PATRONAT SZUFLADY: Brandon Mull „Smocza straż. Pan Widmowej Wyspy”

Brandon Mull powraca z trzecim tomem serii „Smocza straż”, który nosi tytuł „Pan Widmowej Wyspy”. Kendra i Seth Sorensonowie zmagali się już z demonami (cykl „Baśniobór”), ale kto wie czy walka ze smokami pod wodzą Celebranta, któremu nie brakuje potężnych sojuszników, nie okaże się jeszcze trudniejszym wyzwaniem.

W poprzednim tomie serii, „Gniewie króla smoków”, Seth stracił pamięć i został porwany przez mrocznego jednorożca Ronodina. Zagubiony chłopiec nic nie pamięta, nie wie, komu wierzyć. Ronodin pomaga mu rozwijać mroczne zdolności, ale wyraźnie unika pytań o przeszłość. Wypełniając kolejne zadania, Seth zaczyna mieć coraz większe wątpliwości co do tego, czy postępuje słusznie.
Tymczasem Kendra bardzo martwi się o brata i odczuwa narastający wewnętrzny konflikt. Jest opiekunką smoczego azylu, Gadziej Opoki, ale wolałaby porzucić swoje obowiązki i udać się na poszukiwanie Setha i Paprota. A to tylko początek wyzwań, z jakimi przyjdzie jej się zmierzyć.

W „Panu Widmowej Wyspy” Mull przedstawia historię prostą, bo napisaną z myślą o młodszych czytelnikach, ale nie infantylną. Stworzony przez niego świat nadal czaruje plastycznością i różnorodnością. W tym tomie zagościmy między innymi w Podziemnej Dziedzinie rządzonej przez złowrogiego Podkróla czy kolejnym magicznym rezerwacie, Sierpowej Lagunie, w którym znajdują się posągi moai. Opis pobytu na wyspie przypomina trochę klimatem opowieści o piratach, bo także i nasi bohaterowie będą musieli zdobyć pewien ukryty skarb, a na ich drodze stanie mnóstwo nadnaturalnych stworzeń. W ich tworzeniu autor nie zawodzi, łącząc swoją wyobraźnię z inspiracjami baśniowymi i mitologicznymi. W „Panu Widmowej Wyspy” pojawia się sporo istot związanych z wodą, jak trytony, syreny czy selkie.

W tym wszystkim nie gubią się jednak postacie, które wciąż ewoluują. Najciekawiej wypada chyba Seth, który musi poradzić sobie z utratą pamięci, a do tego różne osoby przedstawiają mu całkowicie odmienne wersje jego życia i pragnień. Mull daje tutaj ciekawą i trafną odpowiedź, że przecież przeszłość nie musi determinować przyszłości, a nawet pozbawiony wspomnień człowiek sam może decydować o tym, kim chce być.

Bez względu na to, jak mroczna była jego historia, czy musiała go określać? Skoro wymazano mu pamięć, czy liczyło się to, kim był kiedyś? A gdyby się okazało, że to, kim był, wcale mu się nie podoba? Chciał poznać swoją przeszłość, ale czy musiał być jej niewolnikiem? Czy musiał uczyć się od kogoś, kto ma przed nim tajemnice i zachowuje się tak, jakby Seth do niego należał? (s. 135)

Także Knox, kuzyn Kendry i Setha, dostaje szansę, by się wykazać. Chłopiec pragnie odkupić swoje winy i udaje mu się to z nawiązką, gdyż ratuje przyjaciół z dramatycznej sytuacji. Mistrzynią takich rozwiązań staje się Kendra, która nie gubi przy tym ani trochę swojego uroku, a jej walka o brata i determinacja budzą podziw. Zwłaszcza w scenie, gdy staje przed próbą podobną do tej, jaką przeszła Galadriela we „Władcy Pierścieni”. Rozwiązanie jej kłopotów, wygrana wojna ze smokami, jest na wyciągnięcie ręki. Ale ma to oczywiście swoją cenę. Zło może być bardzo kuszące, ale dziewczynka potrafi mu się oprzeć, co najlepiej świadczy o jej charakterze.

Był bezwstydny jak zawsze – nie przyznawał się do swoich zbrodni, na wszystko od razu miał wyjaśnienie. Uznała, że zło właśnie wtedy jest najgroźniejsze, kiedy posługuje się uśmiechem. Wolała istoty takie jak Stavius, które wyglądały na złe i tak się zachowywały, za nic nie przepraszając ani się nie tłumacząc (s. 450).

Osobiście jestem trochę zawiedziona rozwojem Ronodina, który przez długi czas pozostawał zagadką i trudno było do końca stwierdzić, po której jest stronie i jakie są jego zamiary. Tutaj jego miejsce zostało jasno określone, choć przepuszczam, że prawdziwy cel jego działań zostanie dopiero ujawniony.

„Pan Widmowej Wyspy” Brandona Mulla to kolejny udany tom serii „Smocza straż”. Magiczna, pełna przygód, niebezpieczeństw i fantastycznych stworzeń historia, w której autor nie zapomina o tym, by rozwijać swoich bohaterów i stawiać ich przed coraz to nowymi wyzwaniami. Opowieść, w której zło czasem skrywa się pod uśmiechem, władza deprawuje, a walka wymaga poświęcenia. Ale Brandon Mull daje swoim czytelnikom ważną lekcję: to nie rodzaj, z jakiego pochodzisz, nadnaturalne moce czy ich brak, wielkość ani wspomnienia decydują o tym, kim jesteś i co w życiu wybierasz.

Barbara Augustyn

Autor: Brandon Mull
Tytuł: „Smocza straż. Pan Widmowej Wyspy”
Tytuł oryginalny: „Dragonwatch. Master of the Phantom Isle”
Cykl: „Smocza straż”
Tłumaczenie: Rafał Lisowski
Wydawnictwo: Wilga
Liczba stron: 496
Data wydania: 2020

 

 

About the author
Barbara Augustyn
Redaktor działu mitologii. Interesuje się mitami ze wszystkich stron świata, baśniami, legendami, folklorem i historią średniowiecza. Fascynują ją opowieści. Zaczytuje się w literaturze historycznej i fantastycznej. Mimowolnie (acz obsesyjnie) tropi nawiązania do mitów i baśni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *