gór Sowich jest wciągająca, pełna napięcia i zaskakujących odkryć. Emocjonalna strona powieści to jeden wielki bałagan. Nic nie wybrzmiewa tak, jak powinno, łącznie z wielkim samopoświęceniem się jednej z bohaterek w finałowej scenie. Tego rodzaju słodko-gorzkie zakończenie świadczy o tym, że Kisiel nie boi się radykalnych rozwiązań, a dość rzadko tego typu zwieńczenia pojawiają się w polskiej fantastyce.Wydaje się, że strona emocjonalna została skrojona na inną powieść i działa przeciwko fabule, w ramy której została wepchnięta. Jednakże pomimo tego można czerpać satysfakcję z lektury. Jeśli traktować Płacz jako przewodnik – historyczny i geograficzny – po Górach Sowich, jest to pozytywne czytelnicze doświadczenie.

Góry Sowie (Grodno, Wielka Sowa, Osówka, Sztolnie Walimskie) są regionem niezwykle specyficznym i doceniam nakład pracy, jaki Kisiel włożyła w poznanie ich historii i przedstawienie jej czytelniczkom w atrakcyjnej formie. To miejsce wręcz wymarzone dla snucia mrocznych historii o duchach. Aż dziw bierze, że przegrało z Podlasiem walkę o zaszczytne miano polskiego zagłębia kryptydów. Dużo bardziej obawiam się tego, co może wyleźć ze sztolni pod górami, niż tego, co kryje się w podlaskich lasach. Aura tajemnicy, jaką emanują same Góry Sowie, zostaje wzbogacona o równie niepokojącą legendę opartą na czasowym paradoksie: jedno konkretne miejsce staje się punktem przecięcia co najmniej trzech osi czasu. A z tego mogą wyniknąć tylko kłopoty.

Przy takim natłoku personalnych i historycznych traum nie zabrakło charakterystycznego dla Kisiel humoru, stosownie dozowanego i zawartego głównie w dialogach, które wypadają żywo i swobodnie.

Największą wadą powieści jest powtórzenie błędu z Toń: chociaż wydaje się, że panny Stern są bohaterkami powieści, w stosownym momencie jedna z nich zostaje usunięta ze sceny, a moment powiązania wątków i rozwiązania tajemnicy Porcelanowego Zamku i potwora, który zatruwa swoją obecnością Góry Sowie, przypada drugoplanowym postaciom męskim. Co więcej, dostajemy doskonałą scenę mansplainingu (męsplikacja) w wykonaniu Gerda… który przecież opanował teorię podróży w czasie psychopompów, więc wie na ten temat więcej niż panny Stern, które… są psychopompami. Po raz kolejny bohaterki zostają pozbawione sprawczości przez męskie postaci. Dwukrotnie w jednej powieści. Być może to jest też źródłem problemów z emocjonalnym wydźwiękiem powieści – trudno się dziwić, że problemy panien Stern nie mogą zostać rozwiązane, skoro nie są one w pełni zrealizowanymi postaciami. Mają swoje osobowości, co jest oczywiste w procesie lektury, ale nie idzie to w parze ze sprawczością w ramach fabuły.

Litania skarg i zażaleń, w jaką zmienia się recenzja, nie powinna przysłonić faktu, że Kisiel napisała naprawdę świetną opowieść o duchach, tworząc ciekawą hybrydę: thriller fantastyczny, tak jak Toń była fantastyczną powieścią detektywistyczną. Ten gatunkowy miszmasz zadziwiająco dobrze wychodzi w praktyce, wykraczając poza ramy gatunkowe zwykłego urban fantasy dzięki tej domieszce historycznego zaplecza, jakim zręcznie operuje Kisiel. Pomimo wad Płacz uważam, że należy zapoznać się z powieścią właśnie dla zręcznie skonstruowanej fabuły, legendy Gór Sowich oraz Ramzesa i Matyldy Bolesnej. Żyję też nadzieją, że Kisiel wróci jeszcze do ulubionych postaci swoich fanów. W końcu w świecie cyklu wrocławskiego śmierć nie jest jednoznaczna z końcem, a czas płynie inaczej. Z pewnością nie jestem jeszcze gotowa, aby pożegnać się z pannami Stern.

Autorka: Marta Kisiel

Tytuł: Płacz

Seria: Cykl wrocławski część III

Wydawnictwo: Uroboros

Liczba stron: 335

Data wydania: 11.03.2020

About the author
Aldona Kobus
(ur. 1988) – absolwentka kulturoznawstwa na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, doktorka literaturoznawstwa. Autorka "Fandomu. Fanowskich modeli odbioru" (2018) i szeregu analiz poświęconych popkulturze. Prowadzi badania z zakresu kultury popularnej i fan studies. Entuzjastka, autorka i tłumaczka fanfiction.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *